fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Kontrowersyjny onkologiczny pilotaż jednak rusza od stycznia

Adobe Stock
Łamanie dwóch ustaw – o świadczeniach opieki zdrowotnej i o prawach pacjenta – zarzucają lekarscy związkowcy i część organizacji pacjentów pilotażowi sieci onkologicznej, który rusza 1 stycznia.

Miała być centralizacja leczenia zabiegowego i decentralizacja radio- i chemioterapii tak, by można je było przyjmować jak najbliżej miejsca zamieszkania. Duże, referencyjne ośrodki miały koordynować leczenie, a mniejsze działać pod ich dyktando. Wszystko dla dobra pacjenta. Założenia rozminęły się jednak z rzeczywistością i Pilotaż Krajowej Sieci Onkologicznej, czyli koordynowanej opieki nad chorymi na nowotwory, która, jak tłumaczył minister zdrowia Łukasz Szumowski, zakłada „prowadzenie pacjenta za rękę przez system diagnostyki, terapii i z powrotem", spotkał się z ostrą krytyką części lekarzy, środowisk pacjentów i towarzystw naukowych.

Najwięcej kontrowersji budzi wybór ośrodków, w których zostanie przeprowadzony. Z Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu pochodzą bowiem autorzy założeń pilotażu. Eksperci nie rozumieją, dlaczego na drugi ośrodek również wybrano centrum onkologii - Świętokrzyskie Centrum Onkologii w Kielcach, a nie np. ośrodek kliniczny.

Zdaniem części ekspertów pilotaż, który z miesięcznym poślizgiem startuje w województwach dolnośląskim i świętokrzyskim, w obecnym kształcie może szkodzić chorym.

O wstrzymanie prac nad pilotażem zaapelował w połowie grudnia m.in. Związek Zawodowy Anestezjologów (ZZA), tłumacząc, że projekt rozporządzenia dotyczącego pilotażu wprowadza niepotrzebną biurokrację, zmniejsza efektywność leczenia, a pacjentom zabiera, gwarantowaną przez ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, możliwość wyboru ośrodka ograniczając ją do „podmiotów leczniczych wybranych w sposób arbitralny i nieprzejrzysty". Anestezjologów szczególnie zaniepokoiło, że „kontrowersyjny pilotaż zostanie zrealizowany kosztem innych świadczeń finansowanych z Narodowego Funduszu Zdrowia", co powoduje nierówny dostęp do leczenia. W projekcie zabrakło im także „merytorycznego uzasadnienia, dlaczego wojewódzkie ośrodki koordynujące będą w ramach leczenia onkologicznego realizowanego w trybie hospitalizacji za udzielanie świadczeń z onkologii uzyskiwały wycenę wyższą o 35 proc.".

ZZA konkluduje, że rozwiązanie nie jest transparentne i zmusza NFZ do nierównego traktowania świadczeniodawców ze względu na strukturę organizacyjną, co jest sprzeczne z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Zdaniem anestezjologów, pilotaż w ogóle nie powinien być prowadzony na Dolnym Śląsku, bo „autor koncepcji pilotażu reprezentuje Dolnośląskie Centrum Onkologii, które jest potencjalnie największym beneficjentem programu".

10 grudnia apel do ministra zdrowia o zaniechanie prac nad projektem wystosowały 23 organizacje: m.in. towarzystwa naukowe (Polskie Towarzystwo Kardio- i Torakochirurgów, Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, Polskie Towarzystwo Badań nad Rakiem Piersi, Towarzystwo Chirurgów Polskich), troje konsultantów krajowych: w dziedzinie chorób płuc – prof. Halina Batura-Gabryel, w dziedzinie radioterapii onkologicznej – prof. Rafał Dziadziuszko i w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej – prof. Tomasz Grodzki. Przyłączyły się do nich stowarzyszenia pacjentów: Polskie Amazonki – Ruch Społeczny i Mężczyzn z Chorobami Prostaty „Gladiator" oraz fundacje na rzecz pacjentów.

„Wdrożenie rozwiązania w obecnej formie stanowi zagrożenie dla funkcjonowania i rozwoju systemu opieki onkologicznej w Polsce" – napisali w apelu. Ich zdaniem nieuzasadnione jest oparcie opieki onkologicznej wyłącznie na centrach onkologii, bez uwzględnienia różnorodności i roli innych ośrodków (w tym szpitali klinicznych) oraz ich specyfiki w leczeniu nowotworów. Również ich zdaniem pilotaż w obecnym kształcie obarczony jest wysokim stopniem zbiurokratyzowania i zbędnej sprawozdawczości.

Pilotaż pierwotnie miał ruszyć już w grudniu. Zablokowały go między innymi liczne głosy krytyki, które napłynęły w toku konsultacji publicznych.

Podczas specjalnego posiedzenia Sejmowej Komisji Zdrowia wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski przekonywał, że resort uwzględnił 80 proc. uwag złożonych w toku konsultacji – rozszerzył krąg pacjentów o tych bez karty diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO), czyli „zielonej karty" dającej pierwszeństwo w kolejce do diagnostyki i terapii, zmienił mierniki i zasady tworzenia wielospecjalistycznych zespołów terapeutycznych.

Podkreślał, że projekt poparła Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych (PKPO) oraz ośrodków, które w toku konsultacji zgłosiły szereg uwag, m.in. Dolnośląskiego Ośrodka Chorób Płuc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA