fbTrack

Finanse

Traktat lizboński będzie zmieniony

Angela Merkel, kanclerz Niemiec, i Jose Barroso, szef Komisji Europejskiej, główni rozgrywający szczytu UE
Rzeczpospolita
Niemcy postawiły na swoim: traktat lizboński będzie zmieniony. Polsce udało się uzyskać wstępną zgodę na korzystniejsze liczenie deficytu i długu. Propozycje mają być przygotowane do grudnia
– Większa dyscyplina finansowa w Unii oraz stały antykryzysowy mechanizm dla ratowania krajów strefy euro, który będzie wymagał ograniczonej zmiany traktatu, wzmocnią wspólną walutę – powiedział w piątek Herman Van Rompuy, przewodniczący Rady Europejskiej, w drugim dniu szczytu unijnych przywódców. – To jedna z najważniejszych decyzji w ostatnich miesiącach.
Van Rompuy dostał od Rady Europejskiej mandat na przygotowanie takich zmian w traktacie lizbońskim, które pozwolą na ratowanie bankrutów strefy euro. Ma się to dokonać w drodze „nieznacznej zmiany traktatu”. [srodtytul]Bez ratyfikacji[/srodtytul]
Kluczowe jest właśnie słowo „nieznaczna”: UE chce uniknąć konieczności standardowej ratyfikacji, która wymagałaby zwołania konwentu i udziału Parlamentu Europejskiego, a następnie wiązałaby się z ryzykiem konieczności przeprowadzenia referendów w niektórych państwach. – Mówimy o zmianach ograniczonych tylko do jednego problemu: stworzenia mechanizmu antykryzysowego – oświadczyła niemiecka kanclerz Angela Merkel. Szczegóły przedstawi Van Rompuy na szczycie w grudniu. Wtedy przywódcy jeszcze raz będą musieli wyrazić zgodę. Oczekuje się, że zmiany traktatowe mogłyby wejść w życie do połowy 2013 r. Postulat zmiany traktatowej wysunęły Niemcy, które chciały trwałego zapisania w unijnym prawie mechanizmu ratowania bankrutów w strefie euro. Konieczność uwzględnienia takiej formuły pokazał kryzys i bliskie realizacji bankructwo Grecji. Ostatecznie uratowała ją zrzutka państw strefy euro, które stworzyły Europejski Fundusz Stabilności Finansowej (wart 440 mln euro). Ma on stanowić bufor na wypadek groźby kolejnych bankructw, np. Irlandii czy Portugalii. Ale EFSF będzie istniał tylko do końca 2012 r., a poza tym niemiecki sąd konstytucyjny może w przyszłym roku podważyć jego legalność, bo unijne traktaty zabraniają wsparcia finansowego członkom strefy euro. Merkel chciałaby też gwarancji, że ratowany kraj spełnia określone warunki zarządu przymusowego, co wymaga zmian w traktacie. [srodtytul]Nie będzie odbierania prawa głosu[/srodtytul] Dziesięć dni temu tylko Francja i – nieśmiało – Polska popierały niemiecką propozycję. O „niemiecko-francuskim dyktacie” i „chimerycznych” pomysłach mówiła unijna komisarz Viviane Reding. Po raz kolejny naraziła się Francji, ale wyraziła głośno to, o czym inni szeptali: jak absurdalny jest pomysł zmiany traktatu lizbońskiego rok po tym, gdy wszedł w życie, poprzedzony ośmioma latami negocjacji, trzema przegranymi referendami i koniecznością pożegnania się z bardziej ambitną nazwą konstytucji dla Europy. Merkel na razie wygrała, bo przekonała innych, że zmiany są konieczne. – Wszyscy widzą, że mechanizm kryzysowy jest potrzebny. A jednocześnie mają przekonanie, że całkowicie kontrolują ten proces, bo każdy krok wymaga jednomyślnej zgody – tłumaczy „Rz” Mikołaj Dowgielewicz, sekretarz stanu ds. europejskich w MSZ. Dla uzyskania poparcia dla mechanizmu kryzysowego niemiecka kanclerz musiała zrezygnować z drugiego postulatu: odbierania prawa głosu krajom, które łamią unijne reguły fiskalne. – Nie będzie odbierania prawa głosu. Ten postulat jest wykluczony z planowanych ograniczonych zmian traktatowych – powiedział Jose Barroso, szef Komisji Europejskiej. Przy okazji dyskusji o traktacie niektóre państwa próbowały przeforsować swoje postulaty. Polsce udało się uzyskać wstępną zgodę na uwzględnienie kosztów reformy emerytalnej, gdy Komisja Europejska ocenia deficyt i dług publiczny. W jakim stopniu, okaże się w grudniu. – Czeka nas wiele debat i sporów, ale otwarcie jest interesujące – mówił premier Donald Tusk. Z kolei brytyjski premier David Cameron przyjechał do Brukseli z wyraźnym zamiarem odegrania spektaklu oszczędnościowego, przeznaczonego dla krajowej opinii publicznej. – Musimy chronić brytyjskich podatników przed pokusą bezmyślnych wydatków w UE – oświadczył Cameron. Udało mu się uzyskać zapis w dokumencie końcowym szczytu, który mówi o konieczności powiązania dyskusji o przyszłej wieloletniej perspektywie finansowej z „wysiłkami konsolidacyjnymi państw członkowskich. To zapowiada ostre negocjacje w sprawie wydatków Unii. [ramka][srodtytul]Co ustalono w Brukseli[/srodtytul] [b]1. Wzmocnienie zarządzania gospodarczego[/b] Unijny szczyt zaakceptował propozycje grupy roboczej pod kierunkiem przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya wzmocnienia zarządzania gospodarczego. Mają one być zamienione na konkretne przepisy i zaakceptowane do lata 2011 r. Ma to zapobiegać kryzysowi w poszczególnych państwach strefy euro, który mógłby się potem rozlać na pozostałe. [b]2. Ostrzejsze i szybsze sankcje w sferze fiskalnej:[/b] – oprocentowane depozyty składane przez kraj strefy euro, który dostał ostrzeżenie od Komisji Europejskiej za deficyt przekraczający 3 proc. PKB lub dług publiczny powyżej 60 proc. PKB – obowiązywałyby po wystosowaniu ostrzeżenia przez Komisję Europejską; – nieoprocentowane depozyty, a w kolejnej fazie kary finansowe dla kraju, który przekracza limity fiskalne, jest objęty procedurą nadmiernego deficytu lub długu i nie wykonuje zaleceń naprawczych KE; – decyzje o sankcjach podejmowane przez Radę UE na wniosek Komisji Europejskiej tzw. odwróconą większością głosów: czyli ich zablokowanie, a nie zaakceptowanie, wymaga kwalifikowanej większości. [b]3. Większy nadzór nad konkurencyjnością unijnych gospodarek:[/b] – ustalenie listy wskaźników pokazujących równowagę gospodarczą; – system ostrzeżeń Komisji Europejskiej w przypadku, gdy wskaźniki wyraźnie odchylają się od normy; – możliwe sankcje, gdy kraj uporczywie nie podejmuje działań naprawczych. [b]4. Kary na razie tylko dla członków strefy euro [/b] Projekt reformy na razie nie mówi o sankcjach dla państw spoza strefy euro. W ich przypadku obowiązuje ciągle zapis Paktu Stabilności i Wzrostu, nigdy niezastosowany, który mówi o możliwości odebrania części funduszy spójności za uporczywe łamanie reguł fiskalnych. Komisja Europejska zapowiedziała, że takie sankcje powinny obejmować również dopłaty dla rolników i dotyczyć wszystkich krajów Unii Europejskiej. Ale na razie pomysł ten nie ma poparcia większości państw członkowskich.[/ramka] [ramka][srodtytul]Długa historia unijnych umów[/srodtytul] Aktami założycielskimi Unii Europejskiej były traktaty rzymskie z 1957 r., czyli umowy ustanawiające Wspólnotę Gospodarczą oraz pakt powołujący do życia Europejską Wspólnotę Energii Atomowej. ? Poważną nowelizację zasad funkcjonowania Wspólnot Europejskich stanowił dopiero Jednolity Akt Europejski z 1986 r., który tworzył wspólny rynek przepływu: osób, kapitału, towarów i usług. Nie znaczy to jednak, że przez poprzednie 29 lat nie było zmian w unijnym prawie. W 1965 r. doszło do tzw. traktatu fuzyjnego, który stworzył jednolite władze, czyli Radę i Komisję Europejską, dla wszystkich europejskich Wspólnot: Węgla i Stali, pochodzącej jeszcze z 1951 r., oraz Gospodarczej i Energii Atomowej z 1957 r. Zanim uchwalono Jednolity Akt Europejski, dokonywano też mniejszych zmian prawa. W latach 70. było kilka traktatów dotyczących m.in. procedury budżetowej, statusu Europejskiego Banku Inwestycyjnego czy bezpośrednich wyborów do Parlamentu Europejskiego. - Kolejna zmiana to traktat z Maastricht z 1993 r. Stworzył on nową organizację – Unię Europejską (przedtem funkcjonowały Wspólnoty Europejskie) i dokonał postępów w integracji poprzez stworzenie unii gospodarczo-walutowej, zalążków wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz współpracy policyjnej i sądowej. - Już cztery lata później, w 1997 r., europejska ustawa zasadnicza zmienia swoją nazwę na traktat amsterdamski. Wzmocnił on Parlament Europejski i Trybunał Sprawiedliwości, stworzył stanowisko wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. - W 2001 r. przyszła kolej na Niceę, gdzie uchwalono traktat pozwalający na rozszerzenie UE na nowe państwa, w tym Polskę. Dostosowywał on unijne instytucje do nowej sytuacji, głównie przez określenia zasad wyboru członków Komisji Europejskiej, dystrybucję mandatów w Parlamencie Europejskim oraz podział głosów w Radzie UE. - W 2007 r. państwa uzgodniły traktat lizboński. Zmienił on zasady głosowania w UE na korzyść największych państw UE (straciły m.in. Polska i Hiszpania) oraz ograniczył prawo weta, ułatwiając podejmowanie decyzji w UE. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL