fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Płacić za jakość kształcenia, nie liczbę studentów

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Uczelnie publiczne i niepubliczne dogadały się co do sposobu finansowania. Może to kosztować kilkaset milionów złotych rocznie
Rektorzy zarówno publicznych, jak i niepublicznych szkół wyższych uważają, że obecny system finansowania uczelni jest archaiczny. Przekonują, że nowy algorytm podziału pieniędzy powinien opierać się na jakości mierzonej m.in. wynikami studentów czy liczbą badań naukowych, a nie liczbie kadry i studentów, jak to jest obecnie.
Takie stanowisko może oznaczać przełom w debacie o finansowaniu uczelni, resort nauki wielokrotnie powtarzał bowiem, że nie podejmie żadnej decyzji w tej sprawie do czasu aż wyższe szkoły publiczne i niepubliczne nie wypracują wspólnego stanowiska. To udało się w ostatni piątek w trakcie debaty zorganizowanej przez Wyższą Szkołę Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Na czym miałaby polegać nowa filozofia finansowania uczelni?
– Należy zdywersyfikować role uczelni i źródła ich przychodów – przekonuje prof. Tadeusz Pomianek, rektor WSIiZ i prezes Polskiego Związku Pracodawców Prywatnych Edukacji PKPP Lewiatan. – Te o dużym potencjale powinny się skupić na kształceniu na poziomie studiów magisterskich i doktoranckich, badaniach naukowych i współpracy z gospodarką, jak również kształceniu kadry dla innych szkół. Pozostałe, głównie regionalne, jeśli dobrze kształcą, powinny skupić się na studiach licencjackich i inżynierskich oraz wspierać rozwój regionów we współpracy z samorządami oraz firmami. Prof. Pomianek zaznacza, że taki system ma szansę prawidłowo funkcjonować dopiero wtedy, gdy wymusi się zasady rzetelnej konkurencji. To miałoby oznaczać, że o publiczne pieniądze mogłyby się ubiegać także uczelnie prywatne. – Należy wykorzystać dobre uczelnie niepubliczne, aby zjawisko rywalizacji przyniosło spodziewane efekty. Bez tego nie będzie zmiany postaw pracowników – podkreśla rektor WSIiZ. W podobnym tonie wypowiada się także prof. Marcin Pałys, rektor elekt Uniwersytetu Warszawskiego. – Obecny algorytm powoduje brak zróżnicowania uczelni i sprawia, że oferują niską jakość kształcenia. Ten model zabija rozwój i jakość – stwierdził. Teraz rektorzy chcą do zmian przekonać ministerstwo. Będą wnioskować o powołanie wspólnego zespołu, który wypracuje nowy model finansowania uczelni. Zdaniem rektorów dobre uczelnie niepubliczne powinny mieć stworzone analogiczne warunki funkcjonowania, jakie mają uczelnie publiczne. To miałoby kosztować budżet państwa kilkaset milionów złotych rocznie. I nie straciłyby na tym szkoły publiczne Stanowisko rektorów ma związek z niżem demograficznym, który może doprowadzić do tego, że w 2020 r. może być nawet o 30 porc. mniej studentów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA