fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Niemiecka prasa: Broń z USA dla Ukrainy?

picture-alliance/dpa
Wtorkowe niemieckie gazety w większości przestrzegają przed ryzykiem związanym z ewentualnymi dostawami amerykańskiej broni dla Ukrainy.

"Mannheimer Morgen" jest zdania, że "Decydując się na dostawy broni defensywnej i innego sprzętu wojskowego Amerykanie wyraźnie utrudniliby życie prorosyjskim separatystom. Podobnie jak dyplomatom. I tak już niewielki margines swobody manewru zostałby w ten sposób dodatkowo ograniczony. Ale nawet jeśli Angela Merkel w dalszym ciągu wyklucza dostawy niemieckiego uzbrojenia na Ukrainę widać, że jej dotychczasowa zasada działania, oparta na przekonaniu, że ten kryzys można rozwiązać tylko przy pomocy zabiegów dyplomatycznych, zaczyna chwiać się w posadach".

"Märkische Allgemeine" z Poczdamu analizuje: "Do tej pory rząd RFN odgrywał czołową rolę w rokowaniach pomiędzy Kijowem, Moskwą i prorosyjskimi separatystami. Jednak w chwili, w której pierwsze dostawy amerykańskiej broni dotarłyby na Ukrainę, ten niemiecki mandat zostałby utracony. Co gorsza, Władimir Putin mógłby poczuć się utwierdzony w przekonaniu, że jego linia działania jest słuszna. Spełniłoby się jego marzenie prowadzenia rozmów z Ameryką jak równy z równym. Nie potrzeba wiele fantazji, żeby wyobrazić sobie eskalację konfliktu ukraińskiego. Jeśli staną naprzeciw siebie najnowsza amerykańska i rosyjska technologia wojskowa, będzie naprawdę niewesoło".

"Nürnberger Nachrichten" uważa, że: "Nikt nie powinien mieć złudzeń, że amerykańskie dostawy broni pozostaną bez odpowiedzi ze strony Moskwy. Prorosyjscy separatyści już zapowiedzieli powołanie pod broń 100 tysięcy nowych bojowników. I co dalej? Ukraiński konflikt zbrojny może rozlać się na Europę. Państwa UE muszą zdobyć się na odwagę powiedzieć otwarcie o takim zagrożeniu i powstrzymać jastrzębie z Waszyngtonu".

Berliński "Tagesspiegel" podkreśla, że: "Dostawy broni nie są najlepszym rozwiązaniem w żadnym konflikcie. Jednak wykluczenie z góry takiej formy pomocy dla Ukrainy byłoby w tej chwili niewłaściwym sygnałem wysłanym pod adresem Moskwy. A to dlatego, że mogłaby ona wtedy prowadzić tę wojnę tak długo, aż osiągnie wyznaczone przez siebie cele. Jaki to cele - uzyskanie połączenia lądowego z Krymem, czy też korytarza do Naddniestrza - tego na Zachodzie nie wie nikt. Dopiero wtedy, kiedy cena tej wojny okaże się dla Moskwy wyższa niż ewentualne korzyści z niej, Moskwa będzie skłonna pójść na ustępstwa".

"Landeszeitung" z Lüneburga ostrzega, że: "Dostawy broni dla Kijowa nie ograniczą wielkomocarstwowych ambicji Kremla. Zwiększą za to ryzyko wojny pomiędzy NATO i Rosją. Wojny, której Zachód wygrać nie może, bo to, co Waszyngton może z mozołem dostarczyć armii ukraińskiej drogą powietrzną, Moskwa może bez wysiłku przebić przy pomocy dostaw o wiele krótszą i wygodniejszą drogą lądową. I nawet jeśli od strony moralnej niełatwo jest odmówić rządowi w Kijowie braterstwa broni, to właśnie to jest posunięciem rozsądnym. W ciągu ostatnich miesięcy Putin tak bardzo podgrzał nacjonalistyczne nastroje w Rosji, że nie może sobie pozwolić na spuszczenie z tonu, kiedy teraz Zachód zaczyna pobrzękiwać szabelką".

Źródło: Deutsche Welle
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA