fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Co nas czeka w związku z gazem łupkowym?

Bloomberg
Jak przyspieszyć wykorzystanie jednych z największych złóż gazu niekonwencjonalnego w Europie?Oto siedem głównych barier, z którymi musimy się liczyć
Nasz kraj ma zasoby gazu w łupkach skalnych, których produkcja pozwoliłaby znacząco zmniejszyć uzależnienie od importu. Ale Polska jest dopiero na początku tej drogi.
Najnowsze dane opublikowane przez amerykańską agendę rządową US Energy Information Administration, szacujące złoża gazu w łupkach w Polsce na 5,9 bln metrów sześciennych, rozbudziły na nowo nadzieje na to, że Polska, nawet jeśli nie będzie drugim Katarem, to przynajmniej nie będzie musiała się obawiać zakręcenia gazowego kurka przez Rosjan.
Oszacowanie zasobów nie oznacza jeszcze, że cały gaz uda się wydobyć, ale w przypadku Polski, nawet gdyby udało się wykorzystać zaledwie 1 proc. prognozowanych złóż, to wystarczyłoby na pokrycie zapotrzebowania kraju przez ponad cztery lata. Obecnie zużywamy około 14 – 14,4 mld m sześc. gazu rocznie, z czego import wynosi ok. 10 mld m. Już sam fakt uruchomienia prac poszukiwawczych oznacza bardzo duże inwestycje, czyli zyski dla gospodarki. Ale z drugiej strony nie brak wątpliwości, czy eksploatacja na skalę przemysłową faktycznie będzie możliwa. Bo Polska to nie Stany Zjednoczone z ich wielkim terytorium i przestrzenią umożliwiającą wykonywanie skomplikowanych prac wiertniczych z wykorzystaniem dużej ilości wody. Na pewno swoje wątpliwości zgłoszą też ekolodzy. Tymczasem więc tylko najwięksi entuzjaści uważają, że  gaz łupkowy może być dla Polski tym, czym stał się dla Stanów Zjednoczonych.
Takiej dodatkowej ilości gazu nie wchłonie nieprzygotowana gospodarka. W Polsce odbiorcą dodatkowych ilości gazu może i powinna być przede wszystkim energetyka, obecnie uzależniona od węgla. Należy więc podjąć z odpowiednim wyprzedzeniem niezbędne przygotowania.  Przedstawiamy potencjalne bariery, z jakimi będziemy musieli się zmagać, chcąc skorzystać z surowcowego dobrodziejstwa.

1.Odwierty to gigantyczny koszt. Mowa o miliardach dolarów

Pierwsze z wykonanych odwiertów poszukiwawczych zakończyły się w Polsce sukcesem, ale nie są one pełne. Pobrane próbki potwierdziły, że występuje gaz. Zatem firmy mogą przejść do drugiego etapu poszukiwań – odwiertów poziomych i tzw. szczelinowania. Poziom wydatków, jakie inwestorzy, czyli firmy poszukujące gazu w łupkach w Polsce, muszą ponieść, by wykonać zobowiązania koncesyjne, jest wysoki.
Eksperci prognozują koszty na około 15 mln dolarów na wykonanie jednego pełnego odwiertu. To dlatego, że nie wystarczy wykonać odwiert pionowy, ale też konieczne są poziome wraz z zabiegiem  tzw. szczelinowania. Szczelinowanie to w praktyce zatłaczanie do otworu wody pod wysokim ciśnieniem z dodatkami chemicznymi i piaskiem (7,5 – 11 mln litrów płynu szczelinującego i 0,5 tys. t piasku).  Zwykle  w umowach na koncesję poszukiwawczą jest zobowiązanie wykonania dwóch – trzech odwiertów. Zatem każda firma, mająca zezwolenie, powinna zainwestować co najmniej 45 mln dolarów. Obecnie kilkanaście firm posiada koncesje na poszukiwania gazu niekonwencjonalnego. Udzielono im 70 koncesji, zatem łączne nakłady na rozpoznanie złóż mogą sięgnąć 3 mld dolarów.
Część ekspertów uważa, że nie wszystkie firmy przetrwają w Polsce do etapu produkcji, bo albo niektórych nie będzie stać na kolejne wydatki, albo z góry zaplanowały wykonanie tylko badań poszukiwawczych.

2.Trzy lata to minimum na prace przygotowawcze

Po udanym starcie prac poszukiwawczych przyjdzie pora na określenie zasobów. Ocena już pobranych próbek przez pierwsze cztery firmy z własnych odwiertów potrwa kilka miesięcy. Ale konieczne są kolejne wiercenia – co najmniej kilkanaście, by móc bardziej precyzyjnie ustalić prawdopodobną wielkość złóż gazu łupkowego w Polsce.
Dlatego przedstawiciele firm prowadzących badania mówią, że będzie to możliwe za mniej więcej dwa lata. Stąd więc najnowsze prognozy US Energy Information Administration, podobnie jak wcześniejsze, na przykład Wood Mackenzie czy Advanced Resources International, należy ciągle traktować jako wstępne, bo opierają się na wielkości i jakości struktur geologicznych. Bardziej dokładne może przedstawić Państwowy Instytut Geologiczny, który we współpracy z amerykańskimi instytucjami geologicznymi zaczyna przygotowywać kolejne obliczenia zasobów gazu.
Efekty tych prac będą znane we wrześniu. Gdyby się okazało,  że już w 2013 roku informacja o zasobach będzie pełniejsza, to i tak będzie to ogromny sukces.

3.Prawo musi się zmienić

Szacowanie złóż i kolejne próbne odwierty to podstawa do decyzji o możliwej produkcji. Ale ta zależeć będzie od szczegółowych analiz opłacalności, której żaden z ekspertów obecnie nie jest w stanie stwierdzić.
Każda z firm decydować będzie samodzielnie, czy warto wystąpić o koncesje na wydobycie gazu i przejść trudną drogę prawną z tym związaną. Zwłaszcza że w Polsce nie ma szczególnego prawa na potrzeby poszukiwań i eksploatacji niekonwencjonalnych złóż gazu. Firmy, mając rozpoznane i udokumentowane złoże, mogą się starać o drugą koncesję, by móc wydobywać surowiec. Jedyna preferencja to taka, że firmie przez dwa lata po opracowaniu dokumentacji geologicznej i przekazaniu jej organowi administracji geologicznej przysługuje  prawo pierwszeństwa przy wydawaniu koncesji na wydobycie gazu. Eksperci oceniają, że nawet dwa – trzy lata może potrzebować na załatwienie wszystkich formalności z tym związanych.
Pojawienie się nowego sektora, na podobieństwo sektora finansowego, uzasadnia powołanie do życia nawet instytucji regulującej warunki bezpieczeństwa i efektywności tego sektora, na wzór np. Komisji Nadzoru Finansowego.

4.Konieczne rządowe zachęty, ale...

Poszukiwania gazu łupkowego, jak kilka dni temu oficjalnie zapewniał premier Donald Tusk, mają pełne poparcie ze strony polskiego rządu. Mówiono nawet o powołaniu pełnomocnika, który by za te kwestie odpowiadał, ale jeszcze nie został wyznaczony.
Na razie jedną z głównych zachęt dla inwestorów są niskie koszty związane z uzyskaniem koncesji na poszukiwania złóż, a także niewielkie w porównaniu z innymi krajami stawki opłat  eksploatacyjnych. Wynoszą one tylko 1 – 2,5 proc.  od przychodu z wydobycia gazu, ale w zależności od jego wielkości, zatem są bardzo korzystne. Śledząc historię rozwoju sektora gazu łupkowego w USA i Kanadzie, można łatwo dostrzec większe jego podobieństwo do przemysłu wysokich technologii niż do przemysłu wydobywczego, do którego należy wydobycie gazu konwencjonalnego. O powstaniu i rozwoju sektora gazu łupkowego nie przesądziły tradycyjne wielkie koncerny wydobywające ropę i gaz konwencjonalny, ale małe, niezależne firmy wspierane przez inwestorów finansowych.
Jak twierdzą główny ekonomista PKN Orlen Adam Czyżewski i Paweł Świeboda z demosEuropa, myśląc o tworzeniu warunków dla rozwoju sektora gazu łupkowego w Polsce, należy wyłączyć firmy w nim działające spod regulacji dotyczących górnictwa i przemysłu wydobywczego i zastosować wzorce stymulowania rozwoju pochodzące z doświadczeń sektora high-tech, najsprawniej rozwijającego się w warunkach silnej konkurencji. To zadanie dla rządu.

5.... przy zmianie polityki opłat i podatków

Rząd powinien urealnić stosowaną skalę opłat eksploatacyjnych i oprzeć ją na wartości sprzedaży, a nie produkcji surowca. Środki z eksploatacji złóż gazowych powinny być lokowane w specjalnie utworzonym funduszu kapitałowym, prowadzącym działalność inwestycyjną, z przeznaczeniem na cele wpisujące się w strategię modernizacji kraju.

6.Inwestycje w infrastrukturze

Kwestia infrastruktury i przewidywanych kosztów budowy gazociągów ma dodatkowe znaczenie dla oceny opłacalności całego projektu. Przedstawiciele zagranicznych firm są bardziej ostrożni w  zapowiedziach, mówią o pięciu – siedmiu latach potrzebnych na przejście do fazy eksploatacji. Zapowiadają, że uruchomią wydobycie tylko, gdy będzie się opłacało, i znajdą odbiorców. Państwowy Gaz-System powinien więc już szykować plan koniecznych inwestycji, tak by można było gaz niekonwencjonalny wtłoczyć do obecnego systemu gazowego Polski.

7.Lobbing Rosji i firm energetyki odnawialnej

Należy się liczyć z próbami deprecjonowania znaczenia gazu łupkowego także na płaszczyźnie międzynarodowej przez rosyjskie koncerny.
Poza tym niejasny jest stosunek Komisji Europejskiej do gazu łupkowego. Na razie jest ona  wstrzemięźliwa także z uwagi na rosnącą rolę energii ze źródeł odnawialnych, dla której łatwo dostępny gaz stanowiłby poważne zagrożenie.
 
Jak to robią w Stanach Zjednoczonych
Stany Zjednoczone są światowym liderem w produkcji gazu z łupków. W ubiegłym roku stanowił ok. 23 proc. całego wydobycia tego surowca. Rocznie w 2010 roku w USA wyprodukowano ok. 137 mld m sześc. gazu łupkowego, czyli o prawie połowę więcej niż rok wcześniej. Eksploatacja z roku na rok rośnie, dla porównania w 2007 roku ze złóż łupkowych pochodziło „tylko" ok. 33,5 mld m sześc. surowca. W USA gaz ziemny pokrywa ok. 22 proc. zapotrzebowania na energię i – według prognoz – taka sytuacja utrzyma się też w kolejnych latach. By zachęcić inwestorów do wykonania kosztownych prac eksploatacyjnych w złożach łupkowych rząd przygotował system wsparcia w postaci ulg podatkowych. Poza tym stabilny system opłat, nakładanych na firmy ułatwia ocenę opłacalności inwestycji. Trudno znaleźć dane o dotychczasowych nakładach na inwestycje w gaz łupkowy w USA. Na przykład tylko na największym ze złóż Barnett Shale wykonano ponad 10 tys. odwiertów. Koszty były znaczące, skoro wykonanie jednego odwiertu pionowego to wydatki od 800 tys. do 2 mln dolarów (do 1,5 km), natomiast na odcinku poziomym to nawet 6 – 8 mln dolarów (do 3 km). Pewne jest, że wydobycie na skalę przemysłową gazu niekonwencjonalnego zrewolucjonizowało rynek w USA. Zmienił się on na tyle, że obecne terminale gazu skroplonego częściowo służą importowi surowca. Za ich pomocą USA mają eksportować gaz.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lakoma@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA