fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Minister z wysoko zadartym nosem

Tomasz Krzyżak
Fotorzepa, Adam Burakowski Adam Burakowski
Gabinet Donalda Tuska to zbiór wielkich indywidualistów chadzających z wysoko zadartym nosem. Rostowski, Sikorski, Boni – to ministrowie, o których nie wolno mówić źle.
Bo przecież są fachowcami pod każdym względem. Ich polityka to polityka nieomylności.
W tym gronie wyróżnia się ostatnio Bartłomiej Sienkiewicz, szef resortu spraw wewnętrznych. Ministra nie wolno pytać o jego współpracowników. Obywatel nie dowie się np., jakie wykształcenie czy staż pracy mają członkowie gabinetu politycznego ministra.
Dlaczego? Bo to tajemnica. Sprawa wagi państwowej. A zresztą po co obywatelowi taka wiedza? Jaki zrobi z niej użytek? Lepiej się nie interesować. Najważniejszy jest przecież minister, a nie drugorzędny pracownik jego gabinetu.
Już w Rzymie Juliusz Cezar wiedział, że jego żona musi być poza jakimkolwiek podejrzeniem. Sprowadzając to do realiów współczesnych: polityk powinien być jak żona Cezara. Politycy różnych opcji powtarzają ten frazes jak mantrę. Sęk w tym, że sami budują wokół siebie atmosferę podejrzliwości i nieufności.
Zasłanianie się tajemnicą i odmowa odpowiedzi na pytania postawione przez dziennikarzy słusznie zatem budzi wątpliwości i pytania: co ukrywa minister, dlaczego nie chce ujawnić informacji o ludziach, z którymi współpracuje? Czyżby się czegoś obawiał?
A może pozostało skrzywienie z poprzedniego miejsca pracy – minister Sienkiewicz był przecież przez lata funkcjonariuszem Urzędu Ochrony Państwa. A może z działalności opozycyjnej, gdy obecny minister jako student zajmował się dystrybucją wydawnictw drugiego obiegu?
Niestety w naszej polityce arogancja, buta i lekceważenie wyborców są na porządku dziennym. Przepraszam. Nie zawsze. Przed wyborami politycy potrafią być mili i uprzejmi. Aż do bólu, do obrzydzenia.
Sienkiewicz z arogancji uczynił nawet swój znak rozpoznawczy. W nosie ma nie tylko dziennikarzy – którzy już wcześniej pytali go o zasady zatrudniania współpracowników – ale i posłów. Nie odpowiada na przykład na ich pytania dotyczące katastrofy smoleńskiej. A przyciśnięty do muru kręci.
Może i obecne przepisy w Polsce nie są najlepsze, ale tylko w ich ramach może działać członek demokratycznego rządu. A zdaje się, że Bartłomiej Sienkiewicz zapomina, że ministerstwo nie jest prywatnym ranczem, w którym zatrudnia się kogo chce, na dowolnych zasadach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA