fbTrack

Notariusze

Notariusze przy sporządzaniu zagranicznych dokumentów dla cudzoziemców żądają obecności tłumacza

Notariusze przy sporządzaniu zagranicznych dokumentów dla cudzoziemców żądają obecności tłumacza
www.sxc.hu
Nawet do poświadczenia własnoręczności podpisu cudzoziemca rejenci żądają obecności specjalisty.
Osoba, która potrzebuje notarialnego poświadczenia podpisu czy sporządzenia kopii zagranicznego dokumentu, musi skorzystać też z usług tłumacza przysięgłego.
Taką praktykę potwierdzają i krytykują prawnicy z czołowych międzynarodowych kancelarii prawnych. Dla klientów bowiem oznacza ona dodatkowe koszty. – Poświadczanie przez notariuszy podpisów tylko w obecności tłumacza przysięgłego jest nieżyciowe i niepragmatyczne, zwłaszcza tam, gdzie przeprowadzanie czynności prawnych z udziałem zagranicznych klientów jest na porządku dziennym – mówi Łukasz Bernatowicz, zarządzający kancelarią BKM.

Co mówią przepisy

Zasadą jest, że czynności notarialnych dokonuje się w języku polskim. Zgodnie z art. 2 § 3 prawa o notariacie rejenci mogą to uczynić dodatkowo w języku obcym. Warunek? Poświadczona wpisem na listę tłumaczy przysięgłych znajomość języka, w którym sporządzony jest dokument. Takie restrykcje dotyczą jednak czynności, dla których wymagana jest forma aktu notarialnego. Ustawa nie nakazuje badania treści poświadczanych za zgodność dokumentów, ale jedynie ich autentyczności. Notariusze wymagają jednak tłumaczenia, nawet gdy rozumieją treść. Co sprawia, że obawiają się przeprowadzania najprostszych czynności w języku innym niż polski bez tłumacza?

Jak działają kancelarie

– Dokumenty sporządzone przez notariusza mają przymiot dokumentów urzędowych – wyjaśnia Jolanta Niedziela reprezentująca Izbę Notarialną w Warszawie. – W związku z tym kwalifikacja dla wymaganej staranności musi być wyższa niż w wypadku innych zawodów prawniczych – dodaje. Z tego powodu absolwent obcej uczelni, który ma poświadczyć notarialnie kopię dyplomu, musi skorzystać z usług i notariusza, i tłumacza przysięgłego. I to nawet jeżeli tłumaczenie nie jest mu potrzebne. Tym samym obok kosztów notarialnych (ok. 6 zł za stronę) dochodzą koszty tłumaczenia. A te wynoszą od 40 zł za stronę z języka angielskiego do ok. 120 zł w wypadku języków mniej powszechnych. Mimo że w razie sporządzenia odpisu lub kopii bada się tylko autentyczność oryginału, a nie jego treść. Obcokrajowiec, który chce w Polsce poświadczyć notarialnie swój podpis pod zagranicznym dokumentem, musi się liczyć z jeszcze większymi kosztami. Choć taka czynność potwierdza jedynie tożsamość osoby składającej podpis w obecności notariusza, rejenci wymagają udziału tłumacza przysięgłego. A to dodatkowe koszty rzędu 250–300 zł za np. 15-minutową obecność tłumacza. W wypadku języków rzadszych dodatkowy kłopot to brak terminów. Tłumacz z języka chińskiego w Warszawie przyjmuje zapisy najwcześniej na wrzesień.

Wbrew sądowi

– Przy każdej czynności, w której uczestniczy osoba niewładająca językiem polskim, wymagam obecności tłumacza przysięgłego – mówi Tomasz Kot. – Wyjaśnia on klientowi sens i konsekwencje dokonywanej czynności – dodaje. Taką praktykę notariusze kontynuują, mimo że stanowisko Sądu Najwyższego jest inne. Ten w uchwale z 2010 r. stwierdził, że podczas poświadczania własnoręczności podpisu notariusz nie ma obowiązku badania zgodności z prawem treści o dokumentu (sygn. III CZP 82/10). Ma tylko zadbać, by podpis złożyła osoba, która domaga się poświadczenia jego własnoręczności. – Uchwała SN nie jest niestety źródłem prawa, a ustawa nie wyłącza w sposób bezpośredni odpowiedzialności notariusza za treść dokumentu pod którym poświadcza podpis, jak to ma miejsce np. w innych  systemach prawnych – odpowiada Jolanta Niedziela. – Pokusa stosowania wprost uchwały SN jest duża. Doprowadziłaby do zmniejszenia formalizmu i skróciła czas dokonywania czynności. Z drugiej strony jednak obowiązek dochowania należytej staranności i dbania o bezpieczeństwo obrotu prawnego sprawia, że notariusze podchodzą do stanowiska SN sceptycznie – dodaje. Jej zdaniem, gdyby zwolnienie z obowiązku badania treści dokumentu zostało wprost uregulowane ustawowo, notariusze mogliby zaprzestać korzystania z tłumaczy bez obawy obniżenia pewności obrotu prawnego i w konsekwencji narażenia się na roszczenia z tytułu niedochowania staranności. Okazuje się jednak, że kancelarie, które obsługują zagranicznych klientów, mają stałych notariuszy, z którymi współpracują. – Wtedy rejenci nie utrudniają prowadzenia transakcji zbędnym formalizmem i tak podstawowe czynności jak poświadczenie podpisu odbywają się bez obecności tłumacza – wyjaśnia Bernatowicz. – Domyślam się jednak, że idąc do notariusza, którego nie znam, nie mógłbym na to liczyć – dodaje. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki weronika.tokaj@rp.pl

Jerzy ?Kozdroń, wiceminister sprawiedliwości

Uchwała SN powinna być wyznacznikiem dla notariuszy, że mogą bez angażowania tłumacza przysięgłego poświadczać podpisy pod zagranicznymi dokumentami. Mimo że nie jest to źródło prawa powszechnego, to w razie potrzeby mogliby się na nią powołać i uniknąć ewentualnych roszczeń. Specyfika obecnego rynku wymaga mądrego podejścia. Notariusze w omawianym zakresie wyraźnie nadinterpretują swoją rolę i z tej nadinterpretacji wynikają niepotrzebne kłopoty i koszty dla konsumentów i przedsiębiorców. Jeśli dotychczasowa praktyka się nie zmieni, Polska dla skostniałych przyzwyczajeń straci na atrakcyjności na rzecz krajów o bardziej zdroworozsądkowym podejściu do formalnych wymagań przy przeprowadzaniu czynności prawnych. Trzeba też zaznaczyć, że nie wszyscy wymagają obecności tłumaczy, zwłaszcza gdy dokument jest oczywisty i w języku powszechnie rozumianym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL