fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Henryk Grynberg o swoim „Pamiętniku” i Herlingu

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Ja z Herlinga-Grudzińskiego nie zrobiłem Żyda-antysemity, on nim był, co widać w „Innym świecie” – mówi Henryk Grynberg
Indeks „Pamiętnika", najnowszej pańskiej książki, liczy grubo ponad 1200 nazwisk. Prawie 900-stronicowy tom zawiera mnóstwo „wiadomości z drzewa dobrego i złego", opinii, polemik, anegdot – nie tylko literackich. Na ogół pisze pan o ludziach z sympatią, potrafi pan jednak być okrutny, nawet bardzo.

Jest w „Pamiętniku" trochę złośliwości, ale uważam, że skoro są to wyznania osobiste, to złośliwości są uprawnione, a nawet potrzebne.

Niewątpliwie przydają one pikanterii tym zapiskom, czy jednak jest pan sprawiedliwy? Choćby wobec Michała Głowińskiego, który – istotnie – późno przypomniał sobie o swej żydowskości, ale chyba nie jest aż tak kiepskim pisarzem, na jakiego go pan kreuje.

Nawet redaktor Władyka z „Polityki" zwrócił mi uwagę, że może nadmiernie go dręczę. Na swoje usprawiedliwienie powiem więc, że to Głowiński pierwszy zaczął mi dokuczać. W „Pamiętniku" opowiadam o tym, jak spostponował mój „Drohobycz, Drohobycz", a...
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA