fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Przenośne konsole w odwrocie

Konsolom stacjonarnym nie zagraża konkrencja, a kolejne gry biją rekordy popularności
Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Producenci przenośnych konsoli do gier mają twardy orzech do zgryzienia. Ich urządzenia są wypierane przez smartfony i tablety
Główni producenci konsoli Sony i Nintendo tracą udziały w wartym ponad 3 mld dol. rynku w błyskawicznym tempie. Badania pokazują, że w tym roku po raz pierwszy w historii suma przychodów ze sprzedaży gier na przenośne konsole Sony PSP i Nintendo DS. będzie niższa od tej ze sprzedaży gier na najpopularniejsze mobilne systemy operacyjne Android i iOS.
Co ciekawe, jeszcze w 2009 roku Nintendo i Sony niepodzielnie dominowały na tym rynku z ponad 80 proc. udziałem, podczas gdy według prognoz Flurry Analytics ich wspólny udział w rynku gier mobilnych spadnie w tym roku do 42 proc. Jednocześnie mobilne systemy operacyjne od Google'a i Apple'a zwiększyły udział w dochodowej branży z 19 do 58 proc. Taki obrót sprawy mocno nadweręża interesy twórców przenośnych konsoli.
Czy fala popularności smartfonów i tabletów oznacza sromotny koniec mobilnych konsoli do gier? Już w zeszłym roku szef Nintendo, przeczuwając zbliżające się niebezpieczeństwo ze strony Apple'a, nazwał flagowe produkty tej firmy – iPada oraz iPhone'a – „wrogiem przyszłości". Klienci odchodzą od tradycyjnego modelu kupowania nowych gier. Ponad 100 dolarów za specjalną konsolę i 40 dolarów za każdą nową grę to spory wydatek. Tymczasem gry na urządzenia mobilne są bardzo tanie (kosztują po kilka dolarów) lub darmowe i nie wymagają dodatkowego specjalnego urządzenia – do grania wystarczy zwykle posiadany już smartfon czy tablet. Urządzenia te są też coraz nowocześniejsze, co pozwala na produkowanie coraz bardziej zaawansowanych gier, które coraz mniej odbiegają jakością od tych przeznaczonych na przenośne konsole.
O ile dla Sony, które działa w wielu branżach, spadek udziałów w rynku przenośnych gier konsolowych nie jest tak bolesny, o tyle dla Nintendo, firmy, która nie zdywersyfikowała swojej działalności, nadchodzące zmiany mogą oznaczać katastrofę. Pod koniec października Nintendo ogłosiło, że po raz pierwszy od 30 lat firma może wykazać na koniec roku stratę.
Eksperci są zdania, że Japończycy, jeśli myślą o przetrwaniu, muszą zaproponować ofertę gier na smartfony lub tablety. W przeciwnym razie legenda interaktywnej rozrywki może nie wytrzymać konkurencji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA