fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Chcą zwrotu za wybory. Poczta złożyła wniosek

Z ramienia rządu za organizację głosowania odpowiadał minister aktywów państwowych Jacek Sasin
PAP/ WOJTEK JARGIŁO
Poczta Polska wystąpiła o refundację kosztów nieodbytego głosowania korespondencyjnego. Kwota? To „tajemnica przedsiębiorstwa”.

70 mln zł – tyle według szacunków kosztowała organizacja przez Pocztę Polską zaplanowanych na 10 maja wyborów kopertowych. Tak wynika z informacji, do których dotarł portal tvn24.pl. Poczta Polska organizowała je, realizując decyzję premiera Mateusza Morawieckiego, a obecnie stara się o rekompensatę kosztów. Skierowała w tej sprawie wniosek do Krajowego Biura Wyborczego.

Potwierdza to „Rzeczpospolitej” rzeczniczka firmy Justyna Siwek. – Poczta Polska podjęła wszystkie konieczne działania w tej sprawie i złożyła wniosek do szefa KBW, zgodnie z właściwością – mówi.

Wspominana „właściwość” wymieniona jest w przyjętej w sierpniu przez Sejm jednej z ustaw covidowych. A ściślej – w poprawce, którą nocą 21 lipca zgłosili posłowie PiS. Przewiduje ona, że podmioty, które „zrealizowały polecenie prezesa Rady Ministrów związane bezpośrednio z przeprowadzeniem wyborów powszechnych na prezydenta RP zarządzonych w 2020 r.”, mogą wystąpić do szefa KBW „o przyznanie jednorazowej rekompensaty na pokrycie zasadnie poniesionych kosztów”.

15 września Sąd Wojewódzki w Warszawie orzekł, że decyzja premiera jest nieważna, ponieważ „została wydana bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem prawa”, jednak starań Poczty o rekompensatę to nie spowolniło.

Ukryta kwota

Jaka kwota znalazła się we wniosku do KBW? To niejawne. – Informacje zawarte we wniosku stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji – informuje Justyna Siwek. Dodaje, że jej firma zdecydowała się na taki krok, bo wniosek zawiera dane, które „jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji”.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że objęty klauzulą jest nie tylko wniosek, ale też załączniki liczące w sumie kilkaset stron.

I nie jest to pierwszy raz, gdy Poczta ukrywa informację o kosztach wyborów. W czerwcu bezskutecznie próbowali ją uzyskać w siedzibie spółki posłowie KO. Poseł Robert Kropiwnicki, który uczestniczył w interwencji, uważa, że Poczta nadużywa pojęcia „tajemnica przedsiębiorstwa”. – Jest tzw. operatorem wyznaczonym i nie funkcjonuje na wolnym rynku, w związku z czym jej działalność powinna być przejrzysta. Szczególnie wtedy, gdy ubiega się o pieniądze publiczne. Nie można powiedzieć podatnikom „dajcie nam pieniądze, jednak nie wskażemy za co” – zaznacza.

Z naszych informacji wynika, że Poczta zdecydowała się na klauzulę tajemnicy przedsiębiorstwa z uwagi na szczegółowe informacje zawarte we wniosku. Z przepisu, który przyjął Sejm, wynika, że rekompensata nie obejmuje kosztów poniesionych na zakup m.in. środków trwałych i wyposażenia, które mogą być wykorzystane w innej, bieżącej działalności spółki. Skomplikowane podejście do kwalifikacji wydatków spowodowało, że przygotowywanie przez Pocztę wniosku do KBW ciągnęło się tygodniami, a stron załączników jest kilkaset.

Ocena biegłego

Co teraz? Wniosek analizuje KBW, które specjalnie w tym celu podpisało umowę z biegłym sądowym, specjalizującym się m.in. w wycenie składników majątkowych.

Rozpatrywanie wniosku może zakończyć się jeszcze w tym roku, po czym Poczta dostanie pieniądze. Z kolei w połowie przyszłego roku powinny być znane wyniki corocznej kontroli budżetowej NIK w KBW. Prawdopodobnie będzie wynikało z nich, ile Poczta dostała pieniędzy z budżetu tej instytucji. – Ta kwota prędzej czy później stanie się jawna, więc robienie tajemnicy tym bardziej jest niewskazane – mówi Robert Kropiwnicki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA