fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Ponadpartyjny front w obronie rapera

„Żuroma” bronią też artyści, m.in. Grzegorz Markowski
materiały prasowe
Około 20 polityków wstawia się za muzykiem, który uważa się za ofiarę wymiaru sprawiedliwości. To największa taka akcja od lat.
Były minister sprawiedliwości, a obecnie prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski, Przemysław Wipler ze Stowarzyszenia Republikanie, Janusz Palikot, Andrzej Jaworski oraz Stanisław Piotrowicz z PiS, rzecznik SLD Dariusz Joński – m.in. ci politycy podpisali się pod petycją w sprawie Andrzeja Żuromskiego, pseud. Żurom, rapera i przedsiębiorcy, oskarżonego o handel narkotykami.
Jeszcze nigdy wokół tego typu inicjatywy nie skupili się przedstawiciele niemal wszystkich partii.
– Tym aktem desperacji walczę o swoje, bo wiem, że jestem niewinny – mówił w marcu Żuromski, gdy podpalił się podczas programu „Państwo w państwie" w Polsacie. Choć wyszedł z tego niemal bez szwanku, stało się o nim głośno w mediach. Jego sprawa toczy się jednak już od 2007 r.
Przypomina prawniczy serial. Żuromski przesiedział ponad osiem miesięcy w areszcie, sądy zajmowały się nim już czterokrotnie. Dwukrotnie skazywały go sądy pierwszej instancji, jednak apelacyjne zwracały sprawę do ponownego rozpatrzenia. Obecnie trwa piąte podejście przed sądem rejonowym w Kielcach.
– Sprawa jest wyjątkowo skomplikowana pod względem dowodowym – przekonuje rzecznik kieleckiego Sądu Okręgowego Marcin Chałoński.
Żuromski twierdzi, że oskarżenie bazuje na zeznaniach tylko jednego świadka, Arkadiusza T., pseud. Jezus. – O rzekomym popełnieniu przeze mnie przestępstwa usłyszał od jakiegoś człowieka, który powiedział mu o tym, gdy był pijany. T. zmieniał zeznania, podawał fałszywe miejsce pracy i zamieszkania, a od ponad dziewięciu miesięcy ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości, bo sam popełnił kilkanaście przestępstw. Sąd nie może go przesłuchać, a moja sprawa się przeciąga w nieskończoność – narzeka Żuromski.
Twierdzi, że wskutek pomówienia stracił rodzinę, firmę i popadł w długi. Zaangażował się w akcję „Stop pomówieniom" i działa w Stowarzyszeniu Niepokonani 2012. Pod petycją w jego obronie podpisało się nie tylko wielu polityków, ale i grupa artystów i sportowców, m.in. muzycy Paweł Kukiz i Grzegorz Markowski, reżyser Patryk Vega, bokser Przemysław Saleta.
Niektórzy politycy nie ograniczają się do złożenia podpisu. Artur Dębski i Sławomir Kopyciński z Ruchu Palikota towarzyszyli Żuromskiemu podczas rozpraw, a Joński umówił się w tej sprawie z rzecznik praw obywatelskich Ireną Lipowicz.
– Z mojej inicjatywy sprawą „Żuroma" zajęła się już Sejmowa Komisja Sprawiedliwości. W najbliższych dniach złożę wniosek, by zrobiła to ponownie – mówi z kolei Andrzej Jaworski z PiS.
W przeszłości parlamentarzyści kilkakrotnie angażowali się w obronę rzekomych ofiar pomówień. W 2011 r. kilku ówczesnych polityków PiS poręczyło za lidera kibiców Legii Piotra Staruchowicza. Rok później posłowie Ruchu Palikota wsparli Andrzeja Dołeckiego, lidera organizacji Wolne Konopie. Co do Staruchowicza, jak pisała m.in. „Rz", materiał prokuratury jest bardzo słaby. W sprawie Dołeckiego śledczy wycofali już zarzuty.
Co stanie się, jeśli Żuromski okaże się jednak winny? – Będę miał do niego żal za wprowadzenie w błąd – mówi Dębski. Jaworski zaznacza, że ta sprawa i tak byłaby godna nagłośnienia ze względu na błędy wymiaru sprawiedliwości.
Inną kwestią jest to, czy petycja polityków może mieć wpływ na sądowe postępowanie. – Sąd ma obowiązek przyjąć taki apel. Jednak rozstrzyga tylko na podstawie materiału dowodowego. W przeciwnym razie przestałby być bezstronny – zastrzega sędzia Chałoński.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA