fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Sędzia okradł Chelsea z finału

Spotkanie Chelsea - Barcelona obfitowało w kilka kontrowersyjnych decyzji sędziego, na których stracił londyński klub
AFP
- Sędzia okradł nas z finału - uważa po remisie z Barceloną (1:1) i odpadnięciu z rozgrywek Ligi Mistrzów trener piłkarzy Chelsea Londyn Guus Hiddink.
- Uczucie, że zostaliśmy oszukani, okradzeni z finału jest powszechne. Gdy człowiek spokojnie przyjrzy się kilku decyzjom sędziego, to nie może być zdziwiony złością i nerwom piłkarzy. Chyba nie widziałem większych błędów w futbolu - powiedział po spotkaniu w Londynie holenderski szkoleniowiec.
- Gdyby kontrowersje wzbudzała jedna decyzja arbitra, to nie byłoby sensu nawet o tym wspominać. Ale ich było kilka. Na spotkanie o takim ciężarze gatunkowym powinni być delegowani sędziowie z czołowych lig europejskich, jak Włochy, Niemcy, Hiszpania czy Anglia, gdzie na co dzień prowadzą wielkie mecze - podkreślił Hiddink.
Tom Henning Ovrebo z Norwegii urósł do miana głównego bohatera wieczoru na Stamford Bridge, a kilka jego decyzji było mocno kontrowersyjnych.
Po meczu czterech ochroniarzy i Hiddink musieli chronić dostępu do norweskiego arbitra, któremu Didier Drogba długo wygrażał palcem na murawie. "Wstyd" - takie słowo odczytały angielskie telewizje z ruchu warg wściekłego reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej, który już po końcowym gwizdku ujrzał żółtą kartkę, ale może spodziewać się surowszych konsekwencji.
Drogbę bronił obrońca John Terry. - Jeśli kogoś powinny spotkać konsekwencje tego, co działa się na boisku podczas i po meczu, to sędziego. Dla nas wystarczającą karą jest brak awansu - powiedział.
- Przed takimi meczami piłkarze wręcz modlą się, by nie popełnić większych błędów. A sędziowie... Im one uchodzą na sucho - dodał Terry.
Jak podkreślił, piłkarze obu zespołów zrobił wszystko, co było do zrobienia. - W obu spotkaniach żaden z graczy nie popełnił błędu. Mecze stały na świetnym poziomie. A sędzia...? Nie był dość dobry jak my, wyraźnie zabrakło mu doświadczenia - stwierdził angielski piłkarz.
Gospodarze mieli do Ovrebo pretensje o niepodyktowanie dwóch rzutów karnych za dotknięcie piłki ręką (dwa karne mogły przypaść Chelsea jeszcze w dwóch innych spornych sytuacjach w tym meczu - przyp.). Obrońca Barcelony Gerard Pique przyznał, że w drugiej połowie rzeczywiście zagrał w ten sposób.
- Uczciwość nakazuje, bym przyznał, że dotknąłem piłkę ręką, ale nie było to umyślne zagranie. Gdyby sędzia podyktował rzut karny, uszanowalibyśmy jego decyzję. Teraz jednak cieszę się wyłącznie z awansu do finału, bo na to, jak postąpił arbiter w tej czy innej sytuacji nie miałem żadnego wpływu - powiedział Pique.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA