fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Niepełnosprawne dzieci uczą studentów biznesu

Rzeczpospolita
Po oddechu poznajemy, czego dziecko chce, bo część podopiecznych nie mówi – tłumaczy siostra Iwona z Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Intelektualnie w Grabiu koło Torunia
Wizyta w domu w Grabiu dla upośledzonych dzieci jest dla studentów Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Kopernika dodatkową lekcją biznesu.
Dziekan wydziału Włodzimierz Karaszewski tłumaczy: – Ci, którzy uczą się biznesu, studiują, jak tworzyć bogactwo, powinni też spojrzeć na to z tej drugiej strony, człowieka, który nie może brać udziału w tworzeniu majątku ani nie może z tego bogactwa w pełni korzystać.
Dlatego zaczął zachęcać studentów do jeżdżenia w okolice Torunia do różnych ośrodków: z jasełkami, mikołajkowymi paczkami. – Tak trafiliśmy do Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Intelektualnie w Grabiu – opowiada dziekan.
– Gdy zobaczyliśmy, jak opiekunowie poświęcają się dzieciom, od których czasami nawet nie mogą liczyć na uśmiech wdzięczności, postanowiliśmy, że przy tym domu już zostaniemy i będziemy mu pomagać.
Pomogli więc założyć fundację, która szuka sponsorów.
Dla siostry Iwony Kaczmarek, dyrektorki domu pomocy, wszyscy podopieczni to dzieci. I dwuletni Piotruś z wadą centralnego układu nerwowego, który trafił do ośrodka, bo matka nie chciała „uszkodzonego” dziecka, które może tylko leżeć.
I 3,5-letni Krzyś, który nie może mieszkać w domu opieki dla dorosłych, bo gdy inni w czasie posiłków zabierali mu jedzenie, nie był w stanie obronić się ani upomnieć o dokładkę. W domu w Grabiu jest 70 podopiecznych. Z różnymi niepełnosprawnościami: dziecięcym porażeniem mózgowym, zespołem Downa, autyzmem, są też dzieci, które stają się niepełnosprawne po wypadkach samochodowych. Trafiają z całej Polski. Ze szpitali, z innych ośrodków, od rodziców. – Czasami nie radzą sobie z dorastającym niepełnosprawnym dzieckiem, bo jest agresywne, a w domu jest drugie małe dziecko. Są tragedie rozstania i częste wizyty. Ale bywają rodzice, którzy nawet nie spojrzą, gdzie ich dziecko się położy i więcej go nie widzą – opowiada s. Iwona.
W ośrodku zatrudnionych jest ponad 50 osób: zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety i świeccy. Pani Elżbieta pracuje w Grabiu ponad 20 lat. Dla niej zatarły się granice między pracą a życiem prywatnym. Dla dwójki dzieci jest opiekunem prawnym i matką zastępczą dla pięcioletniej dziewczynki z zespołem Downa. – Trafiła do nas, jak miała dwa lata. Tak się przywiązałyśmy, że jest moją córką, choć mam trójkę rodzonych dzieci – mówi pani Elżbieta.
Magdalena Jóźwik, doktorantka UMK na piątym roku studiów, odwiedziła ośrodek: – Ujęła mnie postawa opiekunów, którzy za niezbyt wysoką pensję z takim oddaniem wykonują pracę dla dzieci, z którymi jest ograniczony kontakt.
Studenci UMK od kilku lat pomagają podopiecznym w Grabiu. Dom potrzebuje rozbudowy. Nowej elewacji, tarasów, na których mogłyby przebywać dzieci leżące, basenu do zajęć rehabilitacyjnych. Pieniądze są też potrzebne na ogrzewanie i jedzenie.
Co roku ukoronowaniem działań na rzecz ośrodka jest Uniwersytecki Koncert Charytatywny. W tym roku odbędzie się w sobotę o godzinie 17 w Auli UMK. Bilety zostały już wyprzedane, ale na toruńskiej starówce ma stanąć telebim do transmisji.
Zainteresowani pomocą mogą wpłacać pieniądze na konto fundacji „Serce dla dziecka”: PKO BP Aleksandrów Kujawski 68102052000000490200234484.
Imiona dzieci zostały zmienione
Więcej o Fundacji „Serce dla dziecka” www.sercedladziecka.torun.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA