Za powołaniem jej na RPO było 59 senatorów, przeciwko zagłosowało 25. Nikt nie wstrzymał się od głosu.

Przypomnijmy, że kadencja obecnego RPO prof. Marcina Wiącka, który objął urząd w 2021 r., kończy się 23 lipca. Nowego RPO powołuje Sejm za zgodą Senatu. Kandydaturę mec. Gregorczyk-Abram na RPO wysunęli posłowie Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Kontrkandydatem był zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość Adam Borowski, opozycjonista z czasów PRL, w III RP związany ze środowiskiem PiS, szef warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”. W ubiegły piątek sejmowa większość udzieliła poparcia dla wyboru Gregorczyk-Abram na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich.

Czytaj więcej

Wybory nowego RPO. Sejm za adwokatką Sylwią Gregorczyk-Abram

Nowa rzecznik praw obywatelskich ujawniła, co będzie jej priorytetem

Przed głosowaniem Sylwia Gregorczyk-Abram wygłosiła przemówienie do senatorów. Zapewniła, że jako rzecznik będzie stawała w obronie wszystkich obywateli, niezależnie od ich przekonań czy barw politycznych. – Urząd RPO powinien być miejscem dialogu – podkreśliła.

Zapowiedziała także, iż będzie się starała, aby zwiększyć dostępność RPO w taki sposób, by mogli z jego pomocy korzystać wszyscy Polacy. Jak zauważyła, RPO ma w Polsce tylko trzy biura, a w jej wschodniej części – nie ma żadnego.

- Od ponad 20 lat zajmuję się ochroną praw człowieka. Nie poznałam jej na konferencjach ani z podręczników. Poznawałam ją na salach sądowych i podczas codziennych spotkań z osobami, których państwo zawiodło - mówiła Gregorczyk-Abram.

Prawniczka powiedziała m.in., że będzie występowała przeciwko przewlekłości postępowań sądowych. - Sąd jest miejscem, w którym państwo składa obywatelom szczególną obietnicę skutecznej ochrony ich praw. Jednak jest ona iluzoryczna, jeśli na prawomocne rozstrzygnięcie obywatel musi czekać kilka, nawet kilkanaście lat. Sama przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka prowadzę sprawę osób, które były krzywdzone seksualnie w dzieciństwie, a na tak zwaną sprawiedliwość, na rozstrzygnięcie sprawy czekają po 14, nawet 17 lat - powiedziała.

Gregorczyk-Abram obiecała także, że szczególną ochroną będzie chciała objąć osoby niepełnosprawne i te w podeszłym wieku.

Czytaj więcej

Pięć największych wyzwań dla nowego rzecznika praw obywatelskich

Po wystąpieniu Gregorczyk-Abram senatorowie zadawali jej pytania. Senator Anna Bogucka (PiS) chciała wiedzieć, czy mecenaska, która angażowała się politycznie „po jednej stronie sporu politycznego, przeciwko rządom zjednoczonej prawicy”, będzie w stanie wzbudzić zaufanie wszystkich obywateli.

Prawniczka odparła, że ona zawsze stawała „w obronie konkretnych wartości konstytucyjnych”. - Dla mnie nie było to zaangażowanie po żadnej stronie politycznej, chociaż wiem, że na fali rosnącej polaryzacji i tego, że wszystko - nawet koszulka z konstytucją czy hasło konstytucja - jest kojarzone politycznie, jest to tak widziane - zaznaczyła.

Z kolei senator Marek Komorowski (PiS) chciał wiedzieć, czy Gregorczyk-Abram podważa status sędziów w Polsce. To pytanie padło zresztą kilkukrotnie. Mecenaska odparła, że formułuje „różne twierdzenia dotyczące chociażby statusu osób powołanych przez tak zwaną nową Krajową Radę Sądownictwa, nie tylko na podstawie orzeczeń europejskich trybunałów, ale także sądów polskich” i nie jest to dla niej „podważanie statusu”. - Dla mnie to jest fundamentalna obrona interesów, w tym przypadku jeszcze moich klientów, którzy wchodzą na salę sądową – powiedziała.

Senator Adam Bodnar, były RPO, zwrócił m.in. uwagę na to, że zmienia się „otoczenie instytucjonalne rzecznika, ponieważ to już nie jest tylko Rzecznik Praw Obywatelskich, ale też Rzecznik Praw Dziecka, mamy też inne instytucje, są pomysły na jeszcze kolejne, (…) które wykonują pewne funkcje, które się mogą krzyżować”. - Wydaje mi się, że to jest jedno z większych wyzwań obecnie dla rzecznika praw obywatelskich, jak wykonywać te zadania w (tej) sytuacji – powiedział w Senacie.

Podkreślił także, że „pani mecenas osobiście udowodniła swoją pracą przez wiele lat, że posiada niezwykłą wrażliwość na prawa człowieka, że ma coś bardzo takiego wyjątkowego w świecie prawniczym, a mianowicie bardzo kreatywne podejście do wykorzystywania instrumentów prawnych, jeżeli chodzi o pracę na rzecz ochrony praw i wolności jednostki”.

Kim jest Sylwia Gregorczyk-Abram

Kiedy w piątek sejmowa większość poparła wybór mec. Sylwii Gregorczyk-Abram na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, premier Donald Tusk stwierdził, że adwokatka „z całą pewnością” uzyska też zgodę Senatu w dwuetapowej procedurze wyboru RPO.

- Pani mecenas jest osobą, która działała publicznie nie ze względów polityczno-partyjnych, tylko ze względu na swoje bardzo głęboko wyznawane przekonania o prawach człowieka, o niezależności systemu sprawiedliwości. Jest naprawdę kandydatem wyjątkowo kompetentnym zarówno jeśli chodzi o wiedzę prawniczą, jak i standardy moralno-etyczne. Jestem przekonany, że to bardzo dobry wybór - powiedział szef rządu.

W środę wieczorem Senat wyraził zgodę na powołanie Sylwii Gregorczyk-Abram na urząd RPO.

W Sejmie jej kandydaturę na to stanowisko wysunęły kluby parlamentarne Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Kontrkandydatem był zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość Adam Borowski, opozycjonista z czasów PRL, w III RP związany ze środowiskiem PiS, szef warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”.

Urodzona w 1982 r. adwokatka, obrończyni praw człowieka i praworządności, Gregorczyk-Abram jest absolwentką prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończyła też Centrum Studiów Prawa Amerykańskiego, studia podyplomowe z zakresu prawa medycznego, bioetyki i socjologii medycyny na Uniwersytecie Warszawskim oraz prawa karno-skarbowego i gospodarczego na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2010 r. została wpisana na listę adwokatów w Izbie Adwokackiej w Warszawie.

Jest współzałożycielką inicjatywy Wolne Sądy, powstałej w 2017 r. na fali protestów społecznych w obronie niezależności Sądu Najwyższego (pozostaje członkinią jej zarządu), Komitetu Obrony Sprawiedliwości i członkinią zarządu Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy.

W maju 2025 r. została przewodniczącą komisji do spraw wyjaśnienia mechanizmów represji wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego oraz działaczy społecznych w latach 2015-2023, działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości.

Gdy miesiąc wcześniej zapowiedziano jej powołanie, prawniczka stwierdziła, że powstanie komisji było moralnym obowiązkiem państwa.

– To, co się działo, to nie były jednostkowe przypadki. To był systemowy atak na społeczeństwo obywatelskie, żeby zgasić jego ducha i wprowadzić efekt mrożący, zastraszający — powiedziała.

Jak zwrócili uwagę zgłaszający jej kandydaturę na RPO, mec. Gregorczyk-Abram ma doświadczenie w strategicznych postępowaniach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

„Prowadzone przez nią postępowania doprowadziły m.in. do wydania przez ETPCz środków tymczasowych wstrzymujących działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz nakazujących umożliwienie wykonywania obowiązków przez prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego” – napisali posłowie w uzasadnieniu kandydatury przedłożonym Sejmowi.

Na swoje 20-letnie doświadczenie w ochronie praw człowieka adwokatka wskazywała podczas rozpatrywania jej kandydatury przez Sejm w tym tygodniu.

– Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest kolejnym urzędem. Jest dopełnieniem systemu ochrony praw człowieka. Jest po to, aby pomiędzy konstytucyjną obietnicą ochrony praw i wolności a doświadczeniem obywatela nie powstawała przepaść – podkreśliła podczas przesłuchania publicznego kandydatów na RPO.

Swoją wizję urzędu przybliżyła też w kwestionariuszu Inicjatywy „Nasz Rzecznik”, która zrzesza blisko 170 organizacji społecznych. Wspólnie przyglądały się one kandydatom na RPO.

„Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich jest konstytucyjnym strażnikiem praw i wolności jednostki. Jego siłą są niezależność, profesjonalizm, wiarygodność oraz zdolność do skutecznego działania ponad bieżącymi sporami politycznymi. O skuteczności Rzecznika nie decyduje liczba wystąpień czy prowadzonych postępowań, ale rzeczywisty wpływ na poprawę sytuacji obywateli oraz zdolność do rozwiązywania problemów prowadzących do naruszeń ich praw” – napisała w pierwszych słowach tej ankiety.

Mec. Gregorczyk-Abram angażuje się w sprawy osób z niepełnosprawnościami. Wielokrotnie odwoływała się do osobistego doświadczenia – mamy dziecka z niepełnosprawnością. Jak cytuje Inicjatywa „Nasz Rzecznik”, prawniczka powiedziała m.in., że „osobiście przeszła przez piekło walki o podstawowe prawa (dziecka – PAP) w szkole publicznej”.

„To osobiste doświadczenie jest dla niej unikalnym filtrem, który pozwala lepiej dostrzec systemowe luki. Jako kandydatka na urząd RPO chciałaby, by Biuro Rzecznika dawało profesjonalne wsparcie także rodzicom, którzy w starciu z machiną państwową czują się często całkowicie osamotnieni” – podsumowała jej słowa Inicjatywa.

Środowisko PiS sprzeciwiało się kandydaturze Sylwii Gregorczyk-Abram

„To osoba skompromitowana i skrajnie upolityczniona, która powinna stanąć przed wymiarem sprawiedliwości za to wszystko, a nie dostawać jeszcze laury w postaci RPO” – powiedział w „Do Rzeczy” o Sylwii Gregorczyk-Abram Marcin Warchoł, poseł PiS, były wiceminister i minister sprawiedliwości.

Po piątkowej decyzji Sejmu prawniczka odniosła się w rozmowie z mediami do zarzutów o upolitycznienie swojej działalności. - Jestem adwokatką, która wielokrotnie reprezentowała osoby o odmiennych poglądach politycznych, odmiennym patrzeniu na życie (...). Nigdy nie wpłynęło to na mój sposób działania, nigdy nie przesłoniło mi tego, co najważniejsze czyli obrony ich praw i wartości. Tak jest z urzędem RPO - podkreśliła.

A zanim doszło do rozstrzygnięcia w Sejmie, na łamach „Gazety Wyborczej” głos zabrała pierwsza RPO, prof. Ewa Łętowska.

„Przyszły rzecznik powinien być jednak bardziej prawnikiem niż działaczem, bo – wedle mnie przynajmniej – wiedza fachowa może legitymizować jego działania wobec zachłanności polityki. No i jak to z marszałkowskimi nominacjami u Napoleona: kandydat musi mieć dużo szczęścia” – napisała.

Kto może zostać Rzecznikiem Praw Obywatelskich

Zgodnie z przepisami ta sama osoba nie może być rzecznikiem więcej niż przez dwie kadencje – jedna trwa pięć lat. Kadencja obecnego RPO prof. Marcina Wiącka, który objął urząd w 2021 r., kończy się 23 lipca.

Rzecznikiem może być obywatel polski wyróżniający się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną.

Powołuje go Sejm za zgodą Senatu na wniosek marszałka Sejmu albo grupy 35 posłów. Kandydatura przyjmowana jest bezwzględną większością głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Senat nie dokonuje samodzielnego wyboru RPO, lecz wyraża zgodę (bądź jej odmawia) na kandydata wybranego wcześniej przez Sejm. Senatorowie głosują nad kandydaturą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Według ustawy RPO stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji RP oraz w innych aktach normatywnych, w tym również na straży realizacji zasady równego traktowania. W sprawach o ochronę wolności i praw człowieka i obywatela RPO bada, czy wskutek działania lub zaniechania organów, organizacji i instytucji obowiązanych do przestrzegania i realizacji tych wolności i praw nie nastąpiło naruszenie prawa, a także zasad współżycia i sprawiedliwości społecznej.

Pierwszym RPO była prof. Ewa Łętowska, powołana przez Sejm 19 listopada 1987 r. Funkcję tę pełnili następnie: prof. Tadeusz Zieliński, prof. Adam Zieliński, prof. Andrzej Zoll, dr Janusz Kochanowski, dr hab. Irena Lipowicz, prof. Adam Bodnar oraz prof. Marcin Wiącek.

Czytaj więcej

Prof. Wiącek oddaje urząd RPO. „Udało się zbudować wizerunek instytucji niezależnej”