fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Czy artysta w instytucji naukowej ma mniej praw niż inni twórcy

123RF

Sesja w pełni, studenci i pracownicy uczelni mają ręce pełne roboty. A przez cały rok w uniwersytetach i innych szkołach wyższych oraz jednostkach naukowych powstaje wiele dóbr chronionych prawem autorskim lub prawami pokrewnymi. Tworzą je studenci, doktoranci i pracownicy naukowi. Czy fakt, że dobra są efektem działalności instytucji naukowych, ma znaczenia dla praw ich autorów? Okazuje się, że to zależy od typu utworu oraz tego, czy daną osobę łączy z uczelnią stosunek pracy.

Każda dziedzina nauki czy sztuki ma swoją specyfikę. Powstają zatem dzieła bardzo różne – od programów komputerowych po utwory muzyczne, dzieła architektoniczne, rzeźby itd.

Ustawodawca przewidział specjalną regulację dla utworów naukowych stworzonych na etacie w instytucji naukowej. Zgodnie z art. 14 prawa autorskiego (pr.aut.): „Jeżeli w umowie o pracę nie postanowiono inaczej, instytucji naukowej przysługuje pierwszeństwo opublikowania utworu naukowego pracownika, który stworzył ten utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy".

Jest to przepis szczególny względem art. 12 pr.aut., który normuje nabywanie przez pracodawcę praw do utworów innych niż naukowe. Z zestawienia tych przepisów wyłania się kwestia zakwalifikowania danego utworu jako naukowego. Jeżeli bowiem nie ma on takiego charakteru, prawa do niego przejdą z mocy ustawy (cessio legis) na pracodawcę, czyli np. uniwersytet. Jeśli zaś dane dzieło jest utworem naukowym, uczelnia nabędzie jedynie prawo pierwszeństwa jego opublikowania, a prawa majątkowe do niego pozostaną przy twórcy.

Oczywiście odnosi się to jedynie do osób, które z jednostką naukową łączy stosunek pracy. Art. 12 i 14 pr.aut. nie dotyczą zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych (np. doktorantów bez etatu) ani studentów. Pełne prawa do utworów, nawet uznanych za naukowe, mają ich autorzy. Uczelni przysługuje jedynie prawo pierwszeństwa w opublikowaniu pracy dyplomowej studenta (art. 15a pr.aut.).

Kwestia zakwalifikowania danego dzieła do kategorii utworów naukowych w szczególny sposób dotyczy uczelni artystycznych, w tym muzycznych. Możemy się tam spotkać z wydziałami typowo naukowymi, ale także z takimi, które prowadzą działalność artystyczną. W tych pierwszych tworzone są dzieła teoretyczne opisujące muzykę. Na kierunkach artystycznych powstają najczęściej artystyczne wykonania (wydziały instrumentalne), fonogramy (reżyseria dźwięku) oraz utwory muzyczne (kompozycja).

O ile w stosunku do artystycznych wykonań sprawa jest jasna, gdyż stosuje się do nich odpowiednio tylko art. 12 pr.aut., o tyle należy się zastanowić, czy do utworów muzycznych można w jakichkolwiek okolicznościach zastosować art. 14 pr.aut., czyli uznać je za utwór naukowy.

Prawo autorskie nie podaje przesłanek, jakie powinien spełniać utwór naukowy. Stanowi jedynie w art. 1: „W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe)". Odwołując się do wykładni językowej, można wskazać, że „Słownik języka polskiego" PWN tak tłumaczy słowo „nauka": „ogół wiedzy ludzkiej ułożonej w system zagadnień; dyscyplina badawcza odnosząca się do pewnej dziedziny rzeczywistości; zespół poglądów stanowiących usystematyzowaną całość i wchodzących w skład określonej dyscypliny badawczej; uczenie się lub uczenie kogoś; pouczenie, wskazówka".

W doktrynie bardzo często przywoływany jest pogląd J. Barty i R. Markiewicza, że „przez utwór naukowy należy rozumieć takie utwory, które stanowią rezultat naukowego procesu poznawczego i które równocześnie, w swojej podstawowej funkcji komunikacyjnej są zorientowane nie »na siebie« jak utwory artystyczne, lecz na przedstawienie obiektywnie istniejącej rzeczywistości". Wskazuje się też, że to treść, a nie sposób wyrażenia decyduje o uznaniu utworu za naukowy (D. Flisak, A. Stuglik).

Wobec tego trudno uznać jakikolwiek utwór muzyczny za naukowy. Muzyka nie opisuje „procesu poznawczego" ani nie „przedstawia obiektywnie istniejącej rzeczywistości". Można więc wskazać, że prawa do utworów muzycznych stworzonych podczas wykonywania obowiązków ze stosunku pracy w instytucjach naukowych przechodzą w zakresie określonym w art. 12 pr.aut. na pracodawcę. Stawia to osoby zatrudnione na kierunkach artystycznych w gorszej sytuacji od kolegów działających w sferze czystej nauki, w tym teoretyków muzyki.

Czy takie zróżnicowanie ma potwierdzenie w ratio legis art. 14 pr.aut.? Czy słusznie dotyczy on jedynie utworów naukowych, a nie wszelkich dzieł stworzonych na etacie w instytucji naukowej? Czy podobne zasady nie powinny dotyczyć także korzystania z artystycznych wykonań zrealizowanych na uczelni w granicach stosunku pracy? Warto się nad tym zastanowić i może sformułować jakieś postulaty de lege ferenda.

Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym, wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog Prawomuzyki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA