fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Granice greckiej suwerenności

Korespondencja z Brukseli
Trwające od miesięcy próby ratowania Grecji na nowo przywróciły temat suwerenności gospodarczej. Czy warunki stawiane Atenom w zamian za dodatkowe miliardy euro oznaczają wkraczanie wspólnoty międzynarodowej w rolę zarezerwowaną do tej pory dla rządu niepodległego państwa? Gdzie należy narysować granice tej suwerenności w sytuacji, gdy podatnicy innych państw wyciągają z kieszeni swoje pieniądze? I chcieliby mieć pewność, że nie zostaną one zmarnowane.
W powszechnym przekonaniu Grecja staje się państwem dysfunkcjonalnym. Nie wypełnia warunków postawionych jej w 2010 r. w zamian za 110 mld euro pomocy. W związku z tym potrzebuje kolejnego pakietu ok. 60 mld euro.

***

Można zaostrzyć warunki sprzed roku: więcej oszczędności budżetowych i prywatyzacja. Ale jaka jest pewność, że nieudolny grecki fiskus ściągnie podatki? Kto zagwarantuje sukces prywatyzacji w kraju tak przywiązanym do państwowej własności, z socjalistycznym rządem niechętnym do pozbywania się aktywów i silnymi związkami zawodowymi, które zażądają dla siebie profitów nie do przyjęcia przez żadnego potencjalnego inwestora? Szczególnie w sytuacji, gdy grecki rząd wie, że jego niewypłacalność jest problemem całej strefy euro i część wierzycieli bardzo niechętnie patrzy na ewentualną restrukturyzację długu.
Holandia, jeden z najbardziej dziś eurosceptycznych krajów, do tego znaczący płatnik netto, mówi, że prywatyzacją powinna się zająć niezależna agencja, z udziałem przedstawicieli międzynarodowych wierzycieli. Komisja Europejska odpowiada, że to nierealna propozycja, niespotykane do tej pory wkroczenie w uprawnienia rządu narodowego.
Podobnie nierealne politycznie wydają się pomysły międzynarodowego udziału w aparacie ściągania podatków. Ale ten dylemat pokazuje, jak trudno mówić dziś o suwerenności w zglobalizowanym świecie. Czy warunki stawiane Argentynie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który za pieniądze swoich udziałowców wyciągał ją z kryzysu, były ograniczeniem suwerenności?
Czy nakazanie Grecji, Irlandii i Portugalii określonych zmian podatkowych, reform strukturalnych i prywatyzacji jest wkraczaniem w ich narodowe uprawnienia? A na ile jest nim najnowszy pomysł UE tzw. europejskiego semestru, czyli konieczności dorocznego przedstawiania przez narodowych ministrów finansów projektu budżetu do zaakceptowania przez inne państwa?

***

Wydaje się, że ta granica dziś przebiega w obszarze politycznych zobowiązań. Zagraniczni wierzyciele mogą powiedzieć Grecji – oczywiście po serii dwustronnych negocjacji – co ma zrobić, żeby uzyskać pieniądze na spłatę ich należności. Ale nie mogą wysłać swoich inspektorów podatkowych, którzy będą sprawdzać majątki Greków i rachunki w greckich przedsiębiorstwach. Pojawia się jednak pytanie, co jeśli Grecja sama sobie nie poradzi. W normalnej sytuacji kraj ogłasza niewypłacalność, wierzyciele tracą część pieniędzy, ale dłużnik – pod presją międzynarodowych rynków – jest zmuszany do reform.
W przypadku greckim z restrukturyzacji na razie zrezygnowano. Dlatego przedmiotem dyskusji staje się zarząd komisaryczny nad grecką gospodarką.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA