Radcowie

Zwrot wywłaszczonej nieruchomości: bez success fee dla radcy prawnego

www.sxc.hu
Reprezentowanie klienta w sprawie o zwrot wywłaszczonej nieruchomości to czynności w ramach umowy starannego działania, a nie umowy rezultatu – wynika z wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Radca prawny J.T. wniósł do sądu powództwo o zasądzenie od swojego klienta S.G. 86 tys. zł.
W uzasadnieniu prawnik wskazał, że zawarł z klientem umowę o świadczenie usług, zgodnie z którą miał go reprezentować w postępowaniu administracyjnym w sprawie o zwrot wywłaszczonej nieruchomości. Co istotne, w umowie tej zapisano, iż radca otrzyma wynagrodzenie w wysokości 15% netto (plus VAT) wartości rynkowej udziału, jaki przypadał klientowi w nieruchomości. Przy czym, jak zastrzeżono, wcześniejsze wypowiedzenie umowy przez zleceniodawcę nie zwolni go od obowiązku zapłaty wynagrodzenia.

Co z dobrymi obyczajami

J.T. podał, iż wcześniej przez 10 lat S.G. reprezentował inny prawnik, natomiast jemu w przeciągu niecałych dwóch lat udało się doprowadzić do sytuacji, w której starosta wydał decyzję o zwrocie nieruchomości. Mimo tego, klient odwołał udzielone mu pełnomocnictwo. Prawnik uznał, więc, iż cel zawartej umowy został osiągnięty i wezwał S.G. do zapłaty ustalonej kwoty wynagrodzenia. Sąd Okręgowy w Warszawie w postępowaniu upominawczym uwzględnił powództwo radcy, wydając nakaz zapłaty. Sprzeciw od niego złożył S.G. Podniósł w nim m.in. zarzut nieważności umowy z uwagi na sprzeczność z przepisami prawa i zasadami współżycia społecznego. Zdaniem mężczyzny zapis umowy dotyczący wynagrodzenia stanowił klauzulę niedozwoloną i z tej racji go nie obowiązywał. Klient dodał, iż pełnomocnik nie wykonywał obowiązków wynikających z umowy i nie wywiązywał się z obowiązku informowania pozwanego o przebiegu sprawy i podejmowanych czynnościach, co stanowiło przyczynę utraty zaufania i w konsekwencji rozwiązania umowy. S.G. zakwestionował również nieprecyzyjne określenie wysokości wynagrodzenia, wskazując na niezgodność z ustawą, dobrymi obyczajami i zasadami współżycia społecznego. Sugerował, iż pełnomocnik mógłby domagać się wynagrodzenia wyłącznie za czynności faktyczne.

To nie umowa rezultatu

Sąd Okręgowy stanął po stronie klienta, i oddalił powództwo, uznając, iż z treści umowy nie sposób było wyinterpretować twierdzeń radcy, iż umowa była de facto umową rezultatu, którym miało być wydanie prawomocnej decyzji o zwrocie nieruchomości jak również, że wynagrodzenie miało być zapłacone po wydaniu takiej decyzji. Jak stwierdzono w uzasadnieniu, niewątpliwie celem umowy było uzyskanie korzystnej dla pozwanego decyzji o zwrocie nieruchomości. Jednak zdaniem sądu nie można było uznać, iż wynagrodzenie to miało charakter tzw. success fee, a więc wynagrodzenia uzależnionego wyłącznie od osiągnięcia określonego rezultatu. – Takie rozwiązanie sprzeczne byłoby z zawartą między stronami umową, której treścią było reprezentowanie powoda we wszystkich instancjach postępowania administracyjnego – podkreślił sąd. SO wskazał jednocześnie, iż zawarta między stronami umowa była umową starannego działania. Nie była natomiast umową rezultatu w postaci uzyskania korzystnej decyzji. Z treści umowy nie wynikało, bowiem aby przyjmujący zlecenie zobowiązał się do osiągnięcia skutku w postaci wydania na rzecz pozwanego korzystnej dla niego decyzji o zwrocie nieruchomości. – Taka interpretacja umowy byłaby również sprzeczna z istotą umowy zlecenia, której celem jest podejmowanie wszelkich działań na rzecz dającego zlecenie przy zachowaniu należytej staranności, zaś zobowiązanie się do wygrania sprawy jest często niemożliwe do osiągnięcia – wyjaśnił sąd.

Podjęcie decyzji poza możliwościami prawnika

Taką interpretację przepisów Sądu Okręgowego podzielił Sąd Apelacyjny (sygn. akt I ACa 1096/14), który uznał, iż koncepcja premii za sukces nie odpowiada treści umowy zawartej między radcą a jego klientem. – Skoro wynagrodzenie miało być płatne w każdym przypadku wypowiedzenia umowy bezwarunkowo, nie można wiązać ani powstania roszczenia o wynagrodzenie, ani jego wymagalności z wydaniem prawomocnej decyzji o zwrocie nieruchomości, bowiem zgodnie z intencją powoda było ono płatne także przy braku sukcesu powoda w postępowaniu administracyjnym – wskazał Sąd Apelacyjny. W uzasadnieniu podkreślono, że umowa nie nałożyła na prawnika obowiązków polegających na uzyskaniu decyzji określonej treści i jak zaznaczono byłoby to świadczenie niemożliwe, ponieważ wydanie decyzji pozostaje w wyłącznej i suwerennej gestii organu administracyjnego, określonej ustawowo. – Pełnomocnik strony postępowania może jedynie dołożyć starań, w następstwie których zostaną spełnione warunki do uwzględnienia wniosku o zwrot wywłaszczonej nieruchomości, natomiast nie może zgodnie z prawem spowodować uwzględnienia tegoż wniosku, ponieważ podjęcie decyzji administracyjnej nie należy do jego kompetencji – wyjaśnił sąd.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL