fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Rekordowe zadośćuczynienia za błędy przy porodzie

123RF
Zasądzeniem rekordowego odszkodowaniem zakończył się proces w sprawie nieprawidłowego przeprowadzenia porodu w jednym z mazowieckich szpitali.

Sprawę opisała w środę na łamach portalu RynekZdrowia.pl mec. Jolanta Budzowska, która reprezentowała rodzinę uchodźców: niepełnosprawnego dziecka i jego rodziców.

Ciąża emigrantki przebiegała prawidłowo. W trakcie porodu zapis monitoringu KTG zaczął się pogarszać. Lekarz, tzw. młodszy dyżurny zwrócił się do swojego zwierzchnika o konsultację i zgodę na wykonanie cesarskiego cięcia, ale zgody takiej nie otrzymał.

Szef dyżuru zdecydował o kontynuacji porodu siłami natury, i forsował tę metodę mimo, że zapis tętna płodu pozwalał stwierdzić, że dziecko umiera w łonie matki.

Jak relacjonuje w swoim artykule mec. Budzowska, ostatecznie dziecko zostało wydobyte za pomocą kleszczy, w stanie zamartwicy (0 punktów w skali Apgar); wymagało reanimacji, intensywnej terapii, a później wielokierunkowego leczenia i rehabilitacji.

Na skutek błędów przy porodzie dziewczynka została dzieckiem głęboko niepełnosprawnym fizycznie i intelektualnie: nie chodzi, nie siedzi samodzielnie, nie odwraca się na boki, nie mówi i wymaga karmienia przez sondę.

Postępowanie dowodowe potwierdziło, że wyłączną winę za stan dziecka ponosi pozwany szpital, a sąd zasądził na rzecz dziecka zadośćuczynienie w kwocie 400 tys. zł, a na rzecz matki i ojca dziecka odpowiednio - 70 tys. zł i 30 tys. zł (a ponadto odszkodowanie i rentę).

W poniedziałek 18 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt VI ACa 1405/14) podniósł wysokość zadośćuczynienia do 1,2 mln zł dla dziecka, a dla rodziców do 300 tys. zł i 200 tys. zł.

Sąd uznał za słuszne zasądzenie zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych członków rodziny, w której relacje zostały zaburzone wskutek spowodowania poważnego uszczerbku na zdrowiu dziecka

Zdaniem eksperta

Myślę, że wszyscy prawnicy powinni zrobić ukłon w stronę Pani mecenas Jolanty Budzowskiej oraz mecenas Karoliny Kolary (osób, które przekonały sąd do przyznania zadośćuczynienia dla poszkodowanych w tej sprawie). To wielki sukces, bowiem wyrok niewątpliwe będzie miał ogromny wpływ na dalszy kierunek rozwoju ochrony dóbr osobistych w Polsce.

Przyznawanie zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych członków rodziny, a więc osób pośrednio poszkodowanych, było dotychczas mocno kontrowersyjne. Wielokrotnie sądy oddalały żądania poszkodowanych w tym przedmiocie stwierdzając, że tylko bezpośrednio poszkodowanym należy się rekompensata za ból i cierpienie. Warto odwołać się tutaj do zmian wprowadzonych w 2008 r. przez polskiego ustawodawcę, który zdecydował o możliwości wynagradzania krzywdy osób, które utraciły najbliższych członków rodziny. Myślę, że niniejsza sprawa to kolejny kamień milowy na drodze zmian, bowiem w dalszym ciągu wielu poszkodowanych nie otrzymuje należnej rekompensaty.

Należy przy tym zwrócić uwagę, że pomimo tendencji wzrostowej wypłacanych świadczeń dla osób poszkodowanych dotychczas sądy dość zachowawczo podchodziły do kwestii wynagrodzenia szkód niemajątkowych. Pokuszę się o stwierdzenie, że orzeczenie zostało wydane w dobrym momencie. W najbliższym czasie Urząd Komisji Nadzoru Finansowego wyda rekomendacje dla zakładów ubezpieczeń w przedmiocie zasad rekompensaty szkód niemajątkowych. Moim zdaniem kwota zadośćuczynienia przyznana przez Sąd Apelacyjny w Warszawie będzie dobrym wstępem do dyskusji nad założeniami tego projektu.

Chciałbym, żeby poszkodowani zawsze byli reprezentowani przez specjalistów, którzy będą walczyć o ich słuszne prawa. Chodzi przecież o to, aby każdy zawsze mógł uzyskać należną mu rekompensatę.

Jacek Miłaszewski - absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu; autor bloga prawniczego o zadośćuczynieniu dla osób poszkodowanych www.przepraszamNIEwystarczy.pl

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA