fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Zimą futra zjeżą włos i pokażą pazury

EAST NEWS
Na nic apele w mediach, oblewanie farbą okutanych futrami dam. Zwierzęce skóry nie zniknęły z mody, wręcz pojawia się ich więcej. Takiego wysypu futer nie było wcześniej w cywilizowanej Europie
Jeśli ktokolwiek czy raczej którakolwiek z kobiet cierpiała moralne rozterki: naturalne czy sztuczne, w najbliższych sezonach musi o sumieniu zapomnieć.
Tylko prawdziwe futra. Na każdą okazję. Od stóp do głów. Na zewnątrz i we wnętrzach. W naturalnych barwach. Albo farbowane na najjaskrawsze odcienie. Strzyżone, fryzowane, wyczesywane. Znalazły się w kolekcjach wszystkich, bez wyjątku, wielkich projektantów. I tylko tanie sieciówki wspierają się ekologicznymi erzacami. Kuszą nimi młode i naiwne dziewczyny, żadna kobieta z klasą nie da się nabrać na podróbki. Nawet za cenę współuczestnictwa w zbrodni, o jakiej grzmią zieloni. Przecież na świecie nie żyją sami wegetarianie – argumentują zwolennicy skór i futer. I nawet populację dzikich zwierząt trzeba regulować sezonowym odstrzałem.
Ci, którzy lansują futra, zachwalają ich ponadczasowy szyk oraz naturalność. Powołują się też na tradycję. Sięgającą epoki kamiennej. Bo do futra lgniemy instynktownie. Noworodki bez strachu baraszkują na baranicy. Natomiast nagość otulona futrem ma szczególny posmak. Atawizm miesza się z wyuzdaną zmysłowością. Wiedział już o tym Rubens, malując akt swej powabnej i młodej żony Heleny okrywającej się futrzanym płaszczem. „Het Pelsken” („Futrzany płaszcz” z lat 1630 – 1631) obwarowany został zakazem: nie wolno go było kopiować w grafikach. W owym czasie oznaczało to szlaban na reprodukowanie dzieła. Najwidoczniej flamandzki geniusz zdawał sobie sprawę ze szczególnej pikanterii dzieła. Nie on jeden. Ocierający się o wyuzdanie kontrast nagie, gładkie ciało – puszyste futro wielokrotnie wykorzystywali malarze i fotografowie różnych epok. Tylko wielkim artystom udało się zachować równowagę między dobrym smakiem, seksualnością i… tajemnicą przedstawień. Bo w tym tkwi zagadka – czym jest w naszym odbiorze futro? Powrotem do praprzeszłości, manifestacją wysokiego społecznego i majątkowego statusu, szczytem elegancji, a może perwersją? Jak nikt tę wieloznaczność umiał pokazać fotograf Helmut Newton. Wystarczy obejrzeć zrealizowaną przezeń sesję (w latach 80.) w wagonach nowojorskiego metra: wagony opanowały naguski w futrach. Tak potężne i władcze, że żaden mężczyzna nie ośmiela się przy nich pisnąć. Stanowisko wobec futer zależy w pewnym stopniu od poglądów, w znacznie większej mierze – od funduszy. Tanie są tylko króliki, i to też nie wszystkie. Bo już z jagniętami, kozami czy źrebakami – a więc z zasady niedrogimi skórami – bywa różnie. Wszystko zależy od wieku stworzenia, jego rasy i klasy wyprawy. Ale gdyby tak abstrahować od cen… Jakie futra są en vogue? „Vogue” (francuska edycja) zapewnia, że oto dorasta kolejna „generacja futra”. Młode panienki z towarzystwa noszą się jak ich babki. Norki na co dzień, nonszalancko narzucone na sukienkę zamiast sweterka. Jasne, że nie chodzi o byle kieckę, lecz markową kreację (uroczy żakiecik z szarych norek poleca Roberto Cavalli, kokietując młódki hollywoodzkim szarmem z lat 40.). Do dżinsów też ok. Albo można w ogóle z sukni zrezygnować, zamiast niej wkładając futerko na gołe ciało. Zapinane z tyłu, w kroju przypominające tunikę. Taką ofertę składa młodym damom Michael Kors: mini z breitschwanzów, z paskiem w talii. Do grubych rajstop. Albo przeciwnie, do tak cienkich, że niewidocznych. Żeby był smaczek nagości. Fashonistki założą do tego także rękawiczki do lub za łokieć. Coś podobnego, lecz z cieniowanych lisów, proponuje Fendi. Luis Vuitton jest jeszcze bardziej frywolny: farbuje futrzane sukieneczki na wściekłe kolory. Oranż, zieleń, szafir. Poza tym tak przycina włosie, że wygląda jak mokry materiał. Jak to nosić w ogrzewanych pomieszczeniach? A nie sądzę, żeby Eskimosi z igloo docenili zalety kroju i miękkość wyprawy… Rozsądniejsze w naszym klimacie są kurtki i krótkie płaszczyki z futer. A tych wybór jest przeogromny. Inspiracje przyszły dwutorowo: z dżungli i sawanny oraz – z kina. Najpierw o tych drugich. Otóż ogromne, jakby o dwa, trzy numery za duże futrzane kurtki (lisy, wilki syberyjskie i inne długowłose zwierzaki) są hołdem dla… King Konga. Wielkiej, krwiożerczej małpy, którą ujarzmiła maleńka Jane. Dodam, że chodzi o klasykę filmowego horroru z 1933 roku, nie zaś o znacznie słabszą wersję z lat 70. Ekranowemu gorylowi dedykują okrycia najwięksi krawcy, m.in. Gucci, Sonia Rykiel, Lanvin, Ungaro. I młode pokolenie: Stella McCartney. Wielkie kurty mają jak najprostsze formy, bez wcięć i bez kołnierzy. To obligatoryjne. Paski w talii też są na czasie. Najmodniejsze goryle (a raczej gorylice) stroją się w jaskrawe barwy. Ale i szlachetna naturalność mile widziana.Niekiedy projektanci zamieniają płaszcze na kamizele – jeszcze prostsze w kroju, bo bez rękawów. I jeszcze jedna wersja tej samej „małpiej” idei: kurteczki krótkie do talii. Konkurencją dla King Konga są przedstawiciele dzikiej afrykańskiej przyrody. Królują lamparty, często z dodatkami z lisa. Tuż za nimi plasują się zebry. Oraz zupełnie bezwłose stworzenia, czyli gady. Lamparcie cętki oraz zebrze paskowania pojawiają się na torbach, botinkach, pantoflach, paskach, czapkach. A także w postaci deseni na tkaninach i dzianinach. To najbardziej humanitarna forma zdzierania futra. Dariusz Gzyra Nasze stowarzyszenie działa na rzecz obrony praw zwierząt. W sobotę 24 listopada (choć tradycyjnie był to 25.11) organizujemy w 170 miastach całej Polski dzień bez futra. Apelujemy: Nie zabijajcie dla kaprysów! Nie odbierajcie wolności i życia zwierzętom dla błahego powodu, takiego jak moda. Noszenie futer naturalnych nie jest ani w dobrym guście, ani konieczne. Są materiały cieplejsze, lepsze i bardziej ekologiczne. Nic nie usprawiedliwia zadawania zwierzętom cierpienia. Tegoroczny dzień bez futra szczególnie adresujemy do mediów, bo to one uczestniczą w lansowaniu mody. Są więc odpowiedzialne za tworzenie zapotrzebowania na futra. Nasze działania skierowane do mediów nie mają charakteru wymuszenia, lecz zachęty do formowania pozytywnego ruchu: promowania tytułów wolnych od okrucieństwa i podobnego budowania marki. Rozmawiamy w tej sprawie z redakcjami (próbujemy zmienić zwłaszcza standardy „Wysokich Obcasów” prezentujących kolekcje futer naturalnych). Rozsyłamy materiały informacyjne i zbieramy podpisy artystów i dziennikarzy, wspierające nasze działania na wzór popularnej niegdyś listy „Sławni współczujący”. Tradycja organizowania dnia bez futra sięga w Polsce już kilkunastu lat. Przyłącza się do niej coraz więcej ludzi i organizacji. W tym roku wspiera ją m.in. fundacja Viva! Razem z nią będziemy w sobotę pikietować w Złotych Tarasach w Warszawie firmę Simple, która używa futer naturalnych. Chcemy, by zastąpiła je sztucznymi.W akcji uczestniczy też Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals popierające światową kampanię „Wolę chodzić nago niż w futrze”, w której gwiazdy zrzucają ubrania, manifestując solidarność z akcją ochrony zwierząt futerkowych. Chęć udziału w polskiej edycji wstępnie zadeklarowały m.in. Maja Ostaszewska, Ilona Felicjańska i Magdalena Mołek.W dniu bez futra wyjdziemy na ulice miast ze znanym międzynarodowym billboardem z damą (aktorka Persia White) trzymającą obdartego ze skóry lisa i hasłem „Oto reszta pani futra”. Przypominamy, że w Polsce zabija się rocznie kilkaset tysięcy lisów! Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Austrii obowiązuje całkowity zakaz hodowli zwierząt futerkowych, a w innych krajach znacznie się ją ogranicza. Naszym celem jest doprowadzenie do takich samych zmian prawa w Polsce. Więcej o akcji www.futro.empatia.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA