fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Sylwestrowa zabawa z wielką czwórką

Rzeczpospolita
Wyjątkowa gratka dla wielbicieli The Beatles, a dla wszystkich znakomita zabawa. W sylwestra Ale kino! wyemituje dwa pierwsze filmy z udziałem legendarnego brytyjskiego zespołu: komedię „A Hard Day’s Night” z 1964 r. oraz odświeżoną wersję znakomitego pastiszu kina akcji – „Help!” (1965). W głównej roli oprócz czwórki z Liverpoolu ich genialna muzyka
Kto nie wierzy, że The Beatles zupełnie się nie zestarzeli, powinien koniecznie obejrzeć sylwestrową propozycję Ale kino!. Fanów zachęcać nie trzeba — to bodaj druga okazja w historii, żeby oba tytuły, najwcześniejsze w filmografii zespołu, zobaczyć na małym ekranie z polskimi dialogami.
Czarno-biały „A Hard Day’s Night” był pierwszym pełnometrażowym filmem, w którym wystąpili bitelsi. Arcyzabawna komedia zrealizowana w konwencji niby-dokumentu, w autentycznych miejscach, opowiada o przygodach zespołu, który jedzie z rodzinnego Liverpoolu do studia telewizyjnego w Londynie, gdzie ma zagrać na żywo w programie rozrywkowym. Na początek muzykom ledwie udaje się uciec rozhisteryzowanemu tłumowi fanów, a w przedziale czeka na nich nieznajomy starszy pan — dziadek Paula McCartneya. Paul lojalnie uprzedza towarzyszy, że niewinnie wyglądający staruszek jest specjalistą od przysparzania kłopotów i... łowcą posagów. I rzeczywiście, McCartney senior porządnie zajdzie tego dnia bitelsom za skórę i prawie doprowadzi do rozpadu zespołu... W wyreżyserowanym przez Richarda Lestera „A Hard Day’s Night” muzycy po raz pierwszy mogli zabłysnąć autentycznym talentem komediowym. Oczywiście bardzo pomogły im świetne dialogi doprawione angielskim humorem w najlepszym wydaniu. W filmie jest mnóstwo kapitalnych scen, które nadal bawią do łez. Jak ta na posterunku policji, na który Ringo Starr trafia „za włóczęgostwo, złe zamiary, podejrzane zachowanie i zakłócanie spokoju”, albo przekomiczny obrazek z konferencji prasowej i Paul McCartney odpowiadający na wszystkie bzdurne pytania dziennikarzy: „jesteśmy tylko przyjaciółmi”. Wreszcie moja ulubiona: Lennon bawiący się w wannie miniaturowym okrętem podwodnym (wszak ta fascynacja wkrótce zaowocuje „Żółtą łodzią podwodną”). Wielbiciele, nie tylko The Beatles, znajdą też inne muzyczne (i towarzyskie) smaczki i rozpoznają w osobie jednego z fanów samego Phila Collinsa, a u boku George’a Harrisona śliczną Pattie Boyd, przyszłą żonę gitarzysty — para spotkała się właśnie na planie tego filmu.
„A Hard Day’s Night”, choć powstał przede wszystkim z myślą o promocji nowych przebojów zespołu, dziś należy do ścisłego kanonu kina muzycznego. Tak samo jak zrealizowany rok później „Help!”, a Richard Lester, reżyser obu tytułów, uważany jest za prekursora MTV. „Help!” — wspomina po latach Lester — był kolejnym, naturalnym krokiem: kolorowy film z całkowicie wymyśloną kryminalno-przygodową intrygą (o napisanie scenariusza poproszono Charlesa Wooda) błyskawicznie stał się hitem. W „Help!” czwórka muzyków znów jest w opałach: tym razem ściga ich banda dzikusów, którzy chcą odebrać Ringo Starrowi tajemniczy pierścień. Bez pierścienia (po ang. ring) nie mogą złożyć ofiary okrutnej bogini... Co gorsza, wyjątkowy klejnot chce też zdobyć dwóch szalonych naukowców. Nieskuteczna okazuje się ochrona ze strony Scotland Yardu, a nawet brytyjskiej armii — nawiasem mówiąc, na poligonie koło Salisbury (jedyne miejsce, jak wspomina Lester, gdy ekipie nie towarzyszyły tłumy piszczących fanek) powstał znakomity teledysk do „I Need You”. Niezapomniane sceny z „Help!” powstawały też w Alpach i na Bahamach (ten ostatni wątek został dopisany na specjalne życzenie zespołu).Jednak filmy The Beatles to przede wszystkim muzyka. I pod tym względem każdy widz będzie usatysfakcjonowany. Usłyszymy wielkie przeboje, m.in. tytułowe „A Hard Day’s Night”, „Can’t Buy Me Love” i „She Loves You”, a także „Help!”, „Ticket to Ride”, „Another Girl” czy „You’ve Got to Hide Your Love Away”. Prawdziwa uczta dla ucha i oka. Zdjęcia Ale Kino!
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA