Izraelska armia straciła jak dotąd w walkach ośmiu żołnierzy – z informacji podawanych przez „Jerusalem Post” wynika, że straty to efekt zasadzki, w którą wpadła izraelska jednostka specjalna Yehidat Egoz (Jednostka 621). Jednostka wchodzi w skład Brygady Oz (89. Brygady), która jest częścią Dywizji Ha-Esz (98. Dywizja). To właśnie pododdziały tej ostatniej jednostki weszły jako pierwsze do Libanu w nocy z 30 września na 1 października.
Co było celem izraelskiej armii w pierwszych godzinach ataku?
Jednostka Egoz wpadła w zasadzkę w czwartek rano – została zaatakowana z jednego z budynków w rejonie działania. Gdy w miejsce ataku skierowano siły, mające ewakuować rannych żołnierzy, znalazły się one pod ostrzałem z użyciem m.in. pocisków przeciwpancernych i moździerzy. Akcją ratunkową dowodził płk Omer Cohen, którego żołnierze przeprowadzili działania pod ciężkim ostrzałem, by uratować rannych i zabrać ciała zabitych.
„Jerusalem Post” podaje, że jednostki 98. Dywizji w momencie wejścia do Libanu w nocy z 30 września na 1 lipca zaatakowały jednocześnie kilka celów. Już w pierwszej fazie operacji izraelskie siły specjalne miały korzystać ze wsparcia czołgów, śmigłowców, artylerii i lotnictwa. Cele ataku zostały wskazane przez wywiad i obejmowały centra dowodzenia Hezbollahu, miejsca, z których odpalane są rakiety i posterunki obserwacyjne, które były wykorzystywane do organizowania ataków na izraelskie siły.
Czytaj więcej
Największa ciemność panuje przed świtem. Żydzi i muzułmanie też się pogodzą – wierzy naczelny rabin Polski Michael Schudrich.
„Jerusalem Post” podaje, że od początku działań w Libanie żołnierze 98 Dywizji, przy wsparciu sił powietrznych, wyeliminowały „ponad 50 terrorystów” z Hezbollahu.
„Jerusalem Post”: Hezbollah walczy inaczej niż Hamas
Izrael rozpoczął operację lądową w Libanie po rozszerzeniu celów wojny w Strefie Gazy o doprowadzenie do sytuacji, w której na terytorium północnego Izraela będą mogli wrócić mieszkańcy, którzy opuścili swoje domy w związku z ostrzałem prowadzonym przez Hezbollah.
Hezbollah ma walczyć inaczej niż Hamas w Strefie Gazy – podaje „Jerusalem Post”. Zamiast decydować się na zwarcia z izraelską armią bojownicy Hezbollahu ostrzeliwują jej jednostki z dystansu.
Teren prowadzenia operacji lądowej w Libanie wizytować miał już dowódca 98. Dywizji, gen. Guy Levy. Celem działania Izraela na pograniczu jest zniszczenie wszystkich obiektów Hezbollahu.