Ryba psuje się od głowy, więc rządy prawa w myśl porzekadła musiałyby się psuć od rządzących. Przykład idzie z góry, a skoro na górze kradną, to i na dole też jakby trochę wolno, a w zgodzie z tradycją szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie.
W zasadzie po słowie wstępu felieton można by zakończyć w poczuciu porozumienia, że wszelkie zło jest winą rządzących. Ale rządy prawa w przeciwieństwie do ryby nie od głowy się psują. Psują się od spodu poprzez nieefektywność wymiaru sprawiedliwości, przyzwolenie społeczne, ale też słabość instytucji obywatelskich czy zachowawczość mediów.