fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Co z pracą w niedziele?

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Branża outsourcingu przeciw apelowi eurodeputowanych o niedziele wolne od pracy
- Obawiamy się wprowadzania zakazu, który ograniczy naszą konkurencyjność – mówi Marek Grodziński, dyrektor Centrum BPO Capgemini w Polsce, które zatrudnia ponad 2 tysiące specjalistów.
Szybko rozwijającą się w ostatnich latach branżę outsourcingu procesów biznesowych (BPO), z przychodami sięgającymi 2 mld dolarów rocznie, niepokoi jedna z inicjatyw Parlamentu Europejskiego. A konkretnie apel o ustanowienie niedzieli dniem wolnym od pracy, który podpisała już ponad jedna trzecia eurodeputowanych. Jeśli jego zwolennicy zbiorą podpisy połowy europosłów (brakuje im jeszcze ok. 125), to inicjatywa stanie się oficjalnym stanowiskiem Parlamentu Europejskiego.
Pracodawcy boją się, że będzie to podstawą, by zapis o wolnej niedzieli wprowadzić do nowelizowanej właśnie dyrektywy Unii o czasie pracy. – To jest dyrektywa unijna, więc apel nie ma mocy wiążącej – uspokaja Tadeusz Cymański, europoseł PiS, który nie podpisał jeszcze apelu.
[srodtytul]Mniejsza konkurencyjność...[/srodtytul]
Przedstawiciele branży outsourcingu obawiają się nie tylko ograniczenia obecnych umów, ale – przede wszystkim – mniejszej konkurencyjności Polski w rywalizacji o kolejne kontrakty. Choćby takie jak ten na obsługę finansów giganta branży wydobywczej, koncernu Rio Tinto, który zdobyło łódzkie centrum Infosys. Jego dyrektor zarządzający Krystian Bestry przewiduje, że unijne ograniczenia czasu pracy skłonią globalnych zleceniodawców do wyboru centrów BPO z innych części świata.
Tym bardziej że konkurencja rośnie. Potwierdza to raport firmy doradczej Tholons, która wśród dziesięciu czołowych lokalizacji dla outsourcingu (Polska jest tam na dziesiątym miejscu) obok tak znanych rynków jak Indie czy Meksyk wymienia też Filipiny, Brazylię i Wietnam. Zakaz pracy w niedzielę zmniejszyłby konkurencyjność całej Unii Europejskiej, gdzie w centrach outsourcingu pracuje ok. 120 tys. osób, z czego prawie 50 tys. w Polsce.
[srodtytul]... oznacza mniej umów[/srodtytul]
Co prawda na razie polskie centra finansowo–księgowe obsługują głównie klientów z Europy i nie pracują w systemie 24 godziny przez siedem dni w tygodniu, ale coraz częściej zabiegają o klientów z innych kontynentów.
Jak dodaje Marek Grodziński, dla wszystkich klientów, także tych z Europy, liczy się dyspozycyjność usługodawcy, zwłaszcza w okresie rozliczeń finansowych. Dyspozycyjność to podstawa w przypadku centrów obsługi IT, które działają w systemie 24/7.
– Zakaz pracy w niedzielę oznacza mniejszą liczbę umów dla unijnych centrów, co z kolei może doprowadzić do ograniczenia zatrudnienia lub nawet zwolnień w naszym kraju – przewiduje Marceli Smela, dyrektor generalny firmy IT Kontrakt, specjalizującej się w outsourcingu kadr IT.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA