- W tym regionie trudne jest mówienie o tym kto zaczął, oni wszyscy oskarżają się o to, a patrząc historycznie to jest bardzo skomplikowane – mówił o obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie ekspert.
W nocy z 30 września na 1 października Izrael rozpoczął ograniczoną operację lądową w Libanie, wymierzoną w infrastrukturę Hezbollahu na granicy Libanu z Izraelem. Odpowiedzią Iranu na te działania był atak rakietowy na Izrael przeprowadzony z użyciem ok. 200 pocisków balistycznych.
Prof. Maciej Milczanowski: Izrael jest ostatnio bardzo skuteczny w rozmontowywaniu wpływów popleczników Iranu
Prof. Milczanowski był pytany, czy możliwa jest dalsza eskalacja w konflikcie na linii Izrael-Hezbollah-Iran. - Izrael już zapowiada rewanż. Wojny tego typu, które toczą się na Bliskim Wschodzie już od lat, charakteryzują się tym, że są nieustanne wymiany ciosów i każda akcja wywołuje kontrakcje - odparł.
Czytaj więcej
Iran wystrzelił rakiety w kierunku Izraela – poinformowała izraelska armia. Wcześniej urzędnicy Białego Domu i Departamentu Obrony ostrzegali, że I...
- Z jednej strony są cele polityczne i militarne, z drugiej strony emocjonalne – dodał wskazując, że przywódcy poszczególnych stron muszą zachować twarz.
Czy nie grozi nam jednak to, że sytuacja wymknie się spod kontroli? Izrael sygnalizuje możliwość ataku na irańskie instalacje nuklearne i ropociągi.
Wojna wciąż wisi na włosku, a jednocześnie Iran traci swoje wpływy w okolicach Izraela
- Zawsze można uderzyć bardziej symbolicznie, a można bardziej skutecznie. Tutaj te szale przesuwają się coraz bardziej w stronę skuteczności. To Izrael jest ostatnio bardzo skuteczny w rozmontowywaniu wpływów proxy (popleczników – red.) Iranu wokół siebie – zauważył nawiązując do wojny Izraela w Strefie Gazy z Hamasem, wyeliminowania przywódcy politycznego Hamasu, Ismai'la Haniji oraz zabicie w Libanie przywódcy Hezbollahu, Hasana Nasrallaha.
Prof. Maciej Milczanowski: Izraelowi nie da się pokonać Hezbollahu
- Ta wojna wciąż wisi na włosku, a jednocześnie Iran traci swoje wpływy w okolicach Izraela. Z tego wynika ambiwalencja: chcieliby uderzyć w Izrael mocniej, ale boją się otwartej wojny, sukcesywnie mają coraz mniej możliwości oddziaływania na Izrael – mówił też ekspert.
Jednocześnie prof. Milczanowski wyraził wątpliwość czy Hezbollah uda się Izraelowi wyeliminować. - Oczywiście, że się nie da pokonać (Hezbollahu). Skoro Hamasu nie udało się pokonać wchodząc do Strefy Gazy i metodycznie niszcząc struktury od północy aż do samej granicy z Egiptem, to jak można zniszczyć Hezbollah nalotami, czy ograniczonym uderzeniem na Liban? To nierealne. Chodzi o osłabienie struktur - dodał.