fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Ateny nie idą drogą Berlina

Tajemnice szwajcarskich banków budzą zainteresowanie fiskusa w wielu krajach
Reuters, Christian Hartmann Christian Hartmann
Grecki rząd odrzuca ofertę kupna skradzionych danych bankowych z nazwiskami oszustów podatkowych
Nie jest tajemnicą, że wielu Greków korzystało przez lata ze szwajcarskich banków, lokując tam miliardy euro. Nie jest też tajemnicą, że dostęp do danych obywateli unikających płacenia podatków nie jest rzeczą trudną mimo tajemnicy bankowej. Nieuczciwi pracownicy szwajcarskich banków wykradają systematycznie dane z systemów bankowych, oferując je następnie zainteresowanym rządom. Niemieckie władze podatkowe wydały już wiele milionów euro na zakup płyt CD z danymi obywateli RFN. Przyniosło to fiskusowi setki milionów euro w postaci zaległych podatków i kar.
Ofertę taką odrzucił właśnie rząd Grecji. – Nabycie takiej dyskietki byłoby równoznaczne z uprawianiem szpiegostwa przemysłowego – oświadczył Georgos Mawraganis, wiceminister finansów. Rząd Antonisa Samarasa nie ma zamiaru brać przykładu z Niemiec, gdzie proceder ten budzi od dawna wiele kontrowersji. Nie mają żadnych obiekcji władze poszczególnych niemieckich landów oraz samo federalne Ministerstwo Finansów, lecz gwałtownie sprzeciwia się tym praktykom resort sprawiedliwości, uznając, że kupno tych danych jest równoznaczne z udziałem w przestępstwie.
Dokładnie tak widzi to Szwajcaria. Nie tak dawno temu kraj ten wydał nawet międzynarodowy nakaz aresztowania trzech niemieckich śledczych tropiących oszustów podatkowych, zarzucając im pośrednictwo w kupnie skradzionych danych.

Kilka miliardów dla budżetu

Grecja nie chce się narażać na tego rodzaju zarzuty i stawia na inne rozwiązanie w poszukiwaniu nielegalnych milionów swych obywateli. Parlament Grecji poprzedniej kadencji usiłował skłonić Stowarzyszenie Szwajcarskich Banków (ASB) do wyrażenia zgody na wgląd w konta posłów. Otrzymał kategoryczną odmowę.
Rząd zapewnia, że negocjuje z władzami szwajcarskimi porozumienie, na mocy którego grecki fiskus miałby otrzymywać 19–34 proc. podatku od depozytów greckich obywateli w zależności od czasu trwania depozytu.
Takie samo porozumienie zawarły już ze Szwajcarią Niemcy i zacznie obowiązywać od przyszłego roku. Podobne umowy podpisały też Austria, a także Wielka Brytania.
– Mogliśmy podpisać podobne porozumienie w dowolnym momencie od 2005 roku – zapewnia Dimitrios Papadimoulis, ekspert podatkowy opozycyjnego lewicowego ugrupowania Syriza. Jest przekonany, że do tego nie doszło z oczywistych dla wszystkich przyczyn. – Uzależnieni od biznesu greccy politycy skutecznie torpedowali rozmowy na ten temat – zapewnia Dimitrios Papadimoulis.
Na dobrą sprawę nie wiadomo, ile greckich miliardów spoczywa w szwajcarskich bankach. Global Financial Integrity, pozarządowa instytucja monitorująca przepływ kapitałów z Grecji, jest zdania, że w latach 2003–2011 wypłynęło z tego kraju ok. 260 mld euro pochodzących z nielegalnych źródeł. Szacunki greckich mediów wahają się od 2 do 200 mld euro.
Helvea, szwajcarska firma brokerska, jest przekonana, że Grecy zdeponowali w szwajcarskich bankach 20 mld euro. O istnieniu 99 proc. tych pieniędzy grecki fiskus nie ma najmniejszego pojęcia. Gdyby więc opodatkować taką sumę po zawarciu grecko-szwajcarskiego porozumienia podatkowego, dałoby to co najmniej ok. 4 mld euro wpływów dla budżetu Grecji. Ale jednorazowo.

Wyspy do dzierżawy

Taka suma nie byłaby do pogardzenia w chwili, gdy w atmosferze strajków, demonstracji i protestów grecki rząd szuka 11,5 mld oszczędności budżetowych na lata 2013–2014. Oszczędności te są warunkiem uzyskania kolejnej raty pomocy w wysokości 31,5 mld euro, bez których Grecja musiałaby ogłosić bankructwo.
– Nie widać na razie światła w tunelu – przyznał kilka dni temu premier Antonis Samaras w wywiadzie dla „Washington Post". Rząd szuka więc nadal oszczędności, nie wahając się przekazać w dzierżawę wielu wysp. Mowa jest o 40 niezamieszkanych wyspach, które miałyby zostać oddane w dzierżawę na 50 lat. Jest to część ambitnego, lecz wyłącznie na papierze, programu prywatyzacji, który miałby przynieść 50 mld euro do 2020 roku, co obiecano wierzycielom.
Przeanalizowano dokładnie stan prawie 600 wysp spośród 6 tys. Wiele z nich jest od dawna w prywatnym władaniu, jak Skorpios będąca w posiadaniu rodziny Onasis. Sprawa wywołuje wiele kontrowersji, gdyż Grecy nie zapomnieli jeszcze, że w chwili wybuchu kryzysu Niemcy namawiali ich, aby sprzedali swe wyspy, a nie szukali pomocy za granicą. Kilkanaście lat temu omal nie doszło do konfliktu zbrojnego z Turcją o prawa do bezludnej wyspy Imia (turecka nazwa Kardak). Tymczasem niedawno jedna z tureckich firm turystycznych wydzierżawiła, wspólnie z greckim partnerem, post na atrakcyjnej wyspie Lesbos, tuż u wybrzeży Turcji. Jedną z wysp chce wydzierżawić izraelska armia, aby przeprowadzać tam ćwiczenia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA