fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Zobaczyć, usłyszeć, budować

Grupa Might (fot. Joanna Socha)
Archiwum
Sztuka w przestrzeni publicznej to jeden z dwóch głównych tematów tegorocznego festiwalu
Dworzec kolejowy Białystok Główny od zakładu karnego przy ul. Hetmańskiej dzieli kilkanaście minut marszu. Trzystumetrowy szary, pomazany sprayem mur więzienia mija każdy, kto do Białegostoku przyjeżdża pociągiem od zachodu. Podczas tegorocznych Dni Sztuki Współczesnej ma zyskać na atrakcyjności. Zadba o to kilkunastu twórców street artu z Polski, Łotwy i Niemiec (m.in. Flying Fortress, Base23, Hefe, Kiwie, Krisijanis, MUR Crew, 0700Crew, Otek, Ogryz, Tempz), którzy w ciągu kilku dni zamalują 1500 mkw. ściany. Kulminacja prac we wtorek po południu, o oprawę muzyczną finału zadba DJ Kwazar. Prace gości z Łotwy wystawione zostaną w kawiarni festiwalowej FAMA.
– To już czwarta edycja East Side Street Art – ESSA – imprezy, której celem jest prezentacja street artu w przestrzeni miejskiej Białegostoku – tłumaczy Tomasz Kuczyński, koordynujący w BOK tegoroczną edycję
ESSA. – Chcemy prezentować tę coraz silniej wybijającą się na światło dzienne sztukę. Gwarantujemy, że w czasie ESSA powstaną świetne prace.

Kolorowa rewitalizacja

Poprzednie edycje imprezy w ramach Dni Sztuki Współczesnej zamieniły w galerię artystycznego graffiti zeszpecone napisami i hasłami mury głównych ulic, przejścia podziemnego, budynku Ligi Obrony Kraju oraz ogromną ścianę przy ul. Ryskiej. – To tradycyjne miejscówki dla tego typu twórczości. Nie chcemy ich tylko odkrywać, to raczej sposób na ich rewitalizację. Większość prac streetartowców można zobaczyć tam do dziś – mówi Kuczyński. – Mamy nadzieję, że zmobilizujemy osoby zainteresowane street artem – ludzi, którzy potrzebują bodźca do działania, odpowiedniego miejsca albo chcą podpatrzeć techniki i sposoby pracy profesjonalistów, bo swoje dzieła na murach umieszczać też będą  absolwenci i studenci uczelni artystycznych – dodaje.
W ESSA udział bierze około 30 twórców, co roku ich liczba wzrasta. Wspólne malowanie to także okazja do wymiany pomysłów między twórcami street artu. A czasem – do sprzedania swoich prac. – Do artystów zgłaszają się miłośnicy tej sztuki, którzy chcieliby mieć artystyczne graffiti w domu, w biurze, na dużych ścianach prywatnych posesji. Pojawiają się także firmy zamawiające reklamy – mówi Tomasz Kuczyński.
Pomysł przekształcenia więziennego muru – ściany, którą znają wszyscy białostoczanie i podróżni – w nietypową galerię z artystycznym graffiti spodobał się nawet kierownikowi zakładu karnego. Ale, jak zapowiada Tomasz Kuczyński, to zapewne ostatnia taka duża płaszczyzna, która zamalują uczestnicy ESSA. – Od przyszłego roku chcielibyśmy stworzyć mniejsze galerie kilku twórców w różnych miejscach miasta – tłumaczy organizator imprezy.

Znikające domy

Wizytówkami Białegostoku i  pamiątkami jego historii są także drewniane stare budynki. Takie, jak siedziba Teatru TrzyRzecze przy ul. Młynowej. Właśnie przed nim w środę i czwartek trwać będzie połączony z warsztatami happening „Znikające miasto". Warsztaty przygotowało Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę", a poprowadzą je Robert Pludra i Jakub Sobiepanek, projektanci z Wydziału Wzornictwa ASP w Warszawie. – Będziemy mieli do dyspozycji około tysiąca aluminiowych cienkich rurek, które bardzo łatwo można połączyć w dowolną konstrukcję. Czy powstanie instalacja przed teatrem, czy obudujemy nią częściowo budynek – to już zależy od uczestników warsztatów – mówi Jakub Sobiepanek.
Składanie rurek to budowa – wymaga od grupy warsztatowej współdziałania, wytyczenia sobie celu, skupienia się na nim. Jednocześnie happening ma zwrócić uwagę uczestników i widzów na architekturę, na to, co człowiek może w niej zmienić lub zniszczyć. – Drewniane domy, niedoceniane, zapominane, niezauważone obiekty w Białymstoku to jednocześnie przykład znakomitej architektury, która przesądza o odmienności tego miasta. Wiele takich drewnianych domów niszczeje, inne znikną w niedługiej przyszłości. Chcieliśmy zwrócić uwagę mieszkańców na ich urodę, na to, że warto je ocalić, i podpowiedzieć, jak można to zrobić – tłumaczy Robert Pludra.

Usłyszeć miasto

Sztuka w przestrzeni miasta to jednak nie tylko obrazy, murale, instalacje, rzeźby. – Znacznie rzadziej myślimy o pejzażach dźwiękowych. Często nie uświadamiamy sobie, do jakiego stopnia dźwięki mają wpływ na atmosferę miasta. Właśnie dźwiękom chcemy poświęcić naszą instalację, która stanie na siedem dni przy Rynku Kościuszki – mówi Katarzyna Jakubowska. Wraz z Joanną Wabik, również absolwentką architektury Politechniki Krakowskiej, tworzy grupę Might.
Instalacja „Co w trawie piszczy" ma się składać z dwóch modułów. – To ma być niespodzianka dla festiwalowych gości i przechodniów. Trzeba przyjść, posłuchać – tłumaczy Jakubowska. – Powiem tylko, że pierwszy moduł łatwo będzie dostrzec. To rodzaj instrumentu, którego można użyć i który sam będzie wydawał dźwięki.
Drugi moduł instalacji ukryty nieopodal na Rynku Kościuszki ma przypomnieć o emocjach towarzyszących słuchaniu miłych dla ucha dźwięków. – Dzięki niemu ludzie będą mogli usłyszeć siebie samych w przestrzeni miasta: głosy, uwagi, śmiech – tłumaczy Katarzyna Jakubowska.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA