fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firma walczy o wolność gospodarczą

Firma Strunobet-Migacz produkuje m.in. słupy oświetleniowe i stacje transformatorowe
strunobet.pl
Firma uważa, że urzędnicy, zwlekając z decyzjami, naruszyli jej dobra. Chcą, by sprawę rozstrzygnął Sąd Najwyższy
Ta sprawa, choć jednostkowa, może mieć ogromne znaczenie dla polskich przedsiębiorców.
Właściciele firmy ze Świętokrzyskiego skarżą gminę Włoszczowa o naruszenie dóbr osobistych: prawa do wolności gospodarczej i rozwoju przedsiębiorstwa. W pierwszej instancji – sądzie rejonowym – przegrali. Teraz zamierzają wystąpić do Sądu Najwyższego o stwierdzenie, czy wolność gospodarcza jest w Polsce dobrem osobistym i jako taka podlega ochronie.
Zdaniem dr. Roberta Gwiazdowskiego, prawnika i ekonomisty, sprawa może mieć precedensowy charakter.
– Gdyby Sąd Najwyższy wypowiedział się jednoznacznie, że dzisiejsze przepisy nie gwarantują ochrony wolności gospodarczej, mogłoby to mieć fundamentalne znaczenie dla sytuacji polskich przedsiębiorców – mówi "Rz".

Niezałatwienie sprawy

– Władza robi wszystko, abym zakładu nie rozwijał. Wszystkie moje inwestycje są utrudniane i blokowane – żali się Henryk Migacz, współwłaściciel firmy Strunobet-Migacz z Kuzek (gmina Włoszczowa). Zatrudnia ona ok. 150 osób, produkuje m.in. słupy oświetleniowe i stacje transformatorowe. Została nagrodzona laurem Świętokrzyskie Gepardy Biznesu 2010.
Spór zaczął się w 2008 r., gdy właściciele firmy wystąpili do burmistrza Włoszczowy Bartłomieja Dorywalskiego (PiS) o ustalenie warunków dla inwestycji – chcieli postawić budynek socjalno-magazynowy. Wniosek złożyli 2 czerwca.
Urząd, choć miał na to miesiąc, decyzję wydał dopiero 6 sierpnia 2008 r. Dlaczego? W odpowiedzi na pytania "Rz" sekretarz gminy Grażyna Tatar tłumaczy to niezbędnymi procedurami. "Inwestor był informowany o przyczynach niezałatwienia sprawy w terminie oraz wskazany miał termin do wydania decyzji do dnia 2 września 2008 r." – przekonuje.
– Przewlekłość postępowań administracyjnych poważnie ogranicza wolność gospodarczą – podkreśla prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. – W niektórych przypadkach potrafią one trwać miesiącami, a nawet latami.

28 miesięcy  na decyzję

Kolejny kłopot firmy dotyczył działki, na której chciała wybudować hale fabryczne. Na pozytywne rozstrzygnięcie przez włoszczowskich urzędników musiała czekać prawie 2,5 roku.
6 stycznia 2009 r. wystąpiła do burmistrza o wprowadzenie zmian do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta i gminy Włoszczowa.
Chodziło o zmianę przeznaczenia działki leśnej w Czarncy (należącej do Lasów Państwowych). Przedsiębiorcy chcieli kupić ten teren. Ich wniosek został pozytywnie rozpatrzony, po wielu odmownych decyzjach i odwołaniach, dopiero uchwałą Rady Miejskiej we Włoszczowie 12 maja 2011 r.
W odpowiedzi przesłanej "Rz" gminni urzędnicy kategorycznie zaprzeczają, by blokowali inwestycję. Zaznaczają, że w ich działaniach nie było nieprawidłowości. Twierdzą, że wykazują maksimum dobrej woli, bo rozpatrywali nawet wnioski złożone po terminie.

Czekając na stację

Półtora roku Henryk Migacz i jego wspólnicy Krzysztof i Justyna Koza czekali na inną decyzję burmistrza Dorywalskiego. Ta sprawa dotyczyła wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla innej inwestycji – budowy na działce wspólników stacji paliw z myjnią samochodową.
Starali się o nią od grudnia 2008 r. Burmistrz dwukrotnie odmawiał wydania takiej decyzji i dwukrotnie (w czerwcu i listopadzie 2009) jego rozstrzygnięcie jako bezprawne uchylało Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Kielcach.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach. 22 lipca 2010 r. uznał on, że doszło do nieuzasadnionej zwłoki w załatwieniu sprawy (gmina musiała wydać pozytywną decyzję). 11 stycznia 2011 r. to orzeczenie podtrzymał Naczelny Sąd Administracyjny, oddalając skargę kasacyjną burmistrza.
Tocząc spory z urzędnikami, właściciele firmy Strunobet-Migacz uznali, że to blokowanie inwestycji i rozwoju firmy, które narusza wolność gospodarczą (zapisaną w konstytucji), a więc również chronione przez prawo dobra osobiste. I w marcu 2010 r. w tej sprawie pozwali gminę Włoszczowa.

Wysoka cena

Sąd Rejonowy we Włoszczowie był innego zdania. W maju 2011 r. sędzia Michał Siemieniec oddalił sprawę.
W uzasadnieniu wyroku, do którego dotarła "Rz", stwierdzono m.in., że wolność gospodarcza nie jest chronionym dobrem osobistym, a także że przewlekłe postępowanie administracyjne nie jest naruszeniem dobra osobistego.
Przedsiębiorcy odwołali się do Sądu Okręgowego w Kielcach.
Gmina w odpowiedzi na apelację broni się, powtarzając, że "wolność gospodarcza (wolność prowadzenia działalności gospodarczej) nie mieści się w katalogu dóbr osobistych".
– W katalogu wolności są wolności osobiste, polityczne i gospodarcze. Te pierwsze są jako tako w Polsce chronione, np. wolność osoby, która chce demonstrować na Marszałkowskiej, ale z ochroną tej trzeciej, np. przedsiębiorcy, który na własnej działce chce postawić sklep czy zakład, jest w Polsce olbrzymi problem – ocenia Gwiazdowski.
Właściciele firmy Strunobet-Migacz szykują wniosek do Sądu Najwyższego. Chcą go złożyć w najbliższych dniach.
– Takie orzeczenie może być szczególnie ważne, bo przyczyni się do dyskusji społecznej o sytuacji przedsiębiorców w Polsce – podkreśla Lech Jeziorny, ekspert Centrum im. Adama Smitha. – Dzisiaj bowiem w konflikcie z urzędnikami stoją na znacznie gorszej pozycji.
A Henryk Migacz, niezależnie od tego, jakie będą orzeczenia sądów, waha się, czy nadal inwestować w gminie Włoszczowa. I przyznaje: – Poświęciłem wszystko dla kraju, w którym mieszkam. Ale nie sądziłem, że będę płacił za to taką cenę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA