fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Nowi prezesi dla zbrojeniówki.

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Firma head-hunterska szuka kandydatów do nowego zarządu Bumaru, bo w pierwszym terminie konkursu brakowało chętnych
Gorąca wiosna czeka większość spółek zbrojeniowych: kadencję kończą prezesi kluczowych firm.
Rada Nadzorcza Bumaru, holdingu skupiającego 24 spółki, wydłużyła do 5 kwietnia okres zgłaszania kandydatów na prezesa i członków zarządu zbrojeniowej grupy, której zeszłoroczne przychody sięgnęły 2,6 mld zł. Nieoficjalnie wiadomo, iż w pierwszym terminie do 15 marca — nie zgłosili się chętni do zastąpienia kończącego kadencję, obecnego prezesa Edwarda E. Nowaka i jego ekipy. Rada nadzorcza wezwała na pomoc zawodowych łowców kadr, ale ich misja może okazać się trudna, bo w środowisku panuje przekonanie, że Nowak, cieszący się zaufaniem ministra skarbu Aleksandra Grada ma spore szanse na zwycięstwo w konkursie i zachowanie stanowiska.
Edward E. Nowak, działacz gospodarczy z Krakowa, z doświadczeniem w pracy w centralnej administracji, po trzech latach za sterami koncernu wymyka się jednoznacznych ocenom. Część analityków branży obronnej uważa, że wymiana szefa Bumaru jest konieczna, bo wprawdzie niemałym wysiłkiem uporządkował strukturę grupy według klasycznych, korporacyjnych standardów, to jednak zabił w firmie inicjatywę i wprowadził zbiurokratyzowany styl zarządzania. Co gorsze, pod rządami Nowaka kurczą się przychody grupy, Bumar nie odniósł sukcesów eksportowych, nie dało się też pobudzić w większości spółek innowacyjnej produkcji. Przez trzy lata współpracy, Nowak, nie potrafił też ułożyć dobrych relacji z głównym odbiorcą Bumaru czyli armią, choć to kluczowa sprawa a w obronnym biznesie od niej zależy pomyślność całej zbrojeniowej korporacji.
Wielu ekspertów podkreśla jednak niepodważalne zasługi prezesa w przeprowadzeniu holdingu bez dramatycznych strat, przez głęboki kryzys zamówień MON i popiera jego politykę przyspieszania konsolidacji firm obronnych w ramach narodowego koncernu zbrojeniowego.
— Teraz branża zamarła w oczekiwaniu. Od zasadniczego rozstrzygnięcia na szczytach Bumaru zależy, jak głębokie będą przetasowania w mniejszych spółkach zależnych, których zarządy też właśnie teraz kończą kadencję — mówi Sławomir Kułakowski prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. Napięcie panuje też w innych obronnych firmach. Konkursy kadrowe ogłoszono w takich kluczowych przedsiębiorstwach przemysłowego potencjału obronnego jak jak Huta Stalowa Wola i Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA