fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Prezes Agencji Rezerw Materiałowych: Mamy respiratory, będą szczepienia

materiały prasowe
Wiosna i to, co jest dzisiaj, to dwie różne historie – mówi Michał Kuczmierowski, prezes Agencji Rezerw Materiałowych.

To Agencja Rezerw Materiałowych wyposażyła w sprzęt Szpital Narodowy?

Tak jest. ARM wyposażyła w niezbędny sprzęt szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym. Podobnie jak w tej chwili wyposaża 30 innych szpitali tymczasowych w całym kraju. Każdorazowo dostarczamy do tych szpitali niezbędne wyposażenie - respiratory, kardiomonitory, pompy infuzyjne, całe specjalistyczne wyposażenie medyczne wspierające leczenie Covid-19. Zapotrzebowanie uzgadniamy też ze szpitalami nadzorującymi, bo każdy szpital tymczasowy podlega pod wybrany szpital regularny, który przejmuje nad nim merytoryczną opiekę i nadzór. W szpitalu na Stadionie Narodowym jest około 40 respiratorów i 160 kardiomonitorów, łóżka specjalistyczne i cały sprzęt do diagnostyki, tomograf komputerowy, aparaty USG, rentgeny. Oprócz tego środki ochrony osobistej. To wszystko przechodziło przez Agencję, to my robiliśmy zakupy. W podobnym standardzie wyposażone są szpitale tymczasowe w całej Polsce. Trzeba przy tym pamiętać, że szpitale te mają charakter pomocniczy. Mają odciążać w walce z Covid-19 szpitale regularne.

I nie obsługują trudnych przypadków?

Z założenia. Bo są profilowane jako szpitale covidowe, głównie ukierunkowane na leczenie chorób płuc. W związku z tym, jeśli są przypadki wymagające specjalistycznej aparatury związanej z leczeniem układu krążenia czy innych chorób towarzyszących, to po prostu szpitale tymczasowe, nie zastąpią tu szpitali regularnych. I takie ciężkie, złożone przypadki właśnie tam powinny być obsługiwane.

Mówi pan, że ARM wyposaża w sprzęt 30 szpitali tymczasowych. To ile macie tego sprzętu skoro tak łatwo można było po niego sięgnąć?

Wtedy, gdy Polacy cieszyli się względnym spokojem w wakacje, my na prośbę premiera Mateusza Morawieckiego pracowaliśmy na wysokich obrotach. Przygotowywaliśmy stany naszych magazynów na czarny scenariusz. To były miliony różnego rodzaju artykułów. Dość powiedzieć, że do tej pory wydaliśmy 3,5 tys. respiratorów, drugie tyle kardiomonitorów i innych specjalistycznych urządzeń. W samym październiku wydaliśmy 80 mln różnego rodzaju środków ochrony osobistej, w tym prawie 2,5 mln kombinezonów, 40 mln masek i ponad 30 mln par rękawiczek. Cały czas robiliśmy zapasy, podpisywaliśmy umowy. Większość umów mamy przy tym z polskimi producentami i dostawcami. Pieniądze na zakupy zostają dzięki temu w kraju, ponadto skraca nam się łańcuch dostaw i nie musimy martwić się o skomplikowaną międzynarodową logistykę.

Czegoś tu nie rozumiem. Skoro w waszych magazynach było tyle sprzętu, to skąd doniesienia o problemach z zakupem respiratorów?

Zaraz po tym jak otrzymaliśmy informację, że ponownie rośnie fala zachorowań i zwiększa się liczba pacjentów wymagających specjalistycznej respiraterapii, błyskawicznie przekazywaliśmy nasze zapasy do szpitali. To wymagało jednak inicjatywy szpitala. To wojewodowie oczekiwali wzrostu liczby łóżek covidowych, to szpitale reagowały na to zapotrzebowanie i zgłaszały się do nas. Ta procedura była realizowana dosyć płynnie. Ten proces cały czas realizujemy i zgodnie z obietnicą premiera każdy szpital, który będzie potrzebował sprzętu na stworzenie łóżek covidowych, ten sprzęt na pewno dostanie.

No dobrze, ale skąd zatem wzięły się problemy Ministerstwa Zdrowia z zakupem respiratorów?

A pamięta pan kiedy to było?

Wiosną.

No właśnie. Więc wiosna i to co mamy dzisiaj to dwie różne historie. Byłem osobiście zaangażowany w kontraktowanie sprzętu na wiosnę. I to był bardzo agresywny i trudny czas jeśli chodzi o rynek materiałów i sprzętu medycznego. Wszystkie kraje były zaskoczone pandemią. Nikt nie był na tyle dobrze przygotowany, żeby móc spać spokojnie. Wszyscy na gwałt próbowali kupić sprzęt medyczny i materiały ochronne. Myśmy też zbudowali cały system zakupowy. Włączyły się w to spółki skarbu państwa KGHM, ARP, Orlen, Lotos. One wspierały te zakupy. Stanęliśmy na wysokości zadania, bo ten sprzęt i środki ochrony szybko do Polski trafiły. Było to jednak związane z często bezpardonową walką na rynkach międzynarodowych. Podkupywano sobie wzajemnie dostawy, kontraktowano tę samą produkcję dla różnych krajów. To była cała masa różnych trudnych, nie zawsze etycznych, działań biznesowych. Nam udało się szczęśliwie liczbę takich przypadków bardzo ograniczyć. Właściwie nie byliśmy aż tak bardzo jak inne kraje narażeni na przykład na problemy ze sfałszowanymi certyfikatami. Bardzo blisko współpracowaliśmy z Ministerstwem Zdrowia, by wszystkie certyfikaty wymagane dla kupowanych przez nas produktów były odpowiednie. Od końca wiosny kontraktowaliśmy już sprzęt pod spodziewany jesienny wzrost zachorowań, zapełnialiśmy magazyny. Uruchomione zostały dodatkowe dotacje dla naszej Agencji z funduszu covidowego. To były środki gwarantujące, że będziemy mieli za co kupić niezbędny sprzęt. Dlatego dziś możemy sobie pozwolić na bardzo szeroką akcję wspierania szpitali tymczasowych.

Czyli to z funduszu covidowego idą pieniądze na budowę tych szpitali?

Tak jest.

Ile kosztuje wyposażenie takiego szpitala jak Szpital Narodowy?

Jest to trudne do oszacowania ze względu na to, że część tych wydatków finansowana jest przez wojewodę i szpital, który patronuje takiemu przedsięwzięciu. Część wyposażenia samodzielnie kupują szpitale, z intencją, że po Covidzie, będą mogły wyposażyć dodatkowo swoje pracownie czy oddziały. Jednocześnie szpitale tymczasowe różnią się wielkością i liczbą łóżek, a co za tym idzie skalą wyposażenia, jednak jest to z reguły kwota około kilku milionów złotych.

Jak dziś wygląda stan waszych magazynów? Widać w nich dno?

Kiedy zobaczyliśmy skalę pandemii z jaką przychodzi nam się mierzyć, przystąpiliśmy do głębokiej reformy ARM. Zbudowaliśmy od nowa zespół zajmujący się logistyką. Dzisiaj wozimy sprzęt i materiały z naszych składnic przy wsparciu różnych podmiotów: Poczty Polskiej, WOT, firm kurierskich. Dzięki temu nie musimy utrzymywać swojej floty, a przesyłki trafiają tam gdzie trzeba na czas. Postanowiliśmy też zreformować system magazynowania, który - delikatnie mówiąc - daleki był od doskonałości. Postawiliśmy na zwiększenie bazy magazynowej m.in. poprzez duże inwestycje w regały wysokiego składowania. Dzięki temu zwiększyliśmy bazę magazynową. W tej chwili, mimo że każdego dnia z naszych magazynów wyjeżdża ponad 30 TIR-ów wypełnionych środkami ochrony i sprzętem medycznym, regały są nadal zapełnione. Cały czas bowiem przychodzą nowe dostawy, rozpisujemy kolejne zakupy. Nasi medycy na pierwszej linii frontu mogą być spokojni, że w razie potrzeby dostaną potrzebny sprzęt.

Myślicie o trzeciej fali pandemii, która może przyjść wczesną wiosną?

Analizujemy różne scenariusze, również te najtrudniejsze. Nie zwalniamy tempa. Działamy tak, żeby nie zabrakło nam niezbędnych materiałów. Dziś najmocniej cierpimy z powodu braku lekarzy i medyków. Niestety nie mamy ich zapakowanych w pudła w naszych magazynach. Nie mamy rezerw osobowych. To najbardziej wrażliwy element całego systemu zarządzania kryzysowego, dlatego staramy się dbać o jak najwyższe bezpieczeństwo medyków, aby jak najmniej narażać ich na kontakt z wirusem.

Cały świat żyje nadzieją rychłego pojawienia się skutecznej szczepionki. Będziecie ją magazynować i dystrybuować?

Wprowadzenie i upowszechnienie szczepionki powinno położyć kres silnym wzrostom zakażeń i ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. ARM została wyznaczona przez premiera jako koordynator procesu logistycznego. Przygotowujemy scenariusze jak ta szczepionka powinna być dystrybuowana zgodnie z wymogami producentów i wymogami służby zdrowia, która będzie zarządzać szczepieniami. ARM w swoich rezerwach ma od dawna leki i środki medyczne. Mamy dwie własne hurtownie medyczne, które wspierają nas w sytuacjach kryzysowych. Jesteśmy więc przygotowani by profesjonalnie przeprowadzić proces obsługi dystrybucji szczepionki antycovidowej. Gdyby okazało się, że szczepionka wpłynie pozytywnie na wygaszenie pandemii, to mimo wysokich stanów magazynowych, nie będziemy się smucić. Przeciwnie. Środki ochrony i sprzęt medyczny mają zwykle długie terminy przydatności, będziemy więc mogli jeszcze przez wiele lat z nich korzystać w różnych potrzebach.

Macie możliwość przechowywania szczepionek w bardzo niskich temperaturach?

Tylko część szczepionek, od części producentów, będzie wymagała ultra zimnego przechowywania. Pozostałe będą mogły być przechowywane w zwykłym zimnym łańcuchu, czyli w temperaturach pomiędzy 2, a 8 stopni. Tak jest w przypadku wszystkich innych szczepionek, więc tu nie ma problemu. Teraz na zlecenie Ministerstwa Zdrowia wspieramy dystrybucję szczepionki przeciwko grypie.

Tej szczepionki do niedawna brakowało. Nie mieliście jej w swoich rezerwach?

Kupiliśmy około 600 tysięcy szczepionek na grypę, które cały czas przychodzą do nas partiami - właściwie te szczepionki nie wchodzą nawet na nasz magazyn - od razu jest przekazywane do ośrodków medycznych i aptek.

Wróćmy jeszcze do szczepionki antycovidowej.

Ultra zimne przechowywanie jednej ze szczepionek wymagane jest jedynie przy dłuższym jej magazynowaniu. Zorganizujemy proces dystrybucji tak, żeby szybko docierała ona do pacjentów, by nie było potrzeby długiego przechowywania. Bezpośrednio od producenta będzie ona trafiać do wyszczepienia. Rozmawiał Piotr Skwirowski

CV

Michał Kuczmierowski jest prezesem Agencji Rezerw Materiałowych. Wcześniej był członkiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Pełnił też funkcję dyrektora departamentu marketingu w PKO BP. W Banku Zachodnim WBK (Grupa Santander) był dyrektorem Santander Universidades.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA