fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS skarży wybory do Sądu Najwyższego

Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas głosowania w swojej komisji
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Paweł Majewski
Pełnomocnik wyborczy Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość skieruje do Sądu Najwyższego protest przeciwko ważności wyborów do Parlamentu Europejskiego - poinformowała partia
O to czy PiS domaga się unieważnienia wyborów zapytaliśmy pełnomocnika wyborczego PiS, którym jest pracownik partyjnej centrali - Krzysztof Sobolewski.
- Składamy skargę przeciwko ważności wyborów, a co zrobi z tym sąd, nie nam wyrokować - stwierdził i dodał, że skarga trafi do sądu jeszcze dziś.
Co znajduje się we wniosku? Z komunikatu wydanego przez Biuro Prasowe PiS wynika, że opisuje on m.in. "przestępstwo przeciwko wynikom wyborów, polegające na fałszowaniu ważnych kart do głosowania przez członka Okręgowej Komisji Wyborczej".
Miał on dostawić "krzyżyki" na ważnej karcie do głosowania, tak by głos został uznany za nieważny. PiS ma też mieć udokumentowany przypadek, "kiedy Obwodowa Komisja Wyborcza stwierdzała, że kandydat nie otrzymał żadnych ważnych głosów podczas, gdy głosy ważne były oddane na danego kandydata".
"W naszym przekonaniu materiał dowodowy wskazuje na to, że nieprawidłowości miały wpływ na wynik wyborów. Mamy nadzieję, że Sąd Najwyższy przyzna to w swojej opinii" - czytamy w komunikacie.
Anna Sikora z powołanego przez PiS zespołu do spraw monitorowania wyborów mówi "Rz", że partia wciąż nie obliczyła ich wyniku (robi to na podstawie 27 tys. protokołów z poszczególnych komisji). Jej zdaniem stanie się to w najbliższym czasie i ewentualne nieprawidłowości zostaną wykazane w skardze. - Już teraz mogę powiedzieć, że nie zgadza się wynik wyborów w Sanoku - mówi Sikora.
Informacje o nieprawidłowościach nie dotarły do Państwowej Komisji Wyborczej. Jak mówi Krzysztof Lorentz z Zespołu Kontroli Finansowania Partii Politycznych i Kampanii Wyborczych, komisja zajęła się tylko przypadkami wcześniej nagłośnionymi w mediach. Chodzi tu, np. o zachowanie członków komisji na warszawskim Mokotowie, którzy po policzeniu głosów nie wywiesili protokołu, tylko wyszli z głosami w torbach. Zanieśli je do komisji nadrzędnej.
- PKW zażądała informacji od komisji okręgowej w Warszawie. Są one potrzebne wyłącznie po to, by złożyć w Sądzie Najwyższym informację o przebiegu wyborów - tłumaczy Lorentz.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA