fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowy styl życia

Zbędne kilogramy grożą bezpłodnością

stock.adobe.com
Otyłość, niewłaściwa dieta, zanieczyszczenie środowiska to czynniki, które mogą mieć wpływ na skrócony czas płodności.

Nawet dwa miliony gotowych do wzrostu komórek jajowych – z takim „rozrodczym bagażem” rodzą się dziewczynki. Ta pula to tak zwana rezerwa jajnikowa. W chwili pojawienia się pierwszej miesiączki u zdrowych Polek około 12.–13. roku życia – jest już ich „zaledwie” ok. 400 tys. Każda miesiączka to strata kolejnych komórek. Po trzydziestce obniżanie się rezerwy jajnikowej przyspiesza. Definitywny koniec następuje w chwili menopauzy. Zanim to jednak nastąpi, posiadana pula rozrodcza powinna starczyć jej aż do momentu założenia rodziny.

Proces ten może zaburzyć przedwczesne dojrzewanie, ale też przedwczesne wygaśnięcie funkcji jajnika. Wczesna miesiączka w połączeniu z późnym macierzyństwem może przyczynić się do trudności w zajściu w ciążę.

Co może powodować wcześniejsze dojrzewanie płciowe kobiet? W części przypadków są to nieprawidłowości genetyczne, problemy z nadnerczami lub jajnikami, przysadką mózgową. Jednak przekrojowe badania epidemiologiczne wskazują również na przyspieszony początek dojrzewania u dziewcząt. – Wysokoenergetyczna, przetworzona dieta, brak ruchu, zaburzenia snu, insulinooporność, to wszystko może prowadzić do zaburzeń owulacyjnych. Istnieje 1 proc. kobiet, które doświadczają przedwczesnej menopauzy: tj. przed 40. rokiem życia, a często ok. 28 roku życia przestają miesiączkować – tłumaczy prof. Robert Jach, kierownik Oddziału Klinicznego Endokrynologii Ginekologicznej i Ginekologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Gromadząca się tkanka tłuszczowa wpływa na większe ilości leptyny, tzw. hormonu sytości. Oddziałuje on na oś podwzgórze-przysadka-gonady, co przypuszczalnie powoduje przyspieszenie dojrzewania u otyłych dziewcząt.

Jak dodaje prof. Jach, topniejąca wcześniej rezerwa jajnikowa może się nałożyć na wynikające ze zmian kulturowych późniejsze macierzyństwo, skutkuje trudnościami w zajściu w ciążę.

Zdaniem lekarza moment, kiedy warto zadać sobie to pytanie, wypada koło 30. roku życia. – Brak ciąży, mimo starań, zaburzenia miesiączkowania to sygnał, że warto sprawdzić poziom rezerwy jajnikowej. Tym bardziej że jej zmniejszony poziom, wygasanie jajników, może świadczyć o toczącym się stanie chorobowym – tłumaczy prof. Robert Jach.

Jest kilka badań, które mogą ocenić poziom płodności kobiety. – Pośrednio możemy to sprawdzić w badaniu ultrasonograficznym AFC (ang. Antral Follicle Count), na podstawie którego szacujemy liczbę pęcherzyków antralnych, które wzrastają i przekształcają się później w dojrzałą komórkę jajową. Dzięki temu możemy oszacować, ile jeszcze tych owulacji może być.

Istnieje też możliwość zmierzenia poziomu FSH (hormon folikulotropowy) lub modne od kilku lat oznaczanie stężenia hormonu AMH (Hormon antymüllerowski) – wyjaśnia ginekolog. – Uważa się, że to najbardziej czuły i swoisty test oceniający rezerwę jajnikową, ale nie do końca można się z tym zgodzić. Faktycznie, stężenie osoczowe tego hormonu koreluje z liczbą pęcherzyków jajnikowych. Ale nie każdy z tych pęcherzyków zostanie zrekrutowany i nie każdy zakończy się owulacją. Dlatego uzyskany wynik może być w rzeczywistości niższy – podsumowuje specjalista.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA