fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Polska się wyludnia

Rzeczpospolita
Podkarpacie, Podlasie, Warmia i Mazury oraz Opolszczyzna — to rejony, skąd ucieka najwięcej osób.
Za granicą przebywa 2 mln Polaków. Z tego 1,56 mln dłużej niż rok – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. – Nie ma większych szans, by ci ludzie wrócili do kraju – ocenia prof. Krystyna Iglicka, demograf, rektor Uczelni Łazarskiego. Tłumaczy, że coraz częściej można za granicą przeżyć, nawet nie posługując się biegle językiem obcym.
To niepokojące dane, zwłaszcza dla tzw. ściany wschodniej. Bo to właśnie z tego regionu wyjeżdża najwięcej osób. Na podstawie danych GUS, który pierwszy raz policzył ubytek ludności w poszczególnych regionach, można wyliczyć, że na pierwszym miejscu pod tym względem jest Opolszczyzna. Za granicą jest 10,7 proc. ludności. – To jednak specyficzne województwo o tradycjach pracy za granicą – tłumaczy prof. Iglicka.
Zaraz za nim znajdują się trzy województwa ściany wschodniej: podlaskie, podkarpackie i warmińsko-mazurskie. Stamtąd wyjechało odpowiednio 9,2 , 8,4 i 7,5 proc. ludności. Na przykład w woj. podkarpackim mieszka 2,13 mln mieszkańców, a opuściło je prawie 180 tys. osób. – Pamiętajmy też, że z tych rejonów dużo młodych ludzi wyjeżdża do większych ośrodków w kraju – dodaje prof. Iglicka.
Michał Czarnik, ekspert do spraw rodziny z Fundacji Republikańskiej wskazuje, że dane GUS potwierdzają, że zwłaszcza ludzie młodzi są grupą społeczną, która nie znajduje w Polsce perspektyw na pracę oraz założenie i utrzymanie rodziny. – Priorytetem władz powinny być działania zmierzające do tego, by ich emigrację ograniczyć, a tych, którzy wyjechali, nakłonić do powrotu.  Radykalnie trzeba likwidować bariery utrudniające młodym dostęp do pracy i rozwoju zawodowego oraz wspierać rodziny z dziećmi – podkreśla Czarnik.
Także prof. Irena Kotowska, demograf z SGH jest zdania, że trzeba tworzyć zachęty, by emigranci wrócili do kraju. – Państwo powinno wysłać bardzo wyraźny sygnał, że docenia młodych – mówi prof. Kotowska. Wskazuje, że musi to być systematyczne, długofalowe działanie. – To nie jest dobra wola rządzących. Jeżeli dalej będą w tym kierunku niewiele robić, rozmiary katastrofy demograficznej i zapaści gospodarczej będą się tylko pogłębiać, a najlepszy kapitał ludzki będzie z Polski nadal odpływał – dodaje Michał Czarnik.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA