Styl życia

Pies terapeuta musi być społeczny i mieć uprawnienia

Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
W Polsce przez długi czas brakowało uregulowań prawych mówiących o wymaganiach, jakie powinni spełniać kynoterapeuci (z gr. kýon - pies, therapeía - opieka, leczenie) i psy terapeutyczne.
Dopiero od roku przeprowadza się pod okiem kuratora oświaty egzaminy dające kynoterapeutom uprawnienia do wykonywania zawodu. To sukces Polskiego Towarzystwa Kynoterapeutycznego
– Opracowaliśmy dziesięciomiesięczny kurs kształcący pedagogów na terapeutów wykorzystujących w swych działaniach psy – mówi Hanna Wojciechowska z PTK. – Egzaminy końcowe odbywają się we Wrocławiu i Bydgoszczy. Dzięki nim mamy w Polsce już blisko 200 zawodowych kynoterapeutów. By prowadzić terapię z wykorzystaniem psa, nie trzeba jednak być kynoterapeutą z certyfikatem. Takich osób jest w kraju najwięcej. Pracują jako wolontariusze. Bezwzględnie natomiast wymagane są uprawnienia od psa. Czworonogi muszą być szkolone od urodzenia i zdać test na co najmniej jednym z trzech poziomów: klasa adept, klasa pierwsza i klasa druga. Ich umiejętności są sprawdzane przez PTK w różnych miastach Polski (ostatnio w weekend w Rzeszowie). – Po sprawdzianie psia nauka się nie kończy – mówi „Rz” Stefan Halasz z fundacji kynoterapeutycznej „Właśnie tak!”. – Nawet dobrze wyszkolone zwierzę powinno przez cały czas ćwiczyć i powtarzać pewne umiejętności, by je pamiętać. W kynoterapii niezwykle ważna jest rasa psa. Dowiedziono, że do pracy z dziećmi najbardziej nadają się labrador retriever, golden retriever i cavalier king charles spaniel. – Retriever jest duży, można się na nim położyć, spaniela królewskiego zaś można wziąć na kolana. I jedna, i druga rasa okazuje się niezbędna przy pracy z dziećmi – mówi Halasz. – Ale każdy tzw. pies społeczny może być wykorzystywany w kynoterapii. Zwierzę społeczne to takie, które jest posłuszne, a zarazem rozumne. Nie może być rekrutowane z ras wymagających zachowań agresywnych, jak psy obronne (np. tosa inu), stróżujące (owczarek podhalański!) czy bojowe (jak dogo canario). Po prostu musi być to pies przewidywalny. O sukcesach terapii z wykorzystaniem psów zaczyna być w Polsce głośno. Dzięki temu ma ona coraz większe powodzenie i zyskuje szanse na państwowe dofinansowywanie. We wrześniu władze Bydgoszczy wyłożyły pieniądze na program fundacji „Właśnie tak!” wykorzystującej psy do pracy z dyslektykami. Dzieci z dysleksją już po miesiącu psiej terapii zaczęły otrzymywać lepsze oceny w szkole. Powodzeniem zakończyły się mające obecnie swoje kolejne edycje ogólnopolskie programy PTK, jak kynoterapia dzieci niedowidzących i niewidzących, głuchych, autystycznych, a także nieprzystosowanych społecznie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL