fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Towarzyszka szlachcianka

„A jak dalej bendzie?” Mieszkańcy Wietki patrzą w niepewną przyszłość
Plus Minus, PK Piotr Kowalczyk
200 kilometrów od Warszawy mieszkańcy wsi opisują swoje miejsce w świecie jak przed pięciuset laty, sytuując się między panem, wójtem, Żydem i plebanem. Kto wie, może bliżej Warszawy także?
Po dziś dzień rozczulają nas kresowe ramotki z Dwudziestolecia wyławiane z publikowanych coraz częściej wspomnień: o spotkanych przez grupę kajakowiczów Poleszukach, dopytujących (w połowie lat 30.!) o zdrowie cara w Petersburgu, o powszechnym deklarowaniu się jako „tutejsi", a zarazem o definiowaniu katolicyzmu i prawosławia jako, odpowiednio, „wiary polskiej" i „ruskiej".

Mniej znane, a jeszcze smaczniejsze, są opowieści o trwałości podziałów na społeczności „szlacheckie" (oczywiście wywodzące się ze szlachty zaściankowej) i „chłopskie", utrzymujących się na Podlasiu w czasach Gomułki. Miejscowi „chłopi" i „szlachta" siadali po dwóch stronach kościołów, ich dzieci organizowały się w szkole w dwie drużyny piłki nożnej, pan Antoni Kroh zaś zaświadcza o bezprecedensowej w marksistowskim państwie konieczności powołania w jednej pegeerowskiej wsi dwóch... podstawowych organizacji partyjnych: „szlacheckiej" i „chłopskiej". Nie było mo...
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA