fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

GP Polski: pierwsza seria rzutem na taśmę

PAP/Bartłomiej Zborowski
Początek zawodów na Stadionie Narodowym nie zachwycił. Głównym bohaterem stała się taśma startowa.

Już z rozegraniem pierwszego biegu były spore problemy. Potwierdziło się tutaj powiedzenie, że do trzech razy sztuka. Przy pierwszej próbie Michael Jepsen Jensen za wcześnie wystartował. Przy drugiej Troy Batchelor wjechał w Nickiego Pedersena. Ale na szczęście żużlowcy pojechali wreszcie cztery pełne okrążenia i wygrał Krzysztof Kasprzak.

W biegu drugim Maciej Janowski nie zdobył punktu, bo po starcie nawet nie starał się gonić pozostałych zawodników. Po zakończeniu biegu zgłaszał sędziemu, że taśma startowa nierówno się uniosła. Powtórki pokazały, że młody Polak miał rację, ale wyścigu nie można było już powtórzyć.

Taśma ponownie dała o sobie znać przed czwartym biegiem. Znów z jednej strony uniosła się szybciej. Jej naprawa trwała prawie pół godziny. 50 tysięcy kibiców zgromadzonych na Stadionie Narodowym kwitowało ślamazarną walkę z usterką głośnymi gwizdami. Trudno im się dziwić. Rozegranie pierwszej serii biegów, czyli czterech wyścigów, trwało 53 minuty.

W końcu w czwartym biegu zawodnicy ruszyli bez taśmy. W przerwie organizatorzy dwoją się i troją, by doprowadzić maszynę startową do stanu używalności. Ale w niczym to nie pomogło. Żużlowcy w końcu startowali na zielone światło. Nie tak miała wyglądać warszawska reklama żużla.

Ale są i dobre wiadomości. Oprócz Krzysztofa Kasprzaka także Jarosław Hampel zdobył pierwsze w tym sezonie Grand Prix trzy punkty.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA