fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Serce cukrzyka pod ochroną: pomóc mogą leki

Adobe Stock
Według największych towarzystw naukowych celem leczenia cukrzyka powinno być nie tylko obniżanie poziomu cukru we krwi, ale też redukcja ryzyka sercowo-naczyniowego. Niestety leki, które ją zapewniają, nie doczekały się jeszcze refundacji.

Na 422 miliony osób ocenia liczbę wszystkich cukrzyków Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Ta pierwsza choroba niezakaźna, uznana przez WHO za epidemię, zbiera śmiertelne żniwo głównie z powodu powikłań sercowo-naczyniowych, neurologicznych i nefrologicznych. W 2016 r. była przyczyną śmierci 1,6 mln ludzi na świecie.

Skutki cukrzycy są też coraz bardziej dotkliwe dla Polaków. Zgodnie z najnowszym artykułem naukowców z kilku najważniejszych ośrodków w Polsce, opublikowanym w czasopiśmie naukowym „Diabetic Medicine” i zatytułowanym „Rozpowszechnienie cukrzycy w Polsce: analiza łączona na podstawie baz danych” („Prevalence of diabetes in Poland: a combined analysis of national databases”), w Polsce mieszka dziś 2 mln 160 tys. chorych na cukrzycę, z czego 1 mln 210 tys. to kobiety, a 950 tys. mężczyźni.

Opublikowany pięć lat temu raport „Cukrzyca. Ukryta pandemia. Sytuacja w Polsce”, który po raz pierwszy pokazywał koszty absenteizmu (absencji w pracy) i prezenteizmu (braku efektywności pracownika z powodu choroby), ujawnił, że koszty pośrednie cukrzycy w Polsce mogą sięgać nawet 12 mld zł rocznie, jeśli do wydatków na leczenie dodać utraconą produktywność w pracy. Bez niej, ale z uwzględnieniem zgonów, ta suma wynosi 9 mld zł.

Według najnowszego raportu „Cukrzyca – Gdzie jesteśmy? – Dokąd zmierzamy?” koszty samego leczenia cukrzycy i jej powikłań wynoszą dziś 7 mld zł, a do 2030 r. ulegną podwojeniu. Raport wskazuje, że leczenie powikłań pochłania połowę kosztów leczenia, a niemal 70 proc. z nich dotyczy natomiast powikłań sercowo-naczyniowych.

– Cukrzyca sama w sobie jest czynnikiem ryzyka powikłań sercowo-naczyniowych, a hospitalizowani chorzy kardiologicznie są z natury chorymi podwyższonego ryzyka. W cukrzycy wzrasta też ryzyko niewydolności nerek – tłumaczy prof. Piotr Ponikowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Dodaje, że na cukrzycę cierpi zwykle nawet ponad połowa pacjentów leżących na oddziałach kardiologicznych. – Z perspektywy kardiologów głównym celem leczenia chorych na cukrzycę powinna być redukcja ryzyka sercowo-naczyniowego. Pomagają w tym nowoczesne leki, które coraz powszechniej stosujemy u pacjentów szpitalnych, a kiedy lekarz pierwszego kontaktu widzi, że pacjent dostał w szpitalu konkretny lek, zwykle go nie zmienia – tłumaczy prof. Ponikowski.

 Kłopot w tym, że najnowocześniejsze leki z grupy flozyn, które mają udokumentowane działanie kardioprotekcyjne, a więc chroniące serce, nie są w Polsce refundowane. – Choć, jak pokazały wyniki badania CANVAS z kanagliflozyną, badania DECLARE TIMI-58 z dapagliflozyną i EMPA-REG z empagliflozyną, leki z grupy flozyn istotnie zmniejszają ryzyko sercowo-naczyniowe u chorych z cukrzycą, w Polsce pacjenci nadal muszą kupować je w pełnej cenie. Tymczasem zgodnie z najnowszymi wytycznymi Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (AHA) i Europejskiego Towarzystwa Badań nad Cukrzycą (EASD) celem leczenia chorych na cukrzycę jest nie tylko obniżenie poziomu cukru we krwi, ale uniknięcie powikłań sercowo-naczyniowych i wydłużenie życia pacjenta.

 Lekarze uważają, że optymalnie byłoby, gdyby leki zostały zrefundowane dla wszystkich pacjentów, a jeżeli nie jest to możliwe, refundacją należy objąć przynajmniej wąską grupę chorych, u których zastosowanie flozyn wiązałoby się z największą korzyścią kliniczną. Mają też nadzieję, że w miarę możliwości finansowych NFZ i obniżania się kosztów innowacyjnych technologii medycznych po wygaśnięciu ich patentów będzie można tę populację rozszerzyć. 

 Zdaniem ekspertów dostęp do nowoczesnych leków powinien iść w parze z odpowiednią opieką lekarską. Dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego uważa, że chory na cukrzycę powinien mieć raz w roku zagwarantowaną w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia kontrolną wizytę diabetologiczną.

– Raz do roku diabetolog powinien zweryfikować poprawność leczenia i ocenić stopień bądź ryzyko powikłań, które generują olbrzymie koszty dla systemu. Porada pomoże zweryfikować jakość leczenia w podstawowej opiece zdrowotnej i sprawi, że każdy pacjent otrzyma indywidualny plan leczenia dostosowany m.in. do jego wieku, poziomu glikemii, rodzaju powikłań, trybu życia czy charakteru pracy – tłumaczy dr Jerzy Gryglewicz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA