fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Duże firmy mogą zostać bez dotacji na badania

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Zasadnicza zmiana zasad podziału pomocy. Takie decyzje muszą być podejmowane z wyprzedzeniem – apeluje biznes
– Niewykluczone, że konkurs na dofinansowanie prac badawczo-rozwojowych i wdrożenie ich wyników będzie skierowany tylko do małych i średnich przedsiębiorstw – powiedział „Rz” Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju regionalnego. Informacje potwierdza resort gospodarki. Do podziału w konkursie, który ma zostać ogłoszony już na początku października, jest ok. 300 mln zł na prace B+R i co najmniej drugie tyle na wdrożenia.
Dla dużych firm to prawdziwy cios. – To bardzo niepokojące i niekorzystne informacje – mówi Grzegorz Kołodziej, dyrektor ds. funduszy UE w giełdowej spółce Comarch SA.
– Rozwój naszej firmy w dużej mierze oparty jest na pracach badawczo-rozwojowych, których efekty wdrażamy w życie.
Konkurs na dotacje na prace B+R i wdrożenie ich wyników może być już trzecim z kolei, z którego będą wykluczone duże firmy. Pierwszy dotyczył dofinansowania innowacyjnych inwestycji, drugi – infrastruktury badawczo-wdrożeniowej lub zastosowania nowych wzorów przemysłowych. W każdym z przypadków przedsiębiorcy dowiadywali się o zasadniczej zmianie reguł w dniu ogłoszenia konkursu lub z mediów. I o to właśnie biznes może mieć pretensje do resortu rozwoju.
– Właśnie przygotowujemy kilka wniosków o dotacje dla dużych firm zagranicznych. Przekonanie ich, że warto w Polsce prowadzić zakrojone na szeroką skalę prace badawczo-rozwojowych, zajęło kilka miesięcy. Teraz trudno będzie wytłumaczyć im nagłą zmianę reguł. Mamy powiedzieć „sorry, ale nasz rząd się rozmyślił!”? – denerwuje się Michał Gwizda z firmy doradczej Accreo Taxand.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie odpowiedziało wczoraj na pytania „Rz” w tej sprawie. Anna Kacprzyk, dyrektor Departamentu Funduszy Europejskich w Ministerstwie Gospodarki, wyjaśnia, że decyzje w kwestii podziału dotacji dla sektora MŚP oraz dużych firm podejmowane są na bieżąco, po analizie wyników poprzednich konkursów. Zgodnie z uzgodnieniami z Komisją Europejską w programie „Innowacyjna gospodarka” do dużych firm nie powinno trafić więcej niż 40 proc. dotacji (dla różnych programów ten podział może się nieco różnić).
Eksperci zarzucają jednak urzędnikom, że istnieją różne instrumenty pozwalające na śledzenie podziału na bieżąco. – Wystarczyło z góry wydzielić część budżetu w danym konkursie tylko dla dużych firm. Każdy wiedziałby, na czym stoi – mówi Kiejstut Żagun z firmy doradczej KPMG. Takie rozwiązania były przez resort rozwoju zapowiadane, ale nigdy niezastosowane.
Problemy z równowagą w podziale dotacji dla małego i dużego biznesu mieliśmy już w funduszach na lata 2004 – 2006. Wówczas też w ostatnim konkursie startować mogły tylko mniejsze podmioty, ale o zmianach poinformowano z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
Dyrektor Kacprzyk podkreśla, że jeśli chodzi o dotacje na innowacyjne inwestycje, być może będzie konkurs, w którym będą mogły startować duże firmy. Zależy to jednak od tego, czy resorty zdecydują się zmniejszyć pulę na wsparcie największych, kluczowych dla całej gospodarki projektów.
[ramka]>Bruksela ma wątpliwości
Bruksela ma uwagi co do sposobu, w jaki weryfikowany był w programie „Innowacyjna gospodarka” tzw. efekt zachęty w przypadku dużych przedsiębiorstw.
Składając wniosek, muszą one przeprowadzić analizę, w której udowodnią, że bez wsparcia nie zrealizują inwestycji lub będzie ona miała mniejszy zakres. Firmy rozpoczynały swoje projekty tuż po złożeniu wniosku, nie czekając na formalną akceptację swoich analiz. I to właśnie nie spodobało się Komisji Europejskiej. Uwzględnienie uwag Brukseli w ogłoszonych w zeszłym tygodniu konkursach wymagałoby wprowadzenia zmian w rozporządzeniu ministra rozwoju regionalnego i zmiany regulaminu. Zwykle taka procedura zajmuje kilka miesięcy. Unijne przepisy wprowadzające analizę „efekt zachęty” znane są od sierpnia 2008 roku. [/ramka]
[ramka]Magdalalena Burnat-Mikosz, partner w Deloitte
Parytety, według których dotowane są projekty MSP oraz dużych firm, są znane od 2007 roku. Poziom realizacji tych zobowiązań nie był jednak kontrolowany na bieżąco, mimo negatywnych doświadczeń z okresu 2004 – 2006.
Teraz, znowu niespodziewanie, pozbawiono dostępu do dotacji duże spółki, które zgodnie z sugestiami MRR „wpisały sobie fundusze europejskie w strategie rozwoju” i czekały z rozpoczęciem inwestycji.
Pojawia się także wątpliwość, czy przyczyną tych nagłych zmian nie są też problemy z formalnym potwierdzeniem „efektu zachęty” w przypadku dużych spółek. KE ma bowiem wątpliwość, czy polskie przepisy właściwie wypełniły wymagania Unii Europejskiej. [/ramka]
Masz pytanie wyślij e-mail do autorek: [mail=a.cieslak@rp.pl]a.cieslak@rp.pl[/mail], [mail=u.mironczuk@rp.pl]u.mironczuk@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA