Polityka

Skandalista i milioner Janusz Palikot

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Poseł PO zaproponował internautom wybór Gniota 2007. Wśród 17 propozycji umieścił swoją konferencję prasową. Zajęła drugie miejsce
– Każda partia ma swojego Palikota – tak kilka miesięcy temu Donald Tusk określił lubelskiego posła, gdy ten na konferencji prasowej wystąpił z atrapą pistoletu i sztucznym penisem. Słowa obecnego premiera powracają niemal po każdej kontrowersyjnej wypowiedzi Palikota.
Nie inaczej stało się tuż przed Wigilią, kiedy polityk napisał w swoim blogu, że w interesie Kościoła jest, by PO „wykończyła” Rydzyka. „To jest nawet w interesie Pana Boga, bo nic tak nie odpycha młodych ludzi od Kościoła jak Radio Maryja” – nie przebierał w słowach, które wkrótce premier określił jako „niedopuszczalne”. Nawet wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski, który w tej sprawie się z nim zgadza, uznał je za „niefortunne”. – Wypowiedź o o. Rydzyku należy jednak traktować wyłącznie jako opinię Janusza Palikota, a nie partii. Pewnych rzeczy po prostu nie powinno się mówić głośno – uważa najmłodsza posłanka Magdalena Gąsior-Marek z PO, która przed wyborami publicznie domagała się usunięcia Palikota z partii. – Moja wypowiedź była mocna, ale potrzebny był wyraźny sygnał, że Rydzyk nie jest świętą krową i musi przestrzegać prawa – ocenia teraz Palikot, który nawiązywał do wątpliwości wokół zbiórki na Stocznię Gdańską prowadzonej przez o. Rydzyka i ponad 20-milionowej dotacji dla zależnej od duchownego fundacji na badania źródeł geotermalnych w Toruniu. – Jeśli działał zgodnie z prawem, nic mu nie grozi. Jeżeli jednak je złamał, wnioski muszą być bardzo surowe – mówi „Rz” poseł.
W lubelskich strukturach PO zawrzało. – On ośmiesza partię. Ale parafrazując znane przysłowie: „Nosił wilk razy kilka, poniosą i wilka”, to tylko kwestia czasu: Donald Tusk w końcu spłaci wobec niego dług wdzięczności – uważa działacz lubelskiej Platformy. Jego zdaniem właśnie Palikotowi Tusk zawdzięcza sukces książki „Solidarność i duma”, którą dwa lata temu przed wyborami parlamentarnymi wydało należące do posła wydawnictwo Słowo/Obraz/Terytoria. W sylwestra, także w swoim blogu, Palikot ogłosił plebiscyt na Gniota 2007. Wśród 17 zaproponowanych przez niego najbardziej kiczowatych wydarzeń znalazł się... jego własny występ na konferencji ze sztucznym penisem. Internauci na Gniota 2007 wybrali wprawdzie działalność byłej minister spraw zagranicznych Anny Fotygi, ale druga pozycja przypadła pomysłodawcy plebiscytu. Pierwszy skandalista Platformy pochodzi z Biłgoraja, gdzie się urodził 43 lata temu. Szkołę średnią kończył już w Warszawie, bo z biłgorajskiego ogólniaka został wyrzucony za kolportaż opozycyjnych ulotek. Z wykształcenia jest filozofem, ale karierę zrobił w biznesie. I choć zaczynał skromnie (jego pierwsza firma zajmowała się porządkowaniem archiwów), szybko stał się bogaty. Majątek przyniósł mu eksport europalet; pomnażał go, inwestując w produkującą wina musujące spółkę Ambra, a wkrótce w lubelski Polmos. Biznes porzucił w 2005 roku. Sprzedał Polmos i wstąpił do Platformy. Rok później chciał zostać prezydentem Lublina, ale kilka miesięcy przed wyborami się wycofał. Oficjalnie z powodów rodzinnych (brał ślub), ale oponenci twierdzili, że chce uniknąć rozgłosu w sprawie raportu Najwyższej Izby Kontroli z prywatyzacji Polmosu. Wynikało z niego, że Skarb Państwa stracił na transakcji. Ostatnio po raz drugi został posłem, a w przyszłym tygodniu stanie na czele sejmowej komisji do spraw przeciwdziałania biurokracji „Przyjazne państwo”. – Będzie znacznie mniej niepotrzebnych przepisów. Obiecuję 100 posiedzeń w pierwsze 100 dni pracy tej komisji, więc o efekty się nie martwię – zapowiada „Rz”. A w wywiadzie dla „Przekroju” oświadczył, że jeśli nie wykona zadania, złoży poselski mandat. Co więcej, jest gotowy zaryzykować swój – liczony w dziesiątkach milionów złotych – majątek. „Jeżeli będzie trzeba zapłacić, dać darowiznę na rzecz Sejmu i kancelarii sejmowej, żeby znaleźć pieniądze na ekspertyzy komisji, to ja zrobię tę darowiznę” – zadeklarował. Zresztą Palikot nigdy nie szczędził portfela na publiczne cele. Od lat funduje stypendia zdolnej młodzieży, wspiera artystów i sportowców. Zamiłowanie pisarstwem Witolda Gombrowicza sprawiło, że w 2004 roku minister kultury powierzył mu organizację Roku Gombrowiczowskiego. Przyjaźni się z wdową po pisarzu Ritą, która niedawno została matką chrzestną jego najmłodszego syna Franciszka. Pomysłodawcą wykorzystania biznesowego sukcesu Palikota w polityce jest poseł okręgu chełmskiego Stanisław Żmijan. Sam powstrzymałby się od kontrowersyjnych zachowań, ale broni swojego „odkrycia”. – Jego intencje są absolutnie szczere – mówi „Rz”. Przyznaje jednak, że kolejne takie wystąpienia mogą sprawić, że cierpliwość władz centralnych partii może się skończyć. – Uczestnicząc w życiu publicznym, jest się narażonym na takie ryzyko.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL