fbTrack

Film

Marzec 1968 – opowieść wciąż trwa

Niedokończona historia. Marzec’ 68, reż. Jacek Chojecki
Fotorzepa
Historia naznaczyła nie tylko ludzi, którzy opuścili Polskę w wyniku antysemickiej nagonki, ale również pokolenie ich dzieci. Dowodzą tego ciekawe filmy: „Przystanek Dłużek”, „Niedokończona historia” oraz „Szczęśliwi Żydzi”.
Matka bohatera tego ostatniego obrazu pochodzi z Finlandii, ojciec z Polski. Matka opuściła ojczyznę z własnej woli, ojciec został do tego zmuszony.
– Wakacje spędzaliśmy w Finlandii, nie w Polsce – wspomina Jonathan Rozenbaum, narrator i reżyser filmu. – Któregoś roku, gdy miałem kilka lat, pojechali tam ojciec razem z dziadkiem i dwoma ciotkami. Chciałem udać się z nimi, ale ojciec zadecydował, że czas jeszcze nie nadszedł. Zamiast tego zabrał kiedyś syna na spotkanie emigrantów. Jonathan był przekonany, że zobaczy się tam z kuzynami, ale czekało go rozczarowanie.
[srodtytul]Wielka mafijna feta[/srodtytul] Dorośli przekrzykiwali się w dziwnie brzmiącym języku, klepali chłopca po plecach, powtarzając niezrozumiałe dla niego sformułowanie „synmarka, synmarka”. Dziwili się, że nie mówi po polsku, zdania powtarzali wolno i wyraźnie, ale nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Hebrajski znała natomiast rówieśniczka Jonathana, która powiedziała, że jej rodzice pochodzą znad Wisły i co szabat spotykają się w rodzinnym gronie, by narzekać na Polskę i Izrael. Wciąż wracają do wydarzeń z 1968 r. „A co się wtedy stało?” – zainteresował się chłopiec. Wyjaśniła, że wówczas wyrzucono z kraju wszystkich Żydów. „Ale dlaczego?” – dopytywał się. „Prawdopodobnie sobie na to zasłużyli” – odparła. Jonathan rozejrzał się wokół i doszedł do wniosku, że emigranci nie przypominali ludzi, którzy uniknęli tragedii, a teraz cierpią z powodu straszliwych wspomnień. Bawili się w najlepsze, tańczyli, śpiewali i wznosili toasty. Chłopiec uznał, że nietaktem będzie, jeśli w tak przyjemnej chwili spyta, za co konkretnie wypędzono ich z ojczyzny. Wtedy przyszło olśnienie: dziewczynka miała rację. Ci ludzie muszą mieć coś na sumieniu. To kryminaliści. A spotkanie jest rodzajem mafijnej fety. W szeregach organizacji ojciec musi być kimś ważnym, prawdziwym capo di tutti capi. Pewnego dnia zastąpi go syn, którego członkowie familii już dziś z szacunkiem tytułują „synmarka”. – Pomyślałem, że muszę porozmawiać o tym z tatą – wspomina Jonathan Rozenbaum. – A potem doszedłem do wniosku, że lepiej nie. Któregoś dnia zadziwię go, że od dawna o wszystkim wiedziałem. W tym postanowieniu utwierdziło go dopicie stojącej na stole szklanki z palącą zawartością. „Szczęśliwi Żydzi” pozwalają spojrzeć na dramatyczne wydarzenia z dystansem i ironią. [srodtytul]Czas, który nie goi ran[/srodtytul] W odmiennym tonie utrzymane są dokumenty „Przystanek Dłużek” Irit Shamgar i „Niedokończona historia. Marzec '68” Jacka Chojeckiego. W latach 60. grupa warszawskich dziennikarzy kupiła domy nad mazurskim jeziorem Dłużek, by móc wspólnie spędzać wakacje. Przyjeżdżali tu m.in. Stanisław Brodzki, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Świat”, i Jerzy Baumritter, sekretarz organizacji partyjnej w PWN i redaktor Wielkiej Encyklopedii Powszechnej. To m.in. oni stali się w marcu 1968 roku ofiarami antysemickich ataków. Część „przyjaciół znad Dłużka” musiała opuścić Polskę – wyjechali do Szwecji, Holandii, Stanów Zjednoczonych. Mimo to Dłużek stał się ważnym miejscem dla nich i ich bliskich. Nadal przyjeżdżali tu w każde wakacje, by wspominać młodość, podzielić się troskami. W 2007 roku – podczas jednego z takich zjazdów – do Dłużka przyjechała Irit Shamgar, córka zmarłego w 1990 roku Brodzkiego. Spędziła wakacje w letnim domu Ireny Holland, jego drugiej żony, by lepiej poznać miejsca związane z ojcem, porozmawiać z przyjaciółmi Brodzkiego. Z tych spotkań powstał niezwykle subtelny film o ludziach, którym Marzec złamał życie. Ich wspomnienia przepełnione są nostalgią, a zarazem podszyte bólem, jakby traumy z przeszłości nie było w stanie nic uleczyć. Nawet upływający czas. W „Niedokończonej historii. Marzec '68” bohaterami są dzieci uczestników protestów studenckich sprzed kilkudziesięciu lat. Większość z nich wychowała się za granicą: w Szwecji, Izraelu, Wielkiej Brytanii. W jakim stopniu czują się Polakami? Czy są emocjonalnie związani z ojczyzną rodziców? Niektórzy mówią, że emigracja – odrywając ich od korzeni – sprawiła, że są obywatelami drugiej kategorii, zabrała część tożsamości. Inni przyznają, że dla nich rok 1968 ma wymiar legendy – jest czasem heroicznej walki o wolność, której zmitologizowany obraz powraca w rodzinnych wspomnieniach. Wszyscy mówią jednak o Polsce bez żalu, nienawiści. Za to z fascynacją, jak o drugiej ojczyźnie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL