fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Związkowcy kontra PKB

AFP
Spełnienie postulatów związkowych pozbawiłoby pracy kilkaset tysięcy osób i doprowadziłoby Polskę do ruiny.
Około 150 mld zł tylko w ciągu siedmiu lat kosztowałoby spełnienie głównych postulatów związków zawodowych – wynika z wyliczeń „Rz". Do tego trzeba wziąc pod uwagę niepoliczalne koszty, np. psychiczne, związane z utratą pracy i kolejną falę emigracji.
– Związki spowodowałyby, że w szybkim tempie zrealizowałby się w Polsce scenariusz grecki – mówi  Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.
Związkowcy zaczęli wczoraj w stolicy trzydniowy protest, który ma się zakończyć wielką uliczną manifestacją w sobotę.
Ich główne postulaty to obniżenie wieku emerytalnego, przywrócenie poprzedniej liczby osób uprawnionych do specjalnych emerytur za pracę w szkodliwych warunkach i bezterminowe wydłużanie prawa do nich, zniesienie elastycznego czasu pracy, oskładkowanie wszystkich form zatrudnienia, ograniczenie umów na czas określony oraz podwyżka płacy minimalnej do 50 proc. średniej pensji.
Związkowcy przekonują, że to pomoże gospodarce i pracownikom. Ale eksperci przypominają, że dobrobyt bierze się z pracy, a nie ze świadczeń. Nadmierna ingerencja państwa na rynku prowadzi zaś do zwiększenia bezrobocia.
„Rz" wyliczyła, ile kosztowałoby spełnienie ich postulatów. Kwoty są gigantyczne. Samo obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn tylko w latach 2014–2020 kosztowałoby – zgodnie z szacunkami w uzasadnieniu do ustawy emerytalnej – 48,1 mld zł. Do roku 2060 byłby to już 1 bilion 437 mld zł.
To niemal tyle, ile wynosi całe PKB Polski.
Jeśli związki doprowadziłyby do przywrócenia sytuacji sprzed wprowadzenia w 2009 r. tzw. emerytur pomostowych, kosztowałoby to kolejne 6,5 mld zł rocznie. Ministerstwo Finansów w tzw. Programie Konwergencji szacuje oszczędności z tego tytułu na ok. 0,4 proc. PKB rocznie. Rachunek do 2020 r. wyniósłby kolejne 44,8 mld zł.
– Trzeba też pamiętać, że ta reforma spowodowała bardzo istotny wzrost liczby starszych osób, które pracują. Jeśliby ją cofnąć, nie dokładaliby się do budżetu – zauważa Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan.
Do tego doszłyby opłakane skutki spełnienia postulatów dla rynku pracy. – Bezrobocie wzrosłoby o 1 – 2 pkt proc. – szacuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. To ok. 300 tys. nowych bezrobotnych.
Jeśli przyjąć, że ci ludzie dziś mają średnią pensję, to rocznie do ZUS i z tytułu PIT wpłacają ok. 6,3 mld zł. Rachunek do 2020 r., gdyby stracili pracę? Kolejne 44 mld zł.
Kaźmierczak zwraca też uwagę, że „to osoby słabiej wykwalifikowane i zarabiające najmniej zapłaciłyby najwyższą cenę pomysłów podnoszenia płacowego minimum czy usztywniania warunków zatrudnienia". – Zostałyby po prostu zwolnione lub zmuszone do pracy na czarno – tłumaczy. Dodaje, że ucierpiałyby słabo płacące branże, takie jak gastronomia czy usługi.
Eksperci nawołują rząd do likwidowania, a nie przywracania przywilejów. – Potrzebne jest ograniczanie wydatków i specjalnych praw. Jeśli rząd się na to nie zdobędzie, nie ma szans na naprawę finansów publicznych – zauważa Wojciechowski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA