fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Demokracja sędziowska ma być demokracją

Rz: Jak pan ocenia prezydencki projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym?
Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego: Nie rozwiązuje on zasadniczego dla niezawisłości sędziów Trybunału i jego wiarygodności problemu nadmiernej roli  w ich powoływaniu partii politycznych dysponujących w Sejmie bezwzględną większością. Dobrym pomysłem jest przyznanie prawa do zgłaszania kandydatów na sędziów wskazanym w ustawie podmiotom, ale są wśród nich posłowie, a więc tak jak dotychczas posłowie zgłaszają kandydata i posłowie go wybierają.
Rozszerzono listę zgłaszających kandydatów np. na wydziały prawa.
Wymienione w projekcie środowiska prawnicze, razem z prawem do zgłaszania kandydatów, zyskują okazję do konfliktów, rywalizacji i do upolitycznienia. Warto byłoby ponosić to ryzyko, gdyby nie wysokie prawdopodobieństwo sukcesu kandydata „sejmowego". Rozwiązanie tego problemu nie  jest możliwe bez zmiany konstytucyjnej koncepcji powoływania Trybunału Konstytucyjnego lub kultury sprawowania władzy. Ani jedno, ani drugie nie wydaje się teraz realne.
Moim zdaniem jednym z większych problemów Trybunału jest to, że głosem jednego sędziego np. 3:2 może uchylić ustawę. To w gruncie rzeczy problem legitymacji do tak radykalnych ingerencji w prawo. O tym cisza w projekcie.
Projekt utrzymuje regułę, że orzeczenie zapada większością głosów, a przecież Trybunał trafnie krytykował utożsamianie demokracji z władzą większości. Może należałoby rozważyć modyfikację tej zasady, np. w zależności od przedmiotu sprawy, liczby zapowiedzianych zdań odrębnych. Mamy przecież rozstrzygnięcia, w  których liczba i zakres zdań odrębnych ilustrują skalę kontrowersji związanych z wyrokiem. Trybunał musi podejmować ważne i ostateczne decyzje, ale czy zawsze w tym samym trybie głosowania większościowego? Rozprawy przed Trybunałem są zasadniczo jawne, ale skład orzekający naradza się na posiedzeniu niejawnym, którego przebieg nie jest podawany do wiadomości publicznej. Oczywiście można powiedzieć, że publikowanie sprawozdań lub nagrań z niejawnych narad nada im charakter wyłącznie formalny, ale to także będzie znaczące. Moim zdaniem sprawność postępowania nie jest wartością, która przekonująco uzasadnia ograniczenie prawa do uzyskiwania informacji o naradzie. „Demokracja sędziowska", z którą mamy coraz częściej do czynienia, z wielu rozmaitych powodów powinna jednak pozostać demokracją, także dzięki promowaniu konstytucyjnych wymagań dotyczących jawności.
Czy to dobrze, że zmiany prawa proponują ci, którzy się nim zajmują? Czy to nie zła praktyka grzebać legislacyjnie we własnym ogródku?
Projektowana ustawa odzwierciedla dążenie do sprawniejszego funkcjonowania Trybunału, co stanowi o wartości projektu. Jej uchwalenie w obecnym kształcie spowodowałoby, że prawo byłoby w istocie w znacznej mierze dziełem tych, którzy będą je stosować, co powinno sprzyjać wzmocnieniu Trybunału, instytucji o szczególnym znaczeniu w demokracji konstytucyjnej. To nie tak często spotykany przypadek. Uzasadnienie projektu nie wspomina jednak o wynikach konsultacji społecznych, które powinny być przeprowadzone, zwłaszcza  środowiska akademickie i niektóre organizacje pozarządowe byłyby zapewne tym zainteresowane. Prace ustawodawcze pozwolą być może  na zapoznanie się nie tylko ze stanowiskiem prawników i polityków. To przecież nie jest ustawa tylko dla nich.
—rozmawiał Marek Domagalski
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA