fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Czytają "Rzepę", to wiedzą

Komisja hazardowa
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Ponad 50 razy w ciągu 28 posiedzeń hazardowej komisji śledczej powoływano się na ustalenia "Rz"
– Gdyby nie "Rzeczpospolita", o wielu sprawach byśmy nie wiedzieli – powiedział minister Paweł Wypych z Kancelarii Prezydenta w ostatnią niedzielę w programie "Kawa na ławę" w TVN 24.
[srodtytul]Jak poinformowała "Rz" [/srodtytul]
Kiedy wiceszef sejmowej komisji śledczej Bartosz Arłukowicz (Lewica) pytał 4 lutego premiera Donalda Tuska, czy to artykuł w "Rz" spowodował, iż na początku października 2009 r. zdymisjonował kilku członków swego rządu, ten odparł: – Jeśli chodzi o proces podejmowania dymisji, bezpośrednią przyczyną oczywiście była publikacja.
Także powołanie sejmowej komisji śledczej do zbadania legalności prac nad ustawą o hazardzie było pokłosiem artykułu "Rz" z 1 października 2009 r. Ujawniliśmy w nim, iż biznesmeni z branży hazardowej – Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek – mogli naciskać na prominentnych polityków PO – Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego, by ci zablokowali niekorzystne przepisy.
Od 4 listopada 2009 r., gdy komisja zaczęła działać, do środy, 10 lutego, na 28 posiedzeniach przesłuchała 32 świadków. Jej członkowie skarżą się, że tak intensywne tempo prac nie pozwala im w wystarczającym stopniu zapoznać się z napływającymi dokumentami i przygotowując się do przesłuchań, nierzadko muszą się opierać na publikacjach prasowych.
Jak wyliczyliśmy, członkowie komisji i świadkowie najczęściej powołują się właśnie na ustalenia "Rz": w ciągu 28 dotychczasowych posiedzeń stało się tak ponad 50 razy. Lecz to tylko wypowiedzi, w których pojawia się słowo "Rzeczpospolita". Ile razy powoływano się na informacje "Rz" – nie sposób zliczyć. Najczęściej ujawnione przez "Rz" informacje przytaczano podczas przesłuchania Grzegorza Schetyny – 14 razy (3 lutego), 11 razy podczas przesłuchania Drzewieckiego (28 stycznia), 10 – gdy na pytania sejmowych śledczych odpowiadał Tusk.
- Często sięgam po publikacje "Rz", w wielu sprawach dotyczących afery hazardowej to bardzo wiarygodne źródło – przyznaje Beata Kempa (PiS) z komisji.
[srodtytul]Gdybyśmy nie napisali?[/srodtytul]
Czy opinia publiczna dowiedziałaby się o aferze hazardowej, gdyby nie artykuł "Rz"?
- Ta publikacja uruchomiła publiczne tłumaczenie się i także (...) w rozmowie jakby w mojej obecności już nie było możliwości udawania, że nie ma tej wiedzy – mówił przed komisją premier Tusk. A odpowiadając na pytanie Arłukowicza, czy wiedział o znajomości Drzewieckiego z Sobiesiakiem, przyznał: – Mam wrażenie, że ten temat, jeśli się pojawił, to w związku z publikacją "Rzeczpospolitej" i decyzją Drzewieckiego o dymisji.
– Dowiedziałem się z "Rz" czy z mediów, a raczej z "Rz", 1 października. To była informacja zaskakująca, bo to jest świeża sprawa, ale nie spotkałem się... – przekonywał z kolei Schetyna pytany przez Zbigniewa Wassermanna (PiS), czy wiedział, że Sobiesiak był karany za korupcję.
Tak samo odpowiadał Drzewiecki pytany o to przez Sławomira Neumanna (PO). Były minister sportu przekonywał, że kulisy afery hazardowej zna niemal wyłącznie z naszych publikacji. – Słyszałem na komisji, że jest, i w "Rzeczpospolitej" czytałem – to jego odpowiedź na pytanie, skąd wie, że Sobiesiak jest w Polsce.
Nie inaczej czynił Schetyna. – Znam to ze stenogramów z "Rzeczpospolitej" i wiem, że tam się nie udało z tym wyciągiem i z tą dzierżawą, znam tę historię – mówił o związkach polityków PO z Czorsztyna z Sobiesiakiem i próbie budowy tam wyciągu narciarskiego.
– Szukam informacji w Internecie, ale znajdujące się tam publikacje to często przedruki czy odniesienia do publikacji prasowych, m.in. "Rz" – mówi Jarosław Urbaniak (PO).
[srodtytul]Cytują i pytają [/srodtytul]
Dlatego członkowie komisji śledczej równie często jak świadkowie, zadając pytania, powołują się na publikacje "Rz". Tak np. zrobiła Kempa, gdy chciała się dowiedzieć, czy Schetyna zna kulisy podpisania przed wyborami w 2007 r. porozumienia między PO a NSZZ "S" Lasów Państwowych, czy Neumann, gdy pytał o spotkanie Schetyny z Sobiesiakiem na lotnisku we wrześniu 2008 r. Były wicepremier przemilczał ten fakt w licznych wypowiedziach prasowych. Choć pisał o tym dziennik "Polska", posłanka i tak powoływała się na "Rz".
Franciszek Stefaniuk (PSL) też powoływał się na publikację "Rz", kiedy pytał, czy Paweł Szałamacha wiedział, że rodzina Grzegorza Sołtysińskiego, który za rządów PiS reprezentował zarząd Totolizatora Sportowego w zespole powołanym w resorcie finansów do prac nad ustawą, miała udziały w konkurencyjnej wobec TS spółce bukmacherskiej Totolotek Toto-Mix. A Urbaniak – czy Schetyna spotkał się z próbami skompromitowania Jacka Kapicy z Ministerstwa Finansów.
"Rz" w wydaniu weekendowym z 6 – 7 lutego ujawniła, iż zeznania Sobiesiaka w warszawskiej prokuraturze wskazują na Marcina Rosoła, szefa gabinetu byłego ministra sportu, jako źródło przecieku o działaniach CBA. A także że są rozbieżności co do czasu znajomości Drzewieckiego, Schetyny i Chlebowskiego z Sobiesiakiem.
- To stwarza wiele nowych pytań, które pojawią się podczas przesłuchania pana Sobiesiaka czy Rosoła – uważa Stefaniuk.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA