Wiadomości

Najgorsze już za Łotyszami

Premier Łotwy Valdis Dombrovskis
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Wychodzimy z kryzysu. Nasz image w Unii Europejskiej się poprawia – mówi premier Łotwy Valdis Dombrovskis w rozmowie z "Rz"
[b]Rz:Pana nazwisko brzmi bardzo polsko...[/b]
[b] Valdis Dombrovskis:[/b] Na Łotwie mamy dużą mniejszość polską, około 50 tysięcy [na 2,27 mln mieszkańców – przyp. red.]. To jedna z najlepiej zintegrowanych i lojalnych mniejszości w naszym kraju. Mamy z nią bardzo wiele pozytywnych doświadczeń. Nie jest niczym niezwykłym na Łotwie, że ktoś nosi polskobrzmiące nazwisko, choć z łotewską końcówką. Ale to prawda, zarówno ze strony ojca, jak i mamy mam polskie korzenie. [b] Pana rodzice mówili po polsku?[/b]
Ze strony ojca polskie korzenie sięgają poprzednich pokoleń. Dziś z pokolenia na pokolenie przechodzi już tylko nazwisko, nie język. Ze strony mamy – moi dziadkowie byli Polakami, mieszkali w Rydze. Na Łotwie każdy może wybrać narodowość, jaką chce wpisać do paszportu. I moja mama wpisała łotewską. Ale jej starsza siostra polską. I ona mówiła po polsku, chodziła też na spotkania polskiej społeczności. W moim domu mówiło się jednak po łotewsku. Ja po polsku nie mówię. [b]Nie było z tego powodu konfliktu w rodzinie?[/b] Nie. Zresztą siostra mamy wyszła za mąż za Rosjanina. Jej syn mówi po rosyjsku. To bardzo skomplikowane (śmiech). [b] Łotwa ma największą mniejszość rosyjską w Europie liczącą 300 tys. mieszkańców. Merem Rygi jest Rosjanin, a rosyjski można usłyszeć na każdej ulicy. Czy z tego powodu UE baczniej przygląda się Łotwie? [/b] Nigdy nie miałem takiego wrażenia. Łotewscy Rosjanie nigdy nie wywoływali zaniepokojenia UE. Owszem, był to temat, zanim weszliśmy do UE, ale teraz już nie. [b] Łotwa była kiedyś uważana za tygrysa Europy. Rok temu znalazła się na krawędzi bankructwa. Na ulice wyszło 10 tysięcy ludzi. Szturmowali parlament, domagając się ustąpienia premiera. Dwa miesiące później pan stanął na czele rządu. Nie bał się pan odpowiedzialności w takim momencie?[/b] Sytuacja była naprawdę trudna, oczywiście miałem obawy. Partie, które wtedy rządziły, nie miały już na to ochoty. Dziś mamy poczucie, że zdołaliśmy ustabilizować sytuację, że najgorsze jest już za nami. I że stopniowo wychodzimy z kryzysu. [b]Jak żyje się dziś na Łotwie?[/b] W pierwszym kwartale tego roku mieliśmy wzrost gospodarczy 0,3 proc. Mały, ale po ośmiu kwartałach recesji wreszcie się pojawił. Możemy powiedzieć, że z recesji wyszliśmy. Uzdrowieniu ulega struktura gospodarki. Wzrósł eksport, nie polegamy już tak bardzo na krajowej konsumpcji jak przed kryzysem. Przeprowadziliśmy ważne reformy administracji publicznej, edukacji, służby zdrowia. Zredukowaliśmy pensje. Na przykład w państwowych instytucjach była ona w pierw- szym kwartale niższa o 25 procent niż w 2009 roku. Zredukowaliśmy około 14 tysięcy stanowisk. Łotysze rozumieli, że jest kryzys i coś musimy zrobić. Dziś bezrobocie cały czas spada, każdego tygodnia od marca jest niższe. [b]Czy kryzys miał duży wpływ na image Łotwy w UE?[/b] Oczywiście, że tak. Półtora roku temu Łotwa była negatywnie przedstawiana w mediach światowych. Była najbardziej problematycznym krajem w UE. Ale dziś coraz częściej widzimy, że podają nas jako przykład tego, jak można wyjść z kryzysu. [b] Zagraniczne media często wspominają o dorocznych marszach weteranów Waffen SS.[/b] To wynik propagandy niektórych krajów. Niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Te marsze nie odbywają się od lat. Nawet nie pamiętam, kiedy był ostatni. Rocznica 16 marca została przejęta przez ekstre- mistów z różnych stron, którzy szukają konfrontacji. W tym roku nie bardzo im się to udało. [b]Ale pod koniec czerwca sąd zezwolił, by w Rydze odbyła się manifestacja upamiętniająca wejście hitlerowskich oddziałów do Rygi. Marsz ostatecznie nie doszedł do skutku, ale czy takie demonstracje są na Łotwie potrzebne?[/b] To nie ma nic wspólnego z marszami. Też byliśmy zdumieni tym postanowieniem sądu. Nazistowska propaganda jest zakazana. Ceremonia się nie odbyła, zostało wszczęte postępowanie karne. [b]Łotwa kojarzy się też z krajem konserwatywnym. Czy wyobraża pan sobie, że Łotysze zaakceptują kiedyś małżeństwa homoseksualne? [/b] Dziś konstytucja stwierdza, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Nie sądzę, by w bliskim czasie miało to ulec zmianie. Dziś odbywa się debata o związkach cywilnych i pewnie taki status zostanie wprowadzony w najbliższych latach. Ale nie wierzę, by szybko zostały one nazwane małżeństwem. [i]—rozmawiała Katarzyna Zuchowicz[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL