fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Marsz Niepodległości 11 listopada - dwugłos

Każdy, kto jest przywiązany do idei niepodległej Polski, ma wstęp na marsz – zapewnia prezes Młodzieży Wszechpolskiej
Dlaczego organizują państwo 11 listopada Marsz Niepodległości?
Robert Winnicki: Chcemy wyrazić naszą radość i dumę z tego, że Polska odzyskała niepodległość. Chcemy też zamanifestować nasze przekonanie, że o niepodległość warto wciąż zabiegać. Nie jest nam dana raz na zawsze. Należy dbać o pomyślność i rozwój kraju oraz o to, żeby był niepodległy i traktowany w sposób podmiotowy na arenie międzynarodowej.
A nie chodzi o propagowanie idei nacjonalistycznych i faszystowskich?
Takie zarzuty padają ze strony środowisk skrajnie lewicowych, anarchistycznych, czy nawet komunistycznych (w zeszłym roku na blokadzie Marszu Niepodległości pojawiły się flagi z sierpem i młotem). W latach 40. XX wieku Józef Stalin wydał słynną dyrektywę, w której nakazał wszelkich przeciwników nazywać faszystami i w ten sposób dezawuować ich w oczach opinii publicznej – lewica ciągle ową dyrektywę posłusznie realizuje.
Co ma pan na myśli?
Zarzuca się nam neonazizm, który zdecydowanie potępiamy. Jednocześnie mamy do czynienia z organizacjami i osobami, które otwarcie popierają przemoc, zamieszczają na swoich stronach internetowych apele organizacji terrorystycznych, które m.in. ostatnio zdewastowały Rzym. Co więcej, do walki z Marszem Niepodległości wzywane są posiłki niemieckich bojówek anarchistycznych, uważanych przez tamtejsze władze za jedno z głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa.
 
Ale Porozumienie 11 listopada, które organizuje blokadę Marszu Niepodległości, na swojej witrynie internetowej apeluje o spokój oraz o to, żeby nie stosować przemocy.
Jak ta „pokojowa blokada" wyglądała, można się było przekonać w zeszłym roku. Kilkuset zatrzymanych, kilkadziesiąt osób z zarzutami napaści na funkcjonariuszy. Doszło też do bandyckiego napadu w pociągu relacji Toruń – Warszawa. Grupa zamaskowanych anarchistów wpadła do przedziału i zaczęła bić młotkami i kastetami ludzi, którzy jechali na Marsz Niepodległości, a także przypadkowych pasażerów. Ostatnio doszło też do ataku hakerskiego na nasze strony internetowe.
Które?
Przez kilka godzin, 26 października 2011 roku, niedostępna była witryna Marszniepodleglosci.pl i kilka innych stron związanych z narodowcami. Po wejściu na stronę Marszu Niepodległości pojawiała się informacja, że marsz jest odwołany. Mamy podejrzenia, że za tym wydarzeniem stoją organizacje anarchistyczne. Są to ludzie zdeterminowani i szkoleni do tego, żeby naruszać i łamać prawo.
Ale to nie tylko anarchiści brali udział w bójkach na ulicach Warszawy. Byli wśród nich również uczestnicy Marszu Niepodległości.
Nie wiem, czy ktoś z uczestników marszu brał udział w zadymie. W zeszłym roku zostaliśmy zmuszeni do zmiany trasy. Z tego powodu w pewnym momencie straciliśmy kontrolę nad manifestacją. Odzyskaliśmy ją dopiero w momencie obejścia blokady. Zadymy prowokowała strona anarchistyczna i nie wiem, czy jakiekolwiek osoby uczestniczące w marszu brały w nich udział. W każdym razie pełna odpowiedzialność spada na stronę atakującą patriotyczny przemarsz.
Trudno uwierzyć, że tylko tamta strona jest za to odpowiedzialna. Obóz Narodowo-Radykalny (ONR) kojarzy się raczej z osobami ogolonymi na łyso, którzy udziału w zadymach nie unikają.
Ja takich skojarzeń nie mam.
Czy to oznacza, że gdyby w tym roku również miała miejsce uliczna zadyma, to nie zamierzacie się bić, a nawet bronić przed atakiem?
Liczymy na to, że policja i służby porządkowe umożliwią normalny przemarsz. W razie potrzeby będziemy w stanie się bronić, ale nie zamierzamy się bić ani uczestniczyć w zadymach. Nie będziemy narażać uczestników Marszu Niepodległości na tego typu konfrontacje.
Czy okrzyki „Polska dla Polaków", które można było usłyszeć w zeszłym roku podczas Marszu Niepodległości nie są narażaniem siebie i innych uczestników na konfrontację?
Takich okrzyków nie było. Zrobiliśmy szczegółowy wykaz haseł, które są dozwolone, które można wznosić, i na tej liście wymienionego przez panią okrzyku nie było i nie ma.
Jednak idąc pod pomnik Romana Dmowskiego, legitymizujecie poglądy antysemickie, które ten człowiek głosił.
W publicystyce Romana Dmowskiego można znaleźć wątki nieprzychylne ludności żydowskiej, która mieszkała w Polsce w I połowie XX wieku. Jednak spory na linii przedwojenna endecja – społeczność żydowska w Polsce nie miały charakteru, który próbują nam wmówić środowiska lewicowe. Nie była to dyskryminacja ze względów rasowych czy etnicznych.
W takim razie jakich?
Miała postać walki ekonomicznej. Poza tym pojawiały się zarzuty, że mniejszość żydowska nie asymiluje i nie identyfikuje się z państwem polskim. Postulatem przedwojennej endecji było ograniczenie roli społeczności żydowskiej w Polsce. Zgadzam się z tym, że takie uogólnienie mogło być krzywdzące dla Żydów, którzy byli polskimi patriotami, bo i takich przecież nie brakowało. Ostatecznie jednak, jaki był stosunek Narodowej Demokracji do społeczności żydowskiej, pokazała II wojna światowa.
W jaki sposób?
Kiedy Żydów zaczął doświadczać Holokaust, narodowcy tacy jak na przykład Zofia Kossak-Szczucka czynnie włączali się w pomoc tej społeczności. Przedwojenny przywódca Młodzieży Wszechpolskiej, a potem ONR Jan Mosdorf zginął w Oświęcimiu. Za udział w zorganizowanej konspiracji, której zadaniem było m.in. niesienie pomocy Żydom.
Właściwie dlaczego tak bardzo zależy wam, żeby iść pod pomnik Dmowskiego, skoro jego osoba wciąż wywołuje tak wiele kontrowersji? Nie lepiej złożyć kwiaty przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego?
Dmowski dla ludzi organizujących Marsz Niepodległości jest ojcem ideowym. Człowiekiem, który stworzył polską myśl narodową i nowy kanon myślenia o polskiej polityce. Poza tym udział Romana Dmowskiego w procesie odzyskania przez Polskę niepodległości jest niedoceniany. Chcemy o nim przypomnieć.
Piłsudski nie jest dla państwa ważny?
Źle się dzieje, jeśli jest on postrzegany jako jedyny mąż opatrznościowy w kontekście odzyskania przez Polskę niepodległości. Spór Dmowski kontra Piłsudski był bardzo żywy w dwudziestoleciu międzywojennym, ale dzisiaj jest nieaktualny. Symbolem tego może być fakt, że prezes Związku Piłsudczyków Jan Józef Kasprzyk poparł Marsz Niepodległości. Trzeba mieć jasność – w tym sporze, który 11 listopada ma miejsce, nie chodzi o kształt państwa polskiego ani nawet o myśl narodową. Jeśli „Gazeta Wyborcza" piórem swojego publicysty ogłasza, że „patriotyzm jest jak rasizm", to znaczy, że walka toczy się o samo istnienie, o przetrwanie państwa i tożsamości narodowej.
Marsz Niepodległości przyciągał zwykle kilka tysięcy ludzi. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że i tym razem przyciągnie także tych o skrajnie nacjonalistycznych poglądach.
Trudno jest upilnować kilkanaście tysięcy osób, trzymać za rękę każdego z uczestników. Każdy, kto jest przywiązany do idei niepodległej Polski, ma wstęp na marsz. Dokładamy jednak wszelkich starań, żeby nic, co ma charakter nienawiści rasowej, religijnej itp., nie miało na Marszu Niepodległości miejsca. Oczywiście, zakaz wstępu mają organizacje o charakterze neonazistowskim. I to zdecydowanie odróżnia nas od strony blokującej Marsz, w której promowany jest etos międzynarodowego terroryzmu. Nasz Marsz to afirmacja niepodległości, narodowej tożsamości i polskiej dumy – ich zadymy to kwintesencja nienawiści wobec wszystkiego, co Polskę stanowi.
—rozmawiała Matylda Młocka
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA