fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Nadzór nie chce ograniczać rozwoju banków w Polsce

Rzeczpospolita
Nie będzie nowych ograniczeń w udzielaniu kredytów hipotecznych. Nadzór nie zamierza jednak tolerować reklam, które wprowadzają klientów w błąd
Według Komisji Nadzoru Finansowego banki powinny poprawić określanie zdolności kredytowej klientów. – Zdarza się, że banki pożyczają sumy, które są na granicy zdolności kredytowej konkretnych osób. Takim sytuacjom powinniśmy przeciwdziałać – uważa Andrzej Stopczyński, od lutego dyrektor w KNF odpowiedzialny za pion bankowy.
Nowi szefowie nadzoru bankowego twierdzą jednak, że nie zamierzają wprowadzać kolejnych ograniczeń dotyczących kredytów hipotecznych dla całego rynku. Medialna debata, czy są one potrzebne, trwa już od wielu miesięcy. Nowe ograniczenia miałyby dotyczyć tzw. wskaźnika LTV, czyli wartości kredytu do wartości zabezpieczenia. Banki niekiedy pożyczają swoim klientom pod zastaw mieszkania więcej, niż dany lokal jest wart. – To kierownictwo banków powinno ustalać wysokość wskaźnika LTV. Nie chcemy z nich zdejmować tej odpowiedzialności. Jeśli jednak w danym banku nie będzie odpowiedniego zarządzania ryzykiem, to będziemy reagować – zapowiedział wczoraj Andrzej Stopczyński.
On i jego zastępca Krzysztof Broda chcą w taki sposób kontrolować banki, żeby nie być ocenianym jako hamulcowi rynku. – Zmienimy sposób działania nadzoru. Naszą główną rolą będzie tworzenie standardów ostrożnościowych – tłumaczy dyrektor Stopczyński. Z tego, co mówią nowi dyrektorzy w KNF, wynika, że nie będzie już takiego nacisku na kompleksowe inspekcje w bankach. Ich zdaniem nie widać żadnych symptomów destabilizacji w polskim sektorze bankowym. Mimo to uważają, że zarządy banków powinny wykorzystać okres świetnej koniunktury i wzmocnić kapitałowo kierowane przez siebie spółki. KNF bacznie przygląda się także bankowym reklamom. Trzy instytucje już dostały od nadzoru list, w którym Komisja zaleca zmianę reklamy. Zalecenie KNF nie jest obligatoryjne, ale jeśli banki się do niego nie dostosują, muszą się liczyć z dalszymi konsekwencjami, w tym także karami pieniężnymi. – Nie chcemy, żeby banki wprowadzały w błąd swoich klientów, nie pokazując np. wszystkich kosztów, tylko opakowanie produktu. Reklama ma zachęcać do zakupu produktu, ale także informować o nim – mówi Stanisław Kluza, przewodniczący KNF. Komisja ma wątpliwości wobec niektórych reklam kredytów i depozytów. – Nie jest wykluczone, że pojawią się kolejne – wyjaśnia Stanisław Kluza. Nadzór liczy, że trzy upomniane banki zastosują się do jego zaleceń, a informacja o działaniach Komisji spowoduje, że inne instytucje będą zwracały większą uwagę na sposób, w jaki reklamują swoje usługi. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorkie.wieclaw@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA