fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Komisja: nie zacierać śladów

Kopalnia Borynia po wybuchu metanu nie będzie zalana wodą – zdecydowała komisja ekspertów
O sprawie “Rz” pisała w środę. Z naszych informacji wynikało, że możliwe, iż jeden z poziomów w Boryni, gdzie tydzień temu doszło do wybuchu metanu, może zostać zalany, by zneutralizować zagrożenie pożarowe. Ale to zatarłoby ślady pozwalające ustalić przyczyny wypadku.
Według ekspertów zagrożony rejon powinny chronić dwie tamy
25-osobowa komisja ekspercka powołana przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego uznała wczoraj, że nie ma potrzeby, by zalewać zagrożony rejon wodą. Zostaną tam ustawione dwie tamy przeciwwybuchowe. To znaczy, że wizja lokalna na dole będzie się mogła odbyć dopiero po dwóch – sześciu miesiącach, ale za to nie zostaną zniszczone ślady.
– Zagrożenie pożarowe na poziomie 838 m nie jest aż tak duże, by konieczne było zalewanie tego rejonu wodą – mówi Edyta Tomaszewska, rzeczniczka WUG.
W piątek w Boryni zbierze się zespół kopalniany na czele z dyrektorem zakładu, który podejmie ostateczną decyzję o sposobie neutralizacji zagrożenia pożarowego pod ziemią. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się jednak, by dyrekcja którejkolwiek kopalni podważyła stanowisko komisji WUG (choć jest on tylko organem opiniującym).
Jak dowiedziała się “Rz”, jeśli dyrekcja kopalni podjęłaby decyzję o neutralizacji wodą, sprawą dodatkowo zajmie się okręgowy urząd górniczy w Rybniku, któremu podlega kopalnia Borynia.
Przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia, zapewniają, że zależy im na jak najszybszym wyjaśnieniu przyczyn tragedii.
– Cieszymy się z takiej decyzji komisji – mówi Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce. – Byłem na pogrzebie kolegi, który zginął w Boryni (do tej pory odbyły się cztery z pięciu pogrzebów – red.). Wiem, jak górnikom zależy, by sprawa została wyjaśniona. Już Halemba była nauczką, na sprawy bezpieczeństwa w kopalniach zaczęto zwracać większą uwagę. Dlatego tym bardziej trzeba wyjaśnić, jak doszło do wybuchu w Boryni. A woda by to utrudniła, bo np. zalałaby czujniki metanu, i wtedy nie dowiedzielibyśmy się już niczego.
W wybuchu w Boryni zginęły cztery osoby, piąta zmarła w szpitalu. Do dziś w dwóch lecznicach pozostaje dziewięciu rannych górników.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA