fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Urzędnicy państwowi zbyt łatwo tracą pracę w związku z reformami

Stosowana od lat metoda wygaszania etatów pracowników reformowanej administracji publicznej jest niezgodna z prawem pracy i konstytucją. Rzecznik praw obywatelskich apeluje, aby jej nie stosować
Choć Trybunał Konstytucyjny nie zostawił suchej nitki na takim sposobie rozstawania się z urzędnikami, ciągle jest on stosowany. Na marne idą więc lata nauki i szkoleń, bo przy każdej reformie administracji mogą stracić pracę z mocy prawa.
Zdaniem rzecznika reformowanie i zmiana zakresu obowiązków urzędów państwowych powinny się łączyć z przejęciem wykonujących te zadania pracowników. Wdrożona już przy reformach w administracji praktyka, że wszyscy urzędnicy tracą pracę z mocy prawa, może być uzasadniona tylko w szczególnych sytuacjach. Jak zauważa rzecznik, staje się jednak powszechnym sposobem na pozbywanie się pracowników. Nowy urząd decyduje bowiem, kogo zatrudnić, a czyj etat wygasić. Stosowane przy reformach przepisy nie wskazują kryteriów selekcji, pozostawiają wybór swobodnej ocenie nowego urzędu. Uniemożliwia to kontrolę takich decyzji i stawia urzędników pozbawionych w ten sposób pracy w jeszcze gorszej sytuacji. [srodtytul]Nie mają uprawnień, chociaż powinni mieć[/srodtytul]
Urzędnicy, wobec których stosuje się wygaszanie etatów z mocy prawa, tracą należną im jako pracownikom ochronę przed zwolnieniem na cztery lata przed emeryturą. Nie dostają także odpraw na podstawie ustawy o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników (DzU z 2003 r., nr 90, poz. 844). Z pewnością w tego typu sprawach trzeba wyważyć prawo do przeprowadzania reform i związaną z tym nierozłącznie ingerencję w zatrudnienie urzędników. Dochodzi jednak do sytuacji, gdy ten sam ustawodawca, który ustala zasady prawa pracy, uchyla się przed ich stosowaniem w kwestii zwalniania urzędników. Okazuje się, że obowiązują one tylko u prywatnych pracodawców (np. gdy łączą się dwa przedsiębiorstwa). [srodtytul]Metoda sprzed lat[/srodtytul] Takie postępowanie, dość powszechne w polskiej administracji, pierwszy raz zaobserwowano przy reformie administracji publicznej w1998 roku. Etaty urzędników państwowych, którzy przechodzili do administracji samorządowej, miały wygasnąć po trzech miesiącach od wejścia reformy w życie. Urzędnicy, którzy spodobali się nowej władzy samorządowej, mogli być zatrudnieni na nowo. Pozostałe etaty zostały wygaszone bezpowrotnie. Zdaniem prof. Michała Kuleszy stosowane obecnie wygaszanie etatów jest niedopuszczalne. Reforma samorządowa, przy której zastosowano je po raz pierwszy, przeniosła urzędników ze sfery państwowej do samorządowej. Obecnie przy reformie urzędów lub ich łączeniu nowy pracodawca przejmuje obowiązki poprzednika. Zdaniem dr. Stefana Płażka musi więc respektować prawa urzędników. [ramka] W najbliższym czasie etaty urzędników państwowych będą likwidowane przy planowanym na początek przyszłego roku połączeniu służb celnej i skarbowej. Okazuje się więc, że ten nadzwyczajny sposób rozstawania się z urzędnikami staje się praktyką. Dlatego apelujemy o ostrożne stosowanie tych nadzwyczajnych rozwiązań, które są bardzo niekorzystne dla urzędników. I to z wielu względów. Przede wszystkim pozwalają na pełną swobodę w wyborze, komu etat wygaśnie, a kto zostanie w urzędzie. Ponadto pozwalają uniknąć wypłat należnych zwalnianym pracownikom. Powodują także brak ochrony przed zwolnieniem osób będących na zwolnieniach lekarskich lub w wieku przedemerytalnym. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA