fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Z nędzy jedzą szczury

Londyn
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Coraz więcej polskich imigrantów żyje na londyńskich ulicach. Codziennie przybywają kolejni, którzy stracili pracę i dach nad głową
Jedna z największych organizacji charytatywnych w Wielkiej Brytanii, opiekująca się bezdomnymi Thames Reach, alarmuje, że w Londynie rośnie liczba bezdomnych imigrantów z Europy Wschodniej. Na ulicach brytyjskiej stolicy żyje obecnie około czterech tysięcy bezdomnych, z czego jedna trzecia to Polacy, Litwini, Estończycy, Łotysze, Rumuni i Bułgarzy. Codziennie przybywają kolejni, którzy stracili pracę i dach nad głową.
[srodtytul]Bez pracy i pomocy[/srodtytul]
Większość żyje w skrajnej nędzy. Z głodu jedzą szczury. I piją mieszanki na bazie środków czyszczących czy płynów do mycia naczyń.
– Natknęliśmy się już nieraz na Polaków nocujących pod mostami i wiaduktami w północnym Londynie, którzy jedli szczury. Grillowali je lub gotowali. Jesteśmy przyzwyczajeni do biedy, ale czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy – mówi „Rz” rzecznik Thames Reach Mike Nicholas.
Według niego Polacy kradną płyn ze szpitali, który służy lekarzom do dezynfekcji rąk przed operacjami. – Piją go bez rozcieńczenia. A ten płyn zawiera aż 70 procent czystego alkoholu. W tym roku mieliśmy z tego powodu już cztery zgony – dodaje.
Pracownicy Thames Reach usiłowali wytłumaczyć Polakom, że szczury przenoszą różnego rodzaju choroby. – Nie chcieli nas słuchać – mówi Nicholas. Według niego największym problemem wśród bezdomnych z Europy Wschodniej jest jednak alkoholizm. – Większość pije i przestała szukać pracy. To powoduje, że tracą prawo do pobytu na Wyspach. Na dodatek mówią źle po angielsku, przez co nie są w stanie znaleźć pracy nawet w zawodach wymagających niskich kwalifikacji – ciągnie Nicholas.
Pomoc socjalna nie należy się Polakom i innym przybyszom z nowych państw Unii, jeśli nie potrafią udowodnić, że przepracowali co najmniej 12 miesięcy. – Nie możemy ich przez to umieścić w schroniskach – podkreśla rzecznik Thames Reach.
[srodtytul]Trudny powrót do domu[/srodtytul]
Wielu bezdomnych z Europy Wschodniej w akcie desperacji zatrudnia się w pubach i barach przy wyładunku towarów. Zapłatę otrzymują w postaci butelek White Ace Cider zawierającego 22 proc. alkoholu.
Brytyjczycy uważają, że emigranci powinni wracać do domu, zamiast zalegać na londyńskich ulicach. – Powinni znaleźć pracę albo wrócić do siebie – mówi Richard Blakewar, dyrektor departamentu w londyńskim magistracie ds. lokali zastępczych. Thames Reach, która współdziała z polskimi organizacjami charytatywnymi – m.in. z Barką, otrzymała od brytyjskiego rządu 200 tys. funtów na pokrycie kosztów repatriacji polskich bezdomnych.
– W zeszłym roku udało nam się odesłać ok. 400 osób – mówi Nicholas. Także Agencja Kontroli Granic usiłuje skłonić bezdomnych z Europy Wschodniej do powrotu do ich krajów ojczystych. Pracownicy agencji namawiają przybyszy do szukania pracy pod groźbą przymusowego wydalenia z kraju.
Według Ministerstwa ds. Imigracji w Wielkiej Brytanii żyje obecnie ok. 700 tys. polskich imigrantów. To o połowę mniej niż cztery lata temu.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki[mail=a.rybinska@rp.pl]a.rybinska@rp.pl[/mail][/i]
[ramka][b]Ewa Sadowska[/b] | [i]Fundacja Barka w Londynie[/i]
Jesteśmy obecni w Wielkiej Brytanii od czerwca 2007 roku. Pomagamy bezdomnym Polakom znaleźć pracę lub wrócić do domu, do rodzin. Tu żyją rzeczywiście w tragicznych warunkach. Sama byłam świadkiem, jak Polacy mieszkający w miasteczku kartonowym w dzielnicy Brent smażyli szczura. Wcześniej dostawali żywność z pobliskiego sklepu Tesco, ale ponieważ ukradli kilka kanapek, sklep przestał wydawać im żywność. Do niedawna liczba bezdomnych Polaków nie malała. Dopiero od kilku miesięcy widzimy odwrotny trend, zapewne za sprawą kryzysu. Pomogliśmy już ponad tysiącowi wrócić do ojczyzny. Są to na ogół ludzie bez wykształcenia, którzy słabo znają angielski i nie byli w stanie odnaleźć się w nowym otoczeniu. Niestety, inni nie chcą wracać do ojczyzny z pustymi rękami. Wolą zostać w tych trudnych warunkach, licząc, że ich los się odmieni.
[i]—not. ryb[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA