Społeczeństwo

Największą pierdołą zostaniesz w Przemyślu

nowiny, Dariusz Delmanowicz DD Dariusz Delmanowicz
Tysiące turystów zjadą na imprezę organizowaną przez miłośników dobrego wojaka Szwejka
Przemyśl stał się światową stolicą szwejkologów. Każdego roku na Wielkie Manewry Dobrego Wojaka Szwejka zjeżdżają miłośnicy powieści Jarosława Haszka z całego świata, najwięcej z Czech, Słowacji i Węgier oraz tysiące turystów z Polski.
Jaki związek z Przemyślem ma literacka postać Haszka? Bliski, choć ponury. W czwartym rozdziale powieści jest opis pobytu Szwejka w przemyskim więzieniu. Przez dwa dni – w najbliższą sobotę i niedzielę – miłośnicy humoru Szwejka nie będą mogli narzekać.
– Wpierw muszą się poddać badaniom lekarskim, by udowodnić, że nadają się na pucybuta, ordynansa i żołnierza frontowego c.k. Austrii – zastrzega feldmarszałek Jan Hołówko, szef forum stowarzyszeń szwejkowskich w Polsce. Zaplanowano m.in. wysłanie poczty balonowej z Twierdzy Przemyśl, odprawy regimentów i huczną biesiadę na wzgórzu Zniesienie. Centralnym punktem manewrów będzie pomnik Szwejka – handlarza bezpańskich psów z Pragi, pucybuta kapelana wojskowego Otto Katza i porucznika Lukasa, a następnie żołnierza frontowego armii austro-węgierskiej, którego najodważniejszym wyczynem podczas pierwszej wojny światowej była kradzież kury. – Ten pomnik i całe zamieszanie, które robimy wokół postaci Szwejka, ściągają do Przemyśla tysiące turystów z Europy i jest to doskonała promocja miasta – twierdzi Hołówko. – Jedni pasjonują się jakimś tam Jacksonem, a my czcimy Szwejka, który był w Przemyślu pięć dni i rozwalił całe cesarstwo – zaznacza i dostaje sygnały, że do Przemyśla ciągną już regimenty z całej Europy. – Tyle głupoty nam się szerzy, a najwięcej to chyba na Wiejskiej w Warszawie, że trzeba z tym walczyć, a najlepszą bronią jest dystans i poczucie humoru – mówi Zbigniew Rużycki, szef przemyskiego Stowarzyszenia Miłośników Dobrego Wojaka Szwejka, które zrzesza ponad 100 członków, w tym Richarda Haszka, wnuka pisarza Jarosława. Ci, którzy wezmą udział w zabawie, mogą się starać o uzyskanie „zaszczytnych tytułów”, które przyznają członkowie stowarzyszeń szwejkowskich, m.in. Pierdoły Frontowego czy Pieskiego Dziadygi. Najwyższym tytułem jest Dupa Wołowa w Wawrzynach, którym szczycą się m.in. Hołówko i krakowski miłośnik Szwejka Leszek Mazan. W tym roku przyznany też zostanie tytuł Arcypierdoły. Jak zdradzili „Rz” organizatorzy zabawy ze Szwejkiem, tytuł ten ma otrzymać Adam Smuk, kiedyś cenzor wojewódzki. Dlaczego? – W stanie wojennym pisał teksty do kabaretu i sam je sobie cenzurował – argumentują szwejkolodzy. Hasłem przewodnim tegorocznych manewrów są przewrotne słowa Józefa Szwejka: „Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było...”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL