fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Makijaż permanentny: kosmetyczka powinna bezwzględnie przerwać zabieg, jeśli klientka nie współpracuje - wyrok

AdobeStock
Wykonująca makijaż permanentny kosmetyczka powinna bezwzględnie przerwać zabieg, jeśli klientka z nią nie współpracuje. Jeśli tego nie zrobi, ryzykuje konieczność zapłaty odszkodowania i zadośćuczynienia.

Karolina L. zamówiła makijaż permanentny oczu i ust w „Studiu V" należącym do Teresy K. Zabieg polega na wprowadzaniu pigmentu do naskórka za pomocą mikronakłuć igłą, podobnie jak w tatuażu. W przypadku górnych kresek oczu, taki zabieg jest bardzo trudny do wykonania, wymaga doświadczenia i pewnej ręki.

Karykaturalne oczy i usta

Karolinie L. makijaż permanentny wykonała pracująca w „Studiu V" córka właścicielki – Patrycja K. Młoda dziewczyna właśnie kończyła kurs wykonywania takiego makijażu. Karolina L. była jej pierwszą klientką. Za trzy wizyty zapłaciła 300 zł.

Czytaj także: Cena za wykrzywione usta w salonie kosmetycznym

W trakcie zabiegu Patrycja K. często zwracała klientce uwagę, aby się nie ruszała i odpowiednio trzymała głowę. Jednak Karolina L. nie mogła wytrzymać z bólu. Poruszała głową, mocno zaciskała łzawiące oczy. Efekt był daleki od jej oczekiwań: po obu stronach oczodołów miała ciemnoszare plamy powstałe w wyniku niekontrolowanego uderzenia igłą z barwnikiem w skórę poza obrębem wykonywanego zabiegu, linie kresek na oczach i ustach były przerysowane, na oczach dodatkowo rozmyte. Wszystko razem powodowało, że zabieg – zamiast podkreślić urodę kobiety, sprawił, że twarz zyskała karykaturalny wygląd.

Karolina L. czuła się oszpecona, wstydziła się wyglądu, zwłaszcza, że ludzie pytali, co jej się stało. Efekt zabiegu nie podobał się także mężowi. Z powodu złego samopoczucia i przygnębienia kobieta zażywała leki uspokajające i korzystała z pomocy psychologa. Jak się dowiedziała, usunięcie źle rozmieszczonego pigmentu z twarzy jest możliwe, ale wymaga kosztownych zabiegów.

Karolina L. postanowiła walczyć o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Pozwała do sądu Teresę K. jako osobę, która odpowiada za szkodę wyrządzoną przez swojego pracownika.

Matka odpowie za partactwo córki

Sąd Rejonowy w Bełchatowie powołał biegłych z zakresu kosmetologii. Uznali oni, że zabieg u Karoliny L. został wykonany niepoprawnie. Kosmetyczka popełniła błąd, godząc się na nadmierne narysowanie konturu ust, tak że pigment przechodził z czerwieni wargowej na skórę właściwą. Poza tym kosmetyczka powinna bezwzględnie przerwać zabieg, skoro klientka nie była w stanie współpracować, ruszała się i łzawiła. W ocenie biegłych do błędu doszło z powodu braku doświadczenia kosmetyczki oraz braku zdecydowanych kroków – przerwania zabiegu.

Zdaniem ekspertów Karolina L. powinna teraz poddać się serii zabiegów laserowego usunięcia pigmentu. Ich ilość i koszt zależy od kilku czynników: predyspozycji klienta, użytego pigmentu, głębokości wprowadzenia barwnika. W przypadku Karoliny L. usunięcie źle wykonanego makijażu permanentnego może kosztować od 2 do nawet 4 tys. zł.

Sąd uznał, że Patrycja K. i Teresa K. są osobami, o których mowa w art. 430 kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem, kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności. Sądy stoją na stanowisku, że nawet pewna samodzielność podmiotu, któremu powierzono wykonanie czynności, nie wyłącza istnienia stosunku podległości.

W tej sprawie sąd nie miał wątpliwości co do winy Patrycji K. – Samo przystąpienie do wykonywania makijażu permanentnego, jeszcze przed zakończeniem kursu mającego przygotować do wykonywania takich zabiegów, było lekkomyślne. Niezależnie od tego zawinione zachowanie podczas zabiegu polegało na tym, że kosmetyczka powinna go bezwzględnie przerwać w przypadku, gdy klientka nie współpracowała oraz na niekontrolowanym wprowadzaniu pigmentu wokół oczu i przerysowaniu ust – stwierdził sąd I instancji.

Jednak rozmiar krzywdy Karoliny L. był w jego ocenie umiarkowany, dlatego przyznał jej 2300 zł zadośćuczynienia.

– Powódka doznała oszpecenia, jednak nie było ono drastyczne, możliwe było także pewne poprawienie wyglądu odpowiednim makijażem, a przede wszystkim – pogorszenie wyglądu twarzy jest odwracalne – argumentował sąd.

Przyznane odszkodowanie wyniosło tylko 1500 zł. Sąd zaznaczył, że choć minimalne koszty usunięcia nieudanego makijażu są wyższe, to nie mógł zasądzić ponad żądanie wskazane w pozwie.

Nie trzeba psychologa

Orzeczenia zaskarżyły obie strony. Teresa K. w swojej apelacji, m.in. podważała kompetencje biegłych, a także ustalenie przez sąd, że Patrycja K. wykonała zabieg przed ukończeniem kursu. Kwestionowała też zasadność i wysokość zadośćuczynienia wskazując, że jest ono rażąco zawyżone. Była gotowa zapłacić z tego tytułu najwyżej 500 zł. Jej zdaniem nie przedstawiono opinii psychologa dowodzącej pogorszenia się samopoczucia psychicznego powódki.

Z kolei Karolina L. uważała, że przyznane zadośćuczynienie jest za niskie i za swoje krzywdy powinna otrzymać 5 tys. zł.

W wyroku z 29 czerwca 2017 r. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim przypomniał, że zadośćuczynienie nie może być symboliczne, dla osoby pokrzywdzonej musi zawsze stanowić ekonomicznie odczuwalną wartość. Nie zgodził się też z zarzutem słabych dowodów na krzywdę Karoliny L.

– Nie trzeba być psychologiem, aby stwierdzić, iż kobiety – niezależnie od wieku – do wyglądu przywiązują bardzo dużą wagę. Makijaż permanentny jest dosyć specyficznym, inwazyjnym, wąsko specjalistycznym zabiegiem. Jego celem jest podkreślenie atutów urody, a wykonany prawidłowo powinien wyglądać naturalnie i nie wykazywać cech przerysowania. Tymczasem u powódki został wykonany wyjątkowo niedbale. Mając na uwadze okoliczności, w jakich doszło do dolegliwości bólowych u powódki, a także niewątpliwy fakt oszpecenia jej twarzy, zasądzone przez sąd I instancji zadośćuczynienie jawi się jako rażąco zaniżone w stosunku do doznanej krzywdy co uzasadnia częściowe uwzględnienie apelacji powódki – uznał sąd okręgowy podwyższając zadośćuczynienie do 3,5 tys. zł.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt:II Ca 383/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA